Czy dekalog jest jeszcze aktualny?

Kochani Bracia w Chrystusie!

 

Z radością, całym sercem witam wszystkich zebranych, z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego, dokoła ambony uniwersyteckiego kościoła. Witam i te niewidzialne rzesze, które przez radio będą słyszały wygłoszonej tu mowy.

Pilna uwaga i wielka wytrwałość, z jaką w ciągu zeszłego roku szkolnego słuchaliście moich kazań na temat „Królestwa Chrystusowego”, świadczą o waszej czci do ambony, ale jednocześnie wkładają większy obowiązek na kaznodzieję.W poczuciu tego obowiązku długo zastanawiałem się, jaki wybrać temat na ten rok. Która z prawd wiary byłaby najpotrzebniejszą i najbardziej pouczająca?
Gdzie mamy szukać z ufnością ratunku dla chorego, wyczerpanego walką społeczeństwa?

Kiedy rozważałem, jaki temat należało by omówić w cyklu tegorocznych kazań, przypomniałem sobie mały wypadek, który miałem już dawno temu w Wiedniu. Gdy teraz przytaczam to drobne zdarzenie, zdaje mi się, że tym razem zapowiadam i uzasadniam temat tegorocznych moich przemówień.
Blisko 20 lat temu, gdy byłem studentem uniwersytetu wiedeńskiego i pewnego dnia szedłem ulicą, wyciągnęła do mnie rękę po jałmużnę stara żebraczka. Zwykły to wypadek w wielkim mieście… Ale żebraczka mówiła do mnie po francusku: „Ayez pitié de moi” – „Zlituj się pan nade mną!”
Oho! – pomyślałem sobie; to niezwykłe zdarzenie, skoro żebraczka mówi po francusku! Zapytałem: „Parlez–vous français?” – „Czy pani mówi po francusku” – Poprawną francuszczyzną odpowiedziała: „I owszem. Zna również język angielski.” – „Do you speak english?” – pytam się ze wzrastającym zdziwieniem. „Czy mówi pani po angielsku?” – „Yes, I do” – brzmi odpowiedź. „Tak jest!”

Pomyślałem, że nad tym faktem nie można przejść do porządku dziennego. I stojąc na rogu ulicy, wdałem się w rozmowę z żebraczką. Nastąpiły smutne zwierzenia o młodych latach… o dobrobycie… o nauce obcych języków… Ale teraz przytoczę tylko koniec naszej rozmowy. „Tak, dlatego dostałam się tutaj, na ulicę, że byłam młodą, piękną i miałam dużo pieniędzy…”

Bracia i siostry! Oto koniec mojej przygody.

Ale w tej chwili stoi tu przede mną drugi stary, zgrzybiały żebrak – całe dzisiejsze społeczeństwo, który wyciąga do przechodniów rękę po jałmużnę. Straszne wstrząsy społeczne, bezmyślne podeptanie starych świętych tradycji, doprowadziło nas na brzeg przepaści. Znamy język francuski, angielski, mamy radio, ekspresy, oświetlenie elektryczne, cudowne wprost urządzenia kąpielowe, mamy teatry, filharmonie; powstają biblioteki, szkoły, a badacze szperają ciągle, czy jeszcze czego trzeba, czy czego brak? Czy to nie wystarcza nam do szczęścia?

Rzeczywiście, okazuje się, że tego wszystkiego jeszcze za mało! Dzisiejszy człowiek odurzony cywilizacją, chociaż odniósł zwycięstwo nad przyrodą, czuje się obłożnie chory. Czujemy wszyscy, że gdzieś pękła ośświata. Byliśmy piękni, bogaci, jak ta żebraczka za dawnych lat, byliśmy upojeni naszą wiedzą, techniką, kulturą i zdawało się nam, że to już jest wszystko, że na tym fundamencie można oprzećżycie ludzkie, zapewnić byt ziemski, wychować prawdziwie godne nazwy człowieka społeczeństwo.

