Obraz twarzy Jezusa Chrystusa? - Oblicze z Manoppello

Obraz twarzy Chrystusa - ManoppelloReligia Chrześcijańska jest przebogata. Możemy poznawać ją przez całe nasze życie, zgłębiać ją latami a i tak nie będziemy w stanie ogarnąć jej wszechmiaru. Sam niedawno natrafiłem na temat, który wciągnął mnie bez reszty na długie dni i obnażył moją niewiedzę. Mam tu na myśli Oblicze z Manoppello, obraz ludzkiej twarzy namalowanej nie ludzką ręką ale światłem. Ba, żadna obecnie znana nam technika nie jest w stanie stworzyć niczego podobnego. Co jednak najniezwyklejsze w tym wizerunku, to domniemanie, iż z dużym prawdopodobieństwem jest to twarz należąca do tego samego człowieka, którego wizerunek widnieje na Całunie Turyńskim. Należy więc do samego Jezusa Chrystusa – syna Boga. W odróżnieniu jednak do Całunu Turyńskiego oblicze uwiecznione na chuście z Manoppello przedstawia Chrystusa zmartwychwstałego, przedstawia Jezusa w momencie, gdy pokonuje śmierć. Niniejszy artykuł jest tylko próbą zebrania informacji opisujących ten niezwykły obraz – nie mam prawa ani wiedzy, by jednoznacznie oceniać czym jest obraz i czy rzeczywiście jest dziełem samego Boga. Skoro jednak o tym piszę, wierzę głęboko, że działam z wolą Boga Ojca i że to działanie ma głębszy sens. Każde działanie ludzkie poznać można wyłącznie po owocach jakie ono daje.

 

Wspomnienie chusty w przekazach ewangelicznych

Na początek zacytuję fragmenty Pisma Świętego – trzy różne przekłady, by uniknąć nieprecyzyjności.

Jan, 20:1-9, Biblia Gdańska

A pierwszego dnia po sabacie Maryja Magdalena przyszła rano do grobu, gdy jeszcze było ciemno, i ujrzała kamień odwalony od grobu. I bieżała, a przyszła do Szymona Piotra i do onego drugiego ucznia, którego miłował Jezus, i rzekła im: Wzięli Pana z grobu, a nie wiemy, gdzie go położyli. Tedy wyszedł Piotr i on drugi uczeń, a szli do grobu. I bieżeli obaj społem; ale on drugi uczeń wyścignął Piotra i pierwej przyszedł do grobu. A nachyliwszy się, ujrzał leżące prześcieradła; wszakże tam nie wszedł. Przyszedł też i Szymon Piotr, idąc za nim, i wszedł w grób, i ujrzał prześcieradła leżące, I chustkę, która była na głowie jego, nie z prześcieradłami położoną, ale z osobna na jednem miejscu zwiniętą. Potem wszedł i on drugi uczeń, który był pierwej przyszedł do grobu, i ujrzał, a uwierzył. Albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, iż miał zmartwychwstać.

Jan, 20:1-9, Biblia Warszawska

A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, przyszła Maria Magdalena do grobu i ujrzała kamień odwalony od grobu. Pobiegła więc i przyszła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego miłował Jezus, i rzekła do nich: Wzięli Pana z grobu i nie wiemy, gdzie go położyli. Wyszedł tedy Piotr i ów drugi uczeń, i szli do grobu. A biegli obaj razem; ale ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i pierwszy przyszedł do grobu, a nachyliwszy się, ujrzał leżące prześcieradła; jednak nie wszedł. Przyszedł także i Szymon Piotr, który szedł za nim, i wszedł do grobowca i ujrzał leżące prześcieradła Oraz chustę, która była na głowie jego, nie leżącą z prześcieradłami, ale zwiniętą osobno na jednym miejscu. A wtedy wszedł i ów drugi uczeń, który pierwszy przybiegł do grobowca, i ujrzał, i uwierzył; Albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, że musi powstać z martwych.

Jan, 20:1-9, Biblia Tysiąclecia

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.

 

Czytając fragmenty Biblii nie trudno spostrzec, że ewangeliści zwracają uwagę na fakt, iż w Grobie Pańskim znajdowały się prześcieradła, w które owinięty był Jezus z chwilą złożenia do grobu jak i chusta – zaznaczona osobno w pismach ewangelii. Już same zapisy o chuście dają wiele do myślenia – dlaczego apostołowie zwrócili na nią uwagę? Dlaczego spojrzeli i uwierzyli? To, że grób był pusty nie mogło być wystarczającym dowodem na zmartwychwstanie, również odłożone na bok prześcieradła nie do końca wskazywałyby na zajście cudu zmartwychwstania. A jednak apostołowie nie mieli krzty wątpliwości – „ujrzał i uwierzył”. Oczywiście można zastanawiać się, dlaczego ewangeliści nie piszą wprost o tym, czy na chuście znajdował się wizerunek Boga czy też nie.

