Dziesięcioro Bożych Przykazań a życie wieczne

W ostatnim dziesięcioleciu, w okolicach Paryża, powstało dużo robotniczych osad. W najopłakańszych warunkach, w największej nędzy wegetują wielotysięczne rzesze robotnicze, oddane na żer agitacji wywrotowej. Jeśli znajdą się tam ślady religii, prawego życia, to tylko zawdzięczając bohaterskim kapłanom katolickim, którzy apostołują wśród tych biedaków, żyją wraz z nimi w barakach, cierpią niedostatek, chłód, ubóstwo, byle głosić słowo boże.

Agitacja, która stara się przywrócić „ład społeczny” Europy, rozbija się o osoby misjonarzy Chrystusowych. Jeden przywódca tych proletariuszy na widok takiego niesłychanego poświęcenia powiedział: „Wiara księdza jest jedyną siłą,z którą musimy się liczyć. Rządy wobec takiej wiary są niczym. Gdyby zabrakło rzymskiego Kościoła, już dawno rozsadzilibyśmy cały ustrój społeczny” (L h a n d e : „Le Christ dans la banlieu.” Paris 1927).
Kochani Bracia! Ta myśl, którą wypowiedział ów przywódca, była tematem mojego kazania w przeszłą niedzielę: Co zawdzięcza ludzkie społeczeństwo Dziesięciorgu Bożym Przykazaniom? Spokojną pracę i życie jednostki.

Wiemy dobrze, Bracia, że życie ziemskie jest tylko podróżą, przejściem do życia wiecznego, do celu ostatecznego, dlatego naturalną jest rzeczą, żeby prawa boże, obok szczęścia doczesnego, zapewniały ludziom przede wszystkim żywot wieczny. Przestrzeganie tych bez wątpienia ciężkich praw tylko wówczas się uda, jeśli uzupełnimy temat, wygłoszony w przeszłą niedzielę, bardzo ważną myślą: W jaki sposób zachowanie Dziesięciorga Bożych Przykazań może nam zapewnićżycie wieczne. Czyli innymi słowy: Co oznacza Dziesi ę cioro Bo ż ych Przykaza ń z punktu widzenia ż ycia wiecznego?

 

***

 

Kochani Bracia! Pewnego dnia stanął przed Panem Jezusem miły, bogaty młodzieniec, skierował swój ognisty wzrok na święte Oblicze Zbawiciela i pragnąc znaleźć Boga, spytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymaćżycie wieczne?” (Mt 19, 16).

Bracia i Siostry! Czyż nas nie dręczy to samo pytanie? Czy nie moglibyśmy stanąć i my, ludzie współcześni, obok owego młodzieńca i zapytać: „Panie, ciążą na mnie troski tego chaotycznego życia, zabijają mego ducha. Wiem, że mam duszę, ale co robić, żeby ją zachować? Panie, otacza mnie bagno złości, grzech napełnia przerażeniem moją zmęczoną duszę. Panie, co robić, żebym mógł ją zachować dla życia wiecznego?…”
Tak, to jest i nasze zagadnienie.
Uważajmy, Bracia, co odpowiada Pan! Jezus rzekł: „ J e ś li chcesz
osi ą gn ąć ż ycie, zachowaj Przykazania.” (Mt19,17).
Jak to? To jest ta wielka tajemnica. To jest ten wielki drogowskaz? Kilka słów?

Tak, tych kilka słów: „Zachowaj Przykazania”. A jeśli Pan Jezus z zachowaniem Przykazań łączy życie wieczne, warto głęboko się za stanowić nad tymi prostymi na pozór słowami.

 

I.

 

Przede wszystkim zastanawia mnie pierwsza połowa zdania: „Jeśli chcesz wejść do żywota…” Jeśli chcesz!

a)Jak to czy mog ę i nie chcie ć ? Czy mogę przeżyć ziemskie życie bez myśli o życiu wiecznym? O, Bracia, rozejrzyjcie się po tym zepsutym świecie, popatrzcie na miliony rozpustników, darmozjadów, a znajdziecie odpowiedź!

Jeślichcesz! Więc ode mnie zależy, tylko ode mnie, co się stanie ze mną po śmierci.

