Teoria przypadku

Ludzie są jak system naczyń połączonychW codziennym życiu, które potrafi pędzić w tak zawrotnym tempie, że nie zauważamy upływu kolejnych godzin, gdy zlewa nam się poranek z wieczorem potykamy się o zdarzenia, sytuacje czy też odczucia, które zaciekawiają nas na tyle, że poświęcamy im uwagę. Najczęściej bardzo krótko, może kilka sekund, może kilka minut ale zastanawiamy się dlaczego coś potoczyło się właśnie tak a nie inaczej. I choć przemknie nam czasem myśl, że to czego doświadczamy bywa dziwne, bardzo niespodziewane i wręcz zbyt przypadkowe by przypadkiem to nazwać to jednak inne, szare tematy potrafią owe myśli przytłoczyć. I znów idziemy do przodu aż do kolejnego takiego zdarzenia. Ale czy przypadkiem owe zdarzenia nie są swego rodzaju drogowskazami? Może tablicami ostrzegawczymi? Może zaproszeniami do zmian?

Spróbuj, drogi czytelniku, zobrazować sobie następującą sytuację: idąc pospiesznie ulicą potykasz się o krawężnik, upadasz i ranisz swoje kolano. Ponieważ spieszysz się na pociąg, który ma zawieźć Cię w bardzo ważne dla Ciebie miejsce, starasz się mimo bólu iść naprzód. Jednak jest to trudne. Walcząc z bólem wściekasz się na siebie, że w tak głupi sposób skomplikowałeś sobie wiele tematów, które od dawna planowałeś. Idziesz jednak nadal, wierząc że zdążysz na ów pociąg. Niestety, brakło kilku minut ...

Siadasz zrezygnowany na peronowej ławce, zastanawiając się co teraz. Siedząc tak bezemocjonalnie ogarniasz wzrokiem przechodzących obok ludzi. W oczy rzuca Ci się matka z dzieckiem, które idąc obok ciągle płacze a matka wręcz musi go siłą ciągnąć gdyż dziecko się zapiera. Ot, dziecięce kaprysy. Twoje "gapiostwo" przerywa piskliwy dźwięk zbliżającego się do stacji pociągu, pasażerowie czekający na pociąg podnoszą się z miejsc, stają wzdłuż linii, przewidując miejsce, z którego będą mogli ustawić się najbliżej drzwi. Wszyscy są zajęci sobą, ponieważ polowanie na wolne siedzenie jest niezwykle zajmujące. Pociąg zbliża się coraz bardziej do stacji. Przypomina Ci się matka z kapryśnym dzieckiem, idąca wcześniej wzdłuż peronu i odnajdujesz ją wzrokiem. Jest jakieś 5 metrów od Ciebie, nie szykuje się jak inni do zajęcia odpowiedniego "miejsca startowego" wzdłuż linii toru lecz wciąż coś tłumaczy dziecku. Wtem maluch wyrywa się i na oślep biegnie w kierunku torowiska. Pociąg jest już bardzo blisko, rzucasz się odruchowo i w ostatniej chwili chwytasz malucha za kaptur kurtki. Pociąg z piskiem wjeżdża na peron, zaaferowani sobą pasażerowie przepychają się licząc na dogodną pozycję przy drzwiach. Tylko nieliczni odwrócili głowę w kierunku zdarzenia, lecz coś ich zatrzymało w miejscu...

Nikt nie zdążył ocenić wystarczająco szybko sytuacji, tylko Ty, ponieważ tylko Ty nie miałeś nic do roboty i spokojnie obserwowałeś otoczenie, nigdzie się przecież nie spieszyłeś, Twój pociąg odjechał wcześniej bez Ciebie.

Gdybyś się nie potknął, zdążyłbyś na swój pociąg, zrealizowałbyś swoje plany a o tragicznym wypadku na stacji kolejowej dowiedziałbyś się zapewne z doniesień medialnych lub wcale. Ale jednak się potknąłeś. Twoje plany legły w gruzach lecz ocaliłeś ludzkie życie.

Przypadek? To właśnie mnie dręczy, czy wszystko co nazywamy przypadkiem zawsze nim jest. Na naszej drodze pojawiają się czasem ludzie, o których zwykliśmy mówić - "niebo mi ciebie zesłało". Ludzie, którzy pomimo swoich własnych problemów, kosztem własnych celów, ratują nas w opałach. Kiedy nam grunt zapada się pod nogami, ludzie ci pojawiają się nagle na naszej drodze i jak aniołowie podają nam dłoń. I nagle wszystko się zmienia. Mówimy potem - "przypadek, zbieg okoliczności a zarazem wielkie szczęście, że na nią / na niego trafiłem. Uratował / uratowała mnie."

Ludzie, o których piszę nie są "nadludźmi", nie są aniołami. Są posłusznym narzędziem w ręku Boga, ponieważ Bóg zawsze działa przez drugiego człowieka. I chwała im za to, że ich serca są gotowe poświęcić się dla innych, że nie są zatwardziałe i zapatrzone w siebie jak opisani pasażerowie. Są gotowi poderwać się z miejsca mimo własnego bólu, problemów, rozterek. Działają na sygnał Boży. A Bóg nie działa przypadkowo.

Tekst niniejszy dedykuję przemiłej Pani A. - kobiecie, która mimo własnego cierpienia przyniosła mi ratunek, gdy wokół tak wielu czekało na swój pociąg...

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

October 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5