Ale Bóg poprzez całą Ewangelię chce dać nam do zrozumienia, że nie same znaki i cuda są najważniejsze ale są one tylko i wyłącznie wynikiem wielkiej wiary i zaufania w Jego słowo. Dlatego też ewangeliści przytaczają świadectwa cudów tylko w określonych kontekstach nie stawiając ich jako podmiot ale skutek konkretnej sytuacji. Czasem są konieczne by zaakcentować wewnętrzną przemianę człowieka bądź dostąpienia aktu bezgranicznego zawierzenia woli Bożej. Czemu służyłaby Ewangelia, gdyby stanowiła wyłącznie zbiór ciekawostek, cudów i zjawisk nadprzyrodzonych? Ewangelia jest drogowskazem w poszukiwaniu drogi prowadzącej do Boga i na nic zda się zachodzenie głowy, dlaczego apostołowie wspominają o chuście okrywającej twarz Jezusa ale nie skupiają się, dlaczego jest w ich oczach tak istotna.

 

Chusta z obliczem Jezusa Chrystusa w odniesieniu do św. Weroniki

Obraz z Manoppello zachowuje się w bardzo dziwny sposóbMówiąc o chuście i twarzy Jezusa Chrystusa łatwo o pewien skrót myślowy, prowadzący nas do św. Weronki, która przetarłszy twarz Jezusa w trakcie drogi na Golgotę utrwaliła mimowolnie przenajświętsze oblicze. Jednak chusta z Manoppello wykonana jest w bisioru. Ta najcenniejsza z tkanin, uzyskiwana wyłącznie z odmiany pewnych małży jest nienasiąkliwa i nie mogła służyć do ocierania twarzy. Ponadto, z uwagi na swoją cenę wykorzystywana była wyłącznie w nadzwyczajnych okolicznościach i trudno przypuszczać, by św. Weronika posiadała ją przy sobie podczas drogi krzyżowej Jezusa. Chcąc jednak obdarzyć zmarłego czcią i szacunkiem, możliwe było złożenie jej na twarzy w chwili pochówku. To tłumaczy istnienie chusty w zapisach ewangelicznych jako jednej z tkanin znalezionych przez apostołów w pustym grobie Jezusa.

To co niezwykle charakterystyczne dla bisioru to, że jest on (pomimo swojej niezwykle delikatnej struktury przypominającej materiał utkany z niezwykle cienkich włosów) tkaniną niepalną, odporną na działanie kwasów i zasad, nie rozpuszcza się w wodzie i alkoholach, przepuszcza światło i zmienia swą barwę w zależności od konta patrzenia. Tym co jednak powoduje największą bezradność świata nauki, który próbuje wszystko racjonalizować, jest fakt, iż bisior nie przyjmuje pigmentów barwnikowych – innymi słowy, nie da się na nim malować. Skąd zatem obraz na tym niezwykłym materiale? Ci, którzy widzieli wizerunek osobiście relacjonują, iż wygląda tak, jak gdyby namalowany był światłem. Nie sposób nie przytoczyć w tym miejscu słów Biblii – „co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” [Ewangelia wg. Św. Łukasza].

 

Opis obrazu

Oblicze z Manoppello uwiecznione jest na tkaninie z bisioru o rozmiarach 17 cm x 24 cm. Przypuszcza się, że pierwotnie tkanina miała większe rozmiary ale z uwagi na charakter religijny była „umniejszana” w kolejnych wiekach i rozdysponowywana jako relikwia. Ślady symetrycznych linii na tkaninie wskazują również, że materiał był składany a więc nie zawsze był eksponowany i nie jest wiadome jak długo w postaci złożonej mógł być przechowywany. Płótno umieszczone jest w relikwiarzu wykonanym z litego srebra ze zdobieniami wykonanymi ze szlachetnych kamieni i złota. Krawędzie płótna nie są jednak mocowane bezpośrednio do relikwiarza ale do ram wykonanych z drzewa orzechowego. Szczegół ten nie jest bez znaczenia – przekazy mówią, że kiedy próbowano pozbyć się ramy drewnianej i dla większego uczczenia obrazu umieścić go bezpośrednio w ramach drogocennego relikwiarza, oblicze na tkaninie stało się niewidoczne. Pojawiło się ponownie po oprawieniu w stare ramy drewniane.

