Istnienie Pana Boga (dowody) - głos sumienia upewnia nas o istnieniu Boga

Poniższy tekst stanowi fragment książki ks. Stanisława Bartynowskiego "Apologetyka podręczna". Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Księży Jezuitów w Warszawie. Zamieszczone fragmenty pochodzą z 8 wydania z 1948 roku.

 

  1. Głos wewnętrzny istniejący w duszy człowieka ostrzega nas, że nie wszystkie pragnienia i czyny ludzkie są jednakowej wartości, ale że jedne zasługują na pochwałę - drugie na naganę. Inaczej: głos sumienia mówi nam, że między dobrem a złem zachodzi istotna różnica.

    Ludzkie sumienie jest świadectwem istnienia BogaTen głos sumienia jest powszechny, odzywa się w sercu każdego człowieka zaraz po jego przyjściu do rozumu; do jednych przemawia wyraźniej i głośniej - do drugich mniej wyraźnie, ale zawsze przemawia... W miarę rozwoju rozumu staje się on jaśniejszy i pewniejszy, nabiera coraz więcej siły i jest bardziej stanowczy; a zawsze powtarza to samo: dobre należy czynić, a złego unikać. Jakkolwiek różni różnie oceniają wartość moralną poszczególnych czynności ludzkich, wszyscy się w tym zgadzają, że są pewne czyny niewątpliwie moralnie złe, których bezwzględnie należy unikać, nawet gdyby spełnienie ich było najbardziej korzystne.

    Ten głos sumienia jest niezależny od czasu; stąd, choć zdania ludzi co do różnych najważniejszych zagadnień ulegają zmianie, głos sumienia przemawia zawsze niezmiennie.

    Nie schlebia on upodobaniom skłonnej do złego natury człowieka, ale jest im często wprost przeciwny: potępia co im najbardziej dogadza, a domaga się niekiedy tego, co naturze ludzkiej jest przykre.

    Ten głos nas nie prosi, ale przemawia do nas rozkazująco, jakby prawodawca, który nad nami stoi, by rozkazywać, ostrzegać, grozić i — jeśli zajdzie potrzeba - karać. Przemawia nieubłaganie - nie możemy w niczym wyroku jego ani złagodzić, ani zmienić; za spełnienie obowiązku obiecuje nam nagrodę, za przekroczenie prawa - karę. Jeśli zaś staramy się przytłumić go w sercu albo nim gardzimy - wtedy na jakiś czas może umilknąć, ale chyba na to tylko, aby tym głośniej się odezwać i tym boleśniej nam zło spełnione wyrzucać. Do zupełnego milczenia nigdy nie da się przywieść. Toteż chociaż człowiek - o ile to od niego zależy - wolny jest w wyborze tego, co ma czynić, jednak wie, że nie wszystko, co uczyni, będzie moralnie dobre, ale że dobroć moralna każdego jego czynu, a nawet pragnienia, zależy od jakiejś wyższej normy czyli prawa, któremu wszyscy zarówno podlegają.

    To wszystko wskazuje nam, że istnieje powszechne i niezmienne prawo moralności, niezależne od naszych upodobań i obowiązujące wszystkich bez wyjątku.

  2. Któż ustanowił to prawo moralności?

    1. Gdyby różnica między dobrem a złem była wymysłem ludzi, wtedy ludzie - jako ci, którzy ją ustanowili - mogliby ją także zmienić. Tymczasem ta różnica jest stała, niewzruszona i niezawisła od zewnętrznych warunków: ludzi, miejsca i czasu.
      I tak np. nikt, nigdy i nigdzie nie może sprawić, aby złem było: okazywać rodzicom miłość, dobroczyńcom wdzięczność, niewinnie cierpiącemu współczucie. Również nikt nie dokaże tego, aby znęcanie się nad słabymi, fałsz lub obłuda, ojcobój-stwo - mogły uchodzić za cnotę. Choćby nie wiedzieć jak zależało komu na tym, aby złe czyny uchodziły za dobre, wyroku sumienia ludzkiego nie zmieni - sumienie pozostanie zawsze jednakowe, tzn. zawsze będzie potępiać wszystko, co złe.
    2. Gdyby różnicę między dobrem a złem ustanowili ludzie, oni także mogliby zakaz czynienia złego znieść; kto prawa ustanawia, może je i znosić, a więc wolno by było niekiedy bezkarnie źle czynić.
      Tymczasem wewnętrzny głos duszy mówi nam, że zakaz czynienia złego obowiązuje każdego w sumieniu - że, choćby dopuszczenie się czynu niemoralnego przyniosło komuś nawet korzyść doczesną, materialną, czyn jego pozostanie zawsze złem, zawsze powinien go potępiać, a przeto nigdy pod żadnym warunkiem nie wolno mu się takiego czynu dopuścić.
      Toteż gdyby nawet wszyscy ludzie uchwalili, że wolno rozmyślnie kłamać lub imię Boże znieważać, uchwała nie mogłaby nikogo uwolnić od winy w sumieniu; nikt z ludzi, ani wszyscy razem, nie mogą sprawić, aby kłamstwo rozmyślne lub znieważenie imienia Bożego było rzeczą godziwą - przeto uchwała taka przechodziłaby wszelką moc ludzką.

      Zakaz czynienia złego jest zatem tak bezwzględny, że obowiązuje wszystkich bez wyjątku i dlatego właśnie przez żaden autorytet ziemski nie może być ani zmieniony, ani zniesiony.