Dawniej nie mieliśmy takiego zaufania we własne siły, jak dziś. Niegdyś rozumiano, że ludzki wysiłek stanowi tylko cząstkę dzieła, że główną rzeczą jest zachowanie praw bożych. Dawniej poeta pisał, że „podstawą i fundamentem każdego państwa jest… co? Może maszyna? Wiedza? Pieniądz? O nie!… Jest prawdziwa cnota.” Jeśli lęk nas ogarnia, gdy patrzymy na rozsypujące się w gruzy społeczeństwo ludzkie, gdy słyszymy straszliwy łoskot, to jest jeden ratunek, wrócić do zasad, które uważaliśmy za zbyteczne, do Dziesięciorga Bożych Przykazań. Oto, Bracia temat moich kazań na przeciąg dwóch przyszłych lat. O czym będę mówił? O Dziesięciorgu Bożych Przykazań.

A) Zanim się zabiorę do rozbioru poszczególnych Przykazań, pierwsze kazanie poświęcę na przygotowanie, na wstęp. Mianowicie, chcę odpowiedzieć na pytanie, które – mam wrażenie – powstanie w duszy wielu moich słuchaczy. A pytanie to brzmi: czy Dziesięcioro Bożych Przykazań można uważać za dobry temat do rozważań dla dzisiejszego społeczeństwa? Przecież już trzy tysiące lat minęło, jak wola boża ujęła w formę prawa te nakazy, i czy prawami sprzed tysiąca lat można się dzisiaj kierować w życiu, z gruntu zmienionym i rozwijającym się w odmiennych warunkach?

Albo ściślej mówiąc: czy Dziesięcioro Bożych Przykazań są jeszcze na czasie, czy też są już przestarzałe? Wielu tak sądzi, a jeśli nie mówią tego otwarcie, to postępują według powyższego przekonania.

„Nie mów fałszywego świadectwa!” nakazuje Dziesięcioro Bożych Przykazań. Czy można dzisiaj cokolwiek powiedzieć, żeby nie skłamać – pyta wielu. Czy można żyć bez wykrętów? Czy można rządzić państwem bez przemyślanej hipokryzji?

„Nie kradnij” żąda Dziesięcioro Bożych Przykazań! Czy można żyć bez przekupstwa? Jak można bez malwersacji osiągnąć dobrobyt? Czy można robić uczciwe interesy?

„Nie cudzołóż!” wymaga Dziesięcioro Bożych przykazań. Ależ czy możliwe lata młodzieńcze spędzić w czystości? śyć powściągliwie, aż do zawarcia małżeństwa? Być wiernym w małżeństwie?… Nie, nie! – mówi wielu, są to prawa przebrzmiałe, sprzed trzech tysięcy pięciuset lat. Nie mogą obowiązywać dzisiejszego człowieka!…

Bracie, mam wrażenie, że nim zabiorę się szczegółowo do rozpatrywania Dziesięciorga Bożych Przykazań, muszę rozpatrzyć te zagadnienia, co więcej, poświęcę na to nie tylko kazania wstępne, ale ponieważ za tak doniosłe uważam wyjaśnienie tych wątpliwości, w ciągu roku, roztrząsając poszczególne Przykazania, będę niejednokrotnie wracał do tej myśli. Do jakiej myśli?