 

Prawdopodobna twarz Chrystusa z otwartymi oczami Obraz twarzy w ozdobnej ramie Widok twarzy Chrystusa pod światło
Obraz Chrystusa w ozdobnym ornamencie Wnętrze kościółka w Manoppello Obraz Chrystusa z Manoppello w oddaleniu

 

Na tkaninie widnieje odbicie ludzkiej twarzy, które widoczne jest pod pewnym kontem – patrzenie na wprost daje odczucie przezroczystości tkaniny. Ponadto patrząc pod zmiennym kątem zauważymy, że obraz zmienia kolorystykę na skutek załamania światła słonecznego na włóknach bisioru. Można nawet przyjąć, że barwy widziane na obrazie są niczym paleta barw tęczy. Nie ma również znaczenia, czy patrzymy na obraz z lewej czy z prawej strony relikwiarza. Obraz jest tak wyraźny, że bez trudu jesteśmy w stanie odróżnić na nim wszystkie szczegóły twarzy a to co przykuwa największą uwagę to otwarte oczy. W miejscu źrenic badania wykazały lekkie zwęglenie włókien. Łącząc zatem fakt, że tkanina wykonana jest z niezwykle odpornego bisioru oraz, że właśnie w okolicach źrenic temperatura (lub jakakolwiek inna silna energia) spowodowała naruszenie tkaniny można wysnuć przypuszczenie, że zjawisko jakie było przyczyną utworzenia wizerunku jest poza zasięgiem ludzkiego rozumowania. Światłość, na której oddziaływanie wystawiona była chusta nie miała zwyczajnego charakteru a każdy, kto w chwili obecnej pomyślał chociażby o technice laserowej, musi pamiętać, iż wizerunek pochodzi sprzed dwóch tysięcy lat.

Wzrok postaci skierowany jest na wprost. Usta są lekko uchylone a na twarzy widoczne są ślady poranień. Charakterystyczny kosmyk włosów oraz symetrycznie podzielona długa broda do złudzenia przypominają wczesne ikony obrazujące postać Jezusa Chrystusa. Badania nad tkaniną nie wykazały jakichkolwiek śladów farb lub barwników. To co fascynuje, to fakt, iż oblicze uwiecznione na chuście z Manoppello w pełni odpowiada wizerunkowi twarzy uwiecznionej na Całunie Turyńskim. Pomiary owalu twarzy, ułożenie, rysy i ślady charakterystyczne odpowiadają sobie wzajemnie – Całun Turyński obrazuje Chrystusa ukrzyżowanego, tuż po śmierci a chusta z Manoppello to obraz Chrystusa po trzech dniach, Chrystusa żywego bo zmartwychwstałego.

 

Badania naukowe

Unikalne cechy obrazu Jezusa Chrystusa z ManoppelloPoczątek badań naukowych nad chustą przypada na lata 1989-1999 a zainicjował je poprzez techniki komputerowe Donato Vitore z Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Bari. Dlaczego tak późno podjęto badania? Tego nie wiem i sam szczerze mówiąc jest tym faktem zdziwiony choć wiele lat wcześniej poddawano chustę pewnym doświadczeniom ale nie miały one charaktery stricte naukowego. Badania wykluczyły użycie farby jako barwnika. Ponadto zastanawiające jest jak szczegółowo zaznaczone są choćby włosy wizerunku, których technikami malarskimi nie udało by się namalować. Jak już zresztą pisałem wcześniej, bisior jest tkaniną, która nie przyswaja barwników i choć znane są metody zabarwiania go na miodowy kolor poprzez użycie określonych substancji kwasowych (np. kwas cytrynowy), uzyskanie efektu jaki widoczny jest na chuście nie jest możliwe.