Ode mnie zależy! Bóg nikogo nie zmusza, siłą nikogo nie ciągnie do nieba. Człowiek jest wolny: może decydować o swoim losie w wieczności.

„Ci księża ciągle nam mówią o niebie! Za wszelką cenę chcą nas tam zaprowadzić!” – narzekają niektórzy. Jakże się mylą. Nawet Bóg nie może nas zmusić, żebyśmy tam szli! Jest to twoja zupełnie osobista sprawa! Tylko o jednym pamiętaj: jeśli nie troszczysz się o swoją duszę, nie szkodzisz ani Kościołowi, ani Bogu; wierz mi, Bogu nie wyrządzisz szkody!
Wielkim skarbem jest wolna wola człowieka, ale zarazem i niebezpiecznym darem. Działasz swobodnie, ale i odpowiadasz za swoje czyny. Jeśli żyjesz według praw bożych, twoją nagrodą jest szczęśliwość wieczna; jeśli łamałeś te prawa, czeka cię wieczna kara!

b) Możesą tacy, którzy by chcieli powiedzieć: tak, tak – potrzebna jest cnota, uczciwość, ale mogę być porządnym człowiekiem i bez wiary! Mogę być poczciwym i bez tego, żebym się modlił, chodził na mszę, bez tego, żebym się uganiał za dobrym ze względu na zapłatę wieczną, a unikał zła, bo mi grozi kara…

Powstaje więc pytanie: czy mo ż e by ć człowiek uczciwy bez wiary? śycie jakby dawało potakującą odpowiedź.
Bez wątpienia żyją wśród nas ludzie, którzy stracili wiarę, dawną, żywą wiarę; o których świat, a może i oni sami myślą, że nie mają wiary, a jednak spełniają swoje obowiązki; nie przywłaszczyliby sobie ani grosza z cudzego majątku i nie odważyliby się szkalować bliźniego.
Istotnie tak jest, Bracia.

A jednak! Nie dziwcie się, że nie mogę wysoko stawiać moralności bez wiary.

a) Nie cenię takiej moralności przede wszystkim dlatego, bo życie daje mi dużo przykładów, które świadczą przeciwko niej.

Co wykazuje życie?
To, że taka moralność oparta nie o Boga, nie o podstawy religijne, w wielu wypadkach jest niczym innym, jak formą delikatnej grzeczności; nie zawiera w sobie żadnej treści, jest tylko zachowaniem zewnętrznych pozorów, zgrabnym lawirowaniem między przepisami konwenansu, a państwowymi paragrafami karnymi; jest to życie zewnętrzne, od którego potajemnie wykonane czyny i pragnienia odchylają się o 180 stopni. Na każdym kroku widzimy, że moralność bez wiary trwa dotąd, dopóki życie nie wymaga od nas samozaparcia, ofiary, wyrzeczenia się, a z chwilą, kiedy tego od nas zażąda, wali się cała budowla etyczna.

Może na przykład wyobrazimy sobie lepiej słabą stronę moralności nie opartej na religii. Pewien pan opowiadał mi, że podczas podróży samolotem z Moguncji do Wiednia miał ciekawą przygodę. Samolot szybował wysoko nad Dunajem, nad błękitnymi górami dolnej Austrii. W drodze napotkali potężnego orła. Królewski ptak na moment z zakłopotaniem patrzył na maszynę, potem z całym spokojem – można powiedzieć, z pogardą – zataczał dalej kręgi. Nie potrafił, ale gdyby mógł, to z pewnością tak by się ozwał: Ano widzicie! To i wy tu jesteście tak wysoko? Tak, dopóki powietrze jest spokojne i jasno świeci słońce, i nie ma wichru! Ale skoro powstanie burza między chmurami!… to spadniecie! A ja? Przetrwam spokojnie nawet burzę!…
Bracia, czy potrzeba dalej tłumaczyć, jaka zachodzi różnica między moralnością bez wiary, a moralnością opartą o wiarę?

b) Czuję, że nie zupełnie rozwiązałem wasze wątpliwości.

Przyznaję, ktoś może powiedzieć, że w wielu wypadkach to, cośmy słyszeli, jest prawdziwe, ale ja mam znajomego, wysokiego urzędnika, przez