Do myśli, czy przepisy Dziesięciorga Bożych Przykazań, które liczą już trzy i pół tysiąca lat, są przestarzałe? Czy mogą być regulatorami dzisiejszych zawikłanych warunków ludzkiego bytu? Przy każdym przykazaniu chcę podkreślić, że Dziesięcioro Bożych Przykazań należy zachować nie tylko dlatego, że ich przekroczenie jest grzechem przeciwko Bogu, ale i dlatego, że jest grzechem przeciwko naturze ludzkiej, przeciwko szczęśliwemu życiu ludzkiemu, przeciwko społeczeństwu ludzkiemu. Wykażę tę wielką prawdę, że prawa te, aczkolwiek stare, są jeszcze bardzo aktualne, że mogą mieć nie tylko trzy tysiące lat, ale sześć, albo dziesięć, a zresztą nie wiem ile, bo są tak stare, jak sama ludzkość. Tak! Pan Bóg trzy i pół tysiąca lat temu spisał te prawa na kamiennych tablicach na górze Synaj, ale jeszcze tysiące wieków przedtem, w chwili stworzenia człowieka wyrył je głęboko w ludzkim sercu, w najgłębszych tajnikach ludzkiej natury i dlatego, chociaż upłyną nowe tysiąclecia i dziesiątki tysięcy lat, chociaż ludzie jeszcze cudowniejszymi wynalazkami zasypia ziemię, proste słowa Dziesięciorga Bożych Przykazań będą wiecznie żywe.

Dziesięcioro Bożych Przykazań odnosi się nie tylko do śydów, nie tylko do pokoleń dawnych. To, że nie wolno fałszywie przysięgać, kraść, kłamać, zabijać, żyć niemoralnie – jest kamieniem węgielnym po wszystkie czasy dla każdego społeczeństwa. Bracia! Czy wiecie, co by się stało, gdyby w niezmierzonych przestworzach ciała niebieskie choćby na włos zboczyły z drogi wykreślonej przez rozumną wolę Stwórcy? Nastąpiłaby katastrofa, zderzenie, które by zniszczyło świat. Naturalnie nie obawiamy się tego, bo martwe, niemające własnej woli światy, nie mogą tego dokazać.

Ale człowiek rozporządzający żywą, wolna wolą, posiada smutny przywilej, że może zboczyć z drogi cnotliwego życia, które mu wyznaczyła wola boża… Tak, Bracia, człowiek może zboczyć, ale nie bez strasznej katastrofy. Celem moich kazań będzie udowodnić, że od zachowania Dziesięciorga Bożych Przykazań zależy nie tylko nasze życie wieczne, ale i nasze szczęście doczesne. Ludzkość, albo pozostanie wierną Dziesięciorgu Bożym Przykazaniom, albo wyrzeknie się spokojnego, normalnego, szczęśliwego zdrowego życia! Dziesięć krótkich zdań, wyrytych na starych tablicach, zostało napisanych dla ludzi wszystkich epok.

 

B) Że tak jest istotnie, jak powiedziałem, że zachowanie Dziesięciorga Bożych Przykazań, czy też ich odrzucenie, leży w naszym interesie, a nie tylko w bożym, do tego w ciągu moich kazań często będę wracał.

Ale już i teraz chciałbym przedstawić – jak to powiedzieć? – jeden obraz, jak bardzo Dziesięcioro Bożych Przykazań wpływa na nasze codzienne życie. Wyobraźmy sobie, o ile by się zmieniło nasze ciężkie, smutne życie ziemskie, gdyby ludzie postanowili: od jutra będziemy naprawdę uznawać Dziesięcioro Bożych Przykazań!

Bracia! Puśćmy wodze naszej fantazji: Ot dzisiaj w nocy decydują się ludzie, że od jutra będąściśle przestrzegali Dziesięcioro Bożych Przykazań. Co by się stało wówczas?

Świta… tu i ówdzie budzą się ludzie ze spokojnego, nocnego wypoczynku i, o dziwo: zamiast wołać najpierw o śniadanie, wszyscy, obok łóżek padają na kolana i krótką, gorącą, żarliwą modlitwą pozdrawiają Boga. Wszyscy się modlą, by wprowadzono w życie Dziesięcioro Bożych Przykazań!