Następne badania mikroskopowe i spektroskopowe przeprowadził w 2001 roku profesor Gulio Fanti z Uniwersytetu w Padwie (inżynieria mechaniczna i termiczna). Potwierdził on, że mamy do czynienia z bardzo cienkim materiałem, utkanym z nici o średnim przekroju 120 mikronów (dwanaście setnych milimetra). Jest on cieńszy od nylonu, syntetycznego włókna wyprodukowanego po raz pierwszy w 1945 r. Sposób tkania jest tradycyjny, a więc prosty i nieregularny. Istnieją puste przestrzenie pomiędzy nićmi, o wielkości od 150 do 350 mikronów. Zastosowana również analiza obrazu w świetle podczerwonym wykazała brak szkicu do rysunku oraz brak jakichkolwiek korekt. Należy podkreślić, że nie przeprowadzono dotychczas bezpośredniego badania tkaniny. Jak głoszą przekazy historyczne dwukrotnie podjęto próbę wyjęcia Chusty z pomiędzy szyb – w 1703 i 1714 roku. Okazało się, że Oblicze przestało być widoczne i pojawiło się po umieszczeniu go w starych ramach. Od tego czasu nikt nie podjął się tego eksperymentu.

W toku prowadzonych badań warto zwrócić uwagę na polski akcent – osobę prof. dr hab. Jana S. Jaworskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, który wraz z prof. Giulio Fanti (Uniwersytet w Padwie) odkrył, że jednym z atrybutów obrazu jest jego trójwymiarowość, dużo lepiej odczytywalna niż ta zauważona na Całunie Turyńskim. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o pewnej charakterystycznej cesze widocznej na chuście – porównując awers i rewers tkaniny zauważymy pewne różnice dotyczące ułożenia kosmyków włosów. Jedynym sensownym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest powstanie obrazu nie w formie pojedynczej „fotografii” na tkaninie ale jakby serii zarejestrowanych zmian w czasie – coś w rodzaju zdjęć poklatkowych. Autor strony http://www.manoppello.eu słusznie zauważa, że efekt ten przyrównać można do zdjęć robionych twarzy, która wystawiona jest na działanie wiatru – każde kolejne zdjęcie będzie oddawać tę samą twarz ale ułożenie włosów będzie się zmieniać. Wygląda więc na to, że na płótnie zarejestrowane zostały dwa obrazy w niewielkim przedziale czasowym.

 

Historia chusty

Kościół w ManoppelloBrak jest udokumentowanej historii chusty z Manoppello ale można pokusić się o pewien rys historyczny w oparciu o zapiski klasztorne, kronikarski itp. Można przypuszczać, że w chusta wraz z Całunem (nazwanym później Turyńskim) przywędrowała z Jerozolimy do Edessy i znajdowały się tam do ok. V wieku. Trzysta lat później chusta trafiła do Rzymu i została złożona w kaplicy św. Weroniki w Bazylice św. Piotra.

W 753 r. w kronice papieskiej zanotowano, że w uroczystej procesji papież Stefan II niósł boso Oblicze Chrystusa, nie namalowane ludzką ręką. Relikwia ta nazywana była “pierwszą ikoną”, “całunem z Kamulian”, “mandylionem z Edessy”. Wszyscy byli przekonani, że obraz Oblicza Chrystusa nie został namalowany ręką ludzką, dlatego nazywano go acheiropoietos. Była to niewątpliwie najbardziej znana relikwia, którą przechowywano w Bazylice św. Piotra.

Papież Innocenty III wprowadził w 1208 r. zwyczaj uroczystej procesji z Chustą św. Weroniki (tak pierwotnie nazywano tkaninę z Manoppello), niesioną w pierwszą niedzielę po Epifanii z Bazyliki Watykańskiej do kościoła Ducha Świętego in Sassia. Ceremonia kończyła się rozdawaniem jałmużny po trzy denary (na chleb, wino i mięso) dla najbiedniejszych mieszkańców Rzymu. Dante Alighieri (1265 – 1321) pisze w Vita nuova, że tłumy ludzi przychodziły oglądać odbicie twarzy Chrystusa na Chuście św. Weroniki. Święta Brygida Szwedzka, która uczestniczyła w obchodach Roku Jubileuszowego 1350, pisze o prawdziwym Obliczu Chrystusa, które zostało utrwalone na Chuście Weroniki.

O ważności tej wielkiej relikwii świadczy fakt, że budowę nowej Bazyliki św. Piotra w 1506 r. rozpoczęto w miejscu złożenia kamienia węgielnego, od budowy potężnej kolumny, w której wnętrzu znalazł miejsce najważniejszy skarbiec Watykanu – przeznaczony do przechowywania “Prawdziwego Obrazu Chrystusa”. Na tej kolumnie, zwanej “Świętą Weroniką Jerozolimską”, do dnia dzisiejszego znajduje się łacińska inskrypcja, która głosi: “Dla godnego uczczenia majestatu obrazu Zbawiciela, odbitego na Chuście Weroniki, papież Urban VIII wybudował i ozdobił to miejsce w Roku Jubileuszowym 1525″.