      Skoro więc każdy czuje się związany prawem moralności, i jak długo chce pozostać uczciwym, nie może się spod praw moralnych wyłamać, skoro te prawa przez żadną powagę ziemską nie mogą być zniesione, dowodzi to, że nie przez ludzi zostały ustanowione, ale przez autorytet nadziemski.

      Prawa moralności obowiązujące wszystkich, mógł tylko ten Prawodawca ustanowić, który nad wszystkimi ludźmi panuje. Tylko On może całej ludzkości prawa nakładać i wymagać ścisłego ich zachowywania. - Dlatego też nikt z ludzi nie może tych praw uchylić, lecz wszyscy w sumieniu są obowiązani ściśle ich przestrzegać.

  3. Zatem istnienie niezależnego od woli ludzkiej prawa moralności oraz głosu duszy, który nam to prawo oznajmia i stosować się do niego każe, wskazuje nam, że istnieje niewidzialny Prawodawca, który to prawo ustanowił, sumienie ludzkie jemu poddał, nad przestrzeganiem jego czuwa i stosownie do tego, jak je zachowywać będziemy, nas osądzi. Tego właśnie najwyższego Prawodawcę i Sędziego nazywamy Bogiem. Prawo moralności i głosu sumienia są więc darami Boga i wskazują każdemu, że musi istnieć Ten, od którego pochodzą.

 

ODPOWIEDZI NA ZARZUTY

  1. Prawa moralne nie zostały ustanowione ze względu na korzyść, jaką ludziom przynoszą. Przeciwnie bowiem:
    1. Często przekroczenie prawa moralnego przynosi bezpośrednią (materialną) korzyść, a mimo to sumienie potępia taki czyn. Np. zabijanie obłąkanych, kalek, starców, nędzarzy, nie mogących zarobić sobie na utrzymanie, pod pewnym względem byłoby korzystne dla społeczeństwa; przecież nie zgodziliby się na podobne prawo nawet ci, którzy twierdzą, że nie istnieją prawa, których by ludzie usunąć nie mogli.
    2. Znajdujemy najdawniejsze prawa, wypisane na pomnikach indyjskich i egipskich, nakładające bardzo ciężkie obowiązki, których spełnienie żadnych doczesnych korzyści nie może przynieść i które uzasadnić się dają tylko wiarą w życie pozagrobowe i odpowiedzialnością sumienia po śmierci.
    3. Owszem, korzystne przepisy sprowadzają zgubne następstwa, jeżeli pomijają zupełnie dobro moralne. Np. brak święcenia niedziel.

  2. Człowiek nie nabywa sumienia przez wychowanie.
    1. Zanim bowiem rodzice dziecko pouczą, jego własne serce mówi mu już, że kłamstwo jest złem, a przyznanie się do prawdy - dobrem; stąd właśnie to zawstydzenie i bojaźń przed karą, gdy dziecko po raz pierwszy zostało na kłamstwie przychwycone.
    2. Proste i najzwyklejsze przepisy moralne, jak to, że nie wolno kraść, albo że rzecz skradzioną należy właścicielowi zwrócić, przy nauczaniu wydają się każdemu dziecku taką rzeczą, która się sama przez się rozumie; co nigdy się nie trafia, gdy chodzi o rozkazy, będące wyłącznie objawem woli przełożonych, nie mające innej racji wewnętrznej.

  3. Sumienie nie wyrobiło się z jakichś przesądów.
    1. Głos sumienia, dotyczący najważniejszych zasad moralnych, jest u wszystkich zawsze ten sam, podczas gdy przesądy są u różnych narodów różne.
    2. Przesądów można się pozbyć; owszem, one same zmniejszają się tym bardziej, a nawet znikają, im więcej rozum się rozwija i serce uszlachetnia. Tymczasem przeciwnie ma się rzecz z wyrokami sumienia. Jak nigdy człowiek nie zmieni sądu o tym, że 2 x 2 = 4, tak też nigdy nie pozbędzie się wewnętrznego przekonania, że wdzięczność jest dobrem, a niewdzięczność złem; dlatego też żadna z tych prawd nie może być przesądem.

  4. Nieprawdą jest, jakoby istniały gdzieś szczepy dzikie, nie rozróżniające dobra i zła. Nieraz wprawdzie znajdujemy u ludzi poczucie moralne mało rozwinięte, ale zawsze ono istnieje i da się rozbudzić. Najnowsze etnologiczne badania stwierdziły to ponad wszelką wątpliwość tak, że już żaden poważny uczony przeciw temu nie występuje.

    Nie dziw więc, że poganie jeszcze w czasach przedchrześcijańskich poznawali z samego głosu sumienia, że istnieje najwyższy Prawodawca. Grecy nadawali sumieniu postać bogiń gniewu i zemsty, były nimi erynie i eumenidy. - Oto co pisze Cycero: „Było to przekonanie wszystkich prawdziwie rozumnych mężów, że prawo moralności nie jest czymś wymyślonym przez ludzi, lecz prawem wiecznym, które przez swoje rozkazy i zakazy panuje nad całym światem - a najwyższą i ostateczną podstawą tego prawa jest Bóg, który we wszystkim wydaje najroztropniejsze przykazania".

 

Więcej w temacie ... >>>

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

June 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2