Następuje śniadanie, przynosząświeże dzienniki. Ale dziwna rzecz, śniadanie jeszcze nigdy nam tak nie smakowało. Na łamach dziennika, w którym dawniej drukowano plotki i skandale rodzinne, widnieją białe plamy. Aha! Dziesięcioro Bożych Przykazań zastosowano w życiu! Nie wolno oszukiwać, dlatego mleko jest takie wyśmienite, niefałszowane; kłamać nie wolno, dlatego takie krótkie gazety…

Koniec śniadania. Każdy spieszy się do pracy. Idzie dziatwa do szkół, wszystko dziwnie wesołe, bo nie suszą sobie głowy, jak oszukać profesora, że nie umieją lekcji – przecież dzisiaj kłamać nie wolno – wszyscy powtarzają dobrze nauczoną lekcję, bo dziś każdy spełnia swój obowiązek!

Idą ojcowie rodzin do biur. Ciekawe! Dziś punktualnie wszyscy o godzinie ósmej są na miejscu i drobiazgowe sprawy urzędowe załatwiają się z wielką radością. Co się im stało?!

Idą robotnicy do fabryk; ochoczo, zadowoleni, zabierają się do zajęć, biorą narzędzia. Nikt by się nie odważył dzisiaj agitować… Nie przeklinają fabrykanta, kapitalistów, panów… O tak, weszło w życie Dziesięcioro Bożych Przykazań!

Idzie gospodyni po zakupy na rynku… Co za wygoda, jaka pewność! Kupuje litr śmietanki, nawet nie próbuje, wie na pewno, że dziś nie ma w niej gipsu. Kupuje paprykę bez domieszek cegły. Kupuje miód, ale bez syropu. Kupuje kiełbaski niefałszowane mąką ziemniaczaną. Kupuje masło bez margaryny. Bierze resztę z dziesięciu złotych i nawet i nawet nie sprawdza! Nikt się nie targuje, przecież nie wolno kłamać! Rzeźnik kupuje bydło na rzeź nienapojone przedtem wodą, po skończonym kupnie, woła za nim sprzedający: „Przepraszam! Przez pomyłkę wydałem panu o jedną złotówkę mniej, aniżeli się należy, proszę resztę!”

Czy mówić dalej, Bracia, co będzie się działo w dniu, w którym na serio będziemy traktować Dziesięcioro Bożych Przykazań?

Z dalekiej podróży wraca mąż, żona wita go z prawdziwą radością, jaką odznacza się tylko zupełnie spokojne sumienie i dotrzymana wiara małżeńska. Wraca ze szkoły dziecko, jak się cieszą rodzice, że każde słowo ich syna czy córki jest prawdziwe.

Po południu odbywa się wielki wiec ludowy. Mówcy, którzy dawniej pieniąc się ze złości, przemawiali całymi godzinami, teraz mówią zaledwie po parę minut, bo dziś można głosić tylko prawdę.

Czy mam mówić dalej? O piątej po obiedzie zeszło się na podwieczorek dużo przyjaciółek. Od wielu lat przyzwyczajone sążywo rozmawiać, a dziś tak trudno rozwiązują się im języki. Chociaż mają kilka znajomych osób, które można by w nieobecności ostrym języczkiem obrobić; ale prawda: dziś nikogo nie wolno obmawiać. Z ulicy znika policjant, nic nie ma do roboty, bo przecież nie ma przestępstw! Ze słupów zdzierają dwuznaczne ogłoszenia i obrazki, wieczorem młodzieńcy mogą spokojnie spacerować po ulicach: dziś nikogo nie wolno namawiać do złego! Otwierają się więzienia – bo nie ma złodziei! W urzędzie podatkowym…, tam zebrały się tłumy: „Proszę poprawić moje zeznanie płatnicze, dochód wynosi 10 razy więcej, aniżeli podałem…”
Tak przedstawiałby się dzień, w którym by na serio zachowano Dziesięcioro Bożych Przykazań. A gdyby taki dzień trwał dłużej, gdyby tak było przez tydzień? A gdyby z takich tygodni składało się całe życie?Wtedy prawdziwy raj zakwitłby na tym padole łez!…