Obrazy Chrystusa malowane wówczas przez malarzy naśladowały oblicze widniejące na chuście – otwarte oczy, włosy, broda, wyraźny nos, zasłonięte uszy oraz szyja. Nieoczekiwany zwrot tego trendu występuje w 1635 r. kiedy obrazy zaczynają ukazywać Jezusa z zamkniętymi oczami. W książce Boskie Oblicze. Całun z Manoppello Paul Badde przypuszcza, że mniej więcej w tym czasie autentyczna Chusta Weroniki została wykradziona z Bazyliki św. Piotra, a na jej miejsce została podłożona chusta z namalowanym wizerunkiem martwej twarzy Jezusa. Na początku 1616 r. rozeszła się wiadomość o zniknięciu Chusty św. Weroniki, przechowywanej od VIII w. w Bazylice Watykańskiej. Przypuszcza się, że ostatni raz papież Paweł V trzymał w swoich rękach autentyczną Chustę Weroniki w czasie uroczystej procesji 25 stycznia 1606 r. Ale czy była to jeszcze prawdziwa Chusta? W roku 1617 papież Paweł V zakazał wykonywania jakichkolwiek kopii Chusty Weroniki bez zgody i autoryzacji Watykanu. Niektórzy historycy sądzą, że kradzież chusty mogła mieć miejsce dużo wcześniej. Kiedy bowiem wojska Karola V zdobyły Rzym 14 maja 1527 r., papież Urban V wysłał list do księżnej z Orvieto, w którym informował, że w Bazylice Watykańskiej przed ołtarzem zginęło 500 mężczyzn, święte relikwie zostały rozproszone, część spalono. Niektórzy twierdzą, że Weronika została skradziona i krążyła po różnych tawernach rzymskich; nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest to Chusta Weroniki. Potwierdzają to niemieccy historycy Gustaw Droysen i Ludwig von Pastor w Historii papieży.

 

Charakterystyczna ikona Chrystusa - mandyl Charakterystyczna ikona Chrystusa - mandyl Charakterystyczna ikona Chrystusa - mandyl

 

 

Papież Klemens VII w 1528 r. wydał specjalne polecenie mające na celu odzyskanie wszystkich skradzionych relikwii i sprowadzenie ich do Bazyliki Watykańskiej. W uroczystej procesji 26 listopada 1528 r. odzyskane relikwie zostały przeniesione z kościoła św. Marka do Watykanu. Wśród wielu relikwii nietrudno było podłożyć fałszywą chustę. Nie wiadomo jednak, kiedy właściwa Chusta św. Weroniki zniknęła z Bazyliki św. Piotra – czy w czasie zdobycia Rzymu w 1527 r., czy też na początku XVII wieku. W skarbcu Bazyliki św. Piotra znajdują się stare weneckie ramy z dwiema rozbitymi kryształowymi szybami, pomiędzy którymi do XVI lub XVII w. przechowywano Weronikę. Do tych ram idealnie pasuje Chusta z Manoppello. Paul Badde wskazuje na fakt, że w prawym dolnym rogu ramy Całunu z Manoppello tkwi gruby odprysk kryształu. Jest to oczywisty dowód rozbicia szyb i wykradzenia tej bezcennej relikwii.

Dziennikarskie śledztwo, które przeprowadził Badde, opierając się na wieloletnich badaniach niemieckich naukowców: profesorów Pfeiffera, Rescha, Thiermeyera oraz s. Blandiny, doprowadziło do sensacyjnego odkrycia, że w kościele w Manoppello znajduje się Chusta Weroniki, która w tajemniczych okolicznościach została wykradziona z Rzymu w 1608 r., podczas budowy nowej Bazyliki św. Piotra. Profesor Pfeiffer jest przekonany, że obraz Boskiego Oblicza na Chuście z Manoppello powstał w grobie Chrystusa w momencie Zmartwychwstania Pańskiego. Chusta ta była położona na Całunie w miejscu twarzy.

Większość informacji zawartych w niniejszym “artykule” oraz zdjęcia pochodzą ze strony http://www.manoppello.eu W tym miejscu pragnę złożyć podziękowania autorowi tejże strony, który w sposób niezwykle rzetelny i skrupulatny dokonał opisu Oblicza z Manoppello oraz opatrzył całość komentarzami uzupełniającymi.

Komentarze  

# jhjhjh 2017-08-01 22:23
to jest Szymon Cyrenejczyk a nie Jezus .mam zdjecie z młodosci gdzie wygladam tak samo .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

August 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3