– Fantazja! Co to za poetycka fantazja – odpowiecie. Nie, nie Bracia! To nie fantazja, ale wola boża! Wolą bożą jest, abyśmy zachowali Dziesięcioro Bożych Przykazań, a tym zapewnili sobie równowagę istnienia. Ziemskie życie nawet wtenczas nie będzie jeszcze rajem! Utrapienia, choroby i wtenczas będą jeszcze istniały, ale zniknie z widnokręgu naszego istnienia mnóstwo przykrości, których przyczyną jesteśmy wyłącznie my sami. Znikną – i spokojnym, dobrym i szczęśliwym stanie się znów życie ludzkie. Nie zapomnijmy, Bracia! – że Chrystus Pan nie tylko dlatego jest Zbawicielem, że uwolnił nasze dusze od grzechu, ale, że dla ludzkiego życia na ziemi stworzył najodpowiedniejsze prawa społeczne i cywilne.

 

***

 

Kochani Bracia, Katolicy! Dzisiejszy zuchwały człowiek odważył się zdruzgotać dwie kamienne tablice, na których są wyryte prawa boże, Nie potrzebuję tych przestarzałych praw!… Ale oto, dziś otwiera się przed naszymi oczyma prawda, która pozwala nam dojrzeć, że odłamki tych tablic zraniły nie tylko aż do krwi nosze ręce, ale podkopały podstawy naszego życia. Im słabszy wpływ na Dziesięcioro Bożych Przykazań na życie nowoczesne, tym większa zachodzi potrzeba ludzkich praw i stróżów bezpieczeństwa, które okażą się zbyteczne, gdy zajaśnieje prawda, że Mały Katechizm dostatecznie zabezpiecza życie ludzkie i więcej wart, aniżeli szwadron policji.

Niedawno ktoś wyliczył w czasopiśmie „America” (1927 r. z 26 lutego, Nr 457), że w Stanach Zjednoczonych… zgadnijcie ile wyszło ustaw. Dziesięć milionów! Dziesięć milionów! Nie ma na świecie człowieka, który by chociaż raz w życiu zdołał to wszystko, ba, chociażby same tytuły przeczytać; ale równocześnie nie ma państwa na świecie, które by posiadało tylu strasznych włamywaczy, w którym by popełniano tyle morderstw i rabunków. W Stanach Zjednoczonych na rok przypada 15000 morderstw, a kradzieże wynoszą cztery biliony dolarów („America” 1928 r. 20 sierpnia, Nr 447).

Oto, Bracia, wyraźna sprzeczność: Dziesięć milionów praw, dziesięć milionów ludzkich nakazów – i potworne przestępstwa; i dziesięć króciutkich zdań, Dziesięcioro Bożych Przykazań i szczęśliwe, godne człowieka życie!
Patrzcie oto temat tegorocznych moich kazań.

Niedawno gazety zagraniczne przyniosły sensacyjną wiadomość, że chiński ambasador w Szwajcarii, Lu, przeszedł na katolicyzm; w Brnie zrezygnował ze stanowiska, a swoje wysokie odznaczenia wysłał w podarunku papieżowi, sam zaś wstąpił do nowicjatu Benedyktynów w Belgii („La Croix” 1927 r. Z 18 sierpnia). Nikt z nas nie wie, przez jakie walki i udręki ducha przeszedł ten chiński poseł, zanim z błędów pogaństwa doszedł do spokojnego zacisza benedyktyńskiego klasztoru!
Ale ostatecznie doszedł…

Panie Boże! Mu też walczymy, dręczymy się i tułamy po manowcach nowoczesnego życia! Wspomóż nas błagamy Cię, żebyśmy przez zachowanie Twoich Przykazań, wzięli udział nie tylko w życiu wiecznym, ale żebyśmy zaznali spokojniejszego, bardziej zrównoważonego, bardziej ludzkiego, niźli obecnie żywota, już tu na ziemi. Amen

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

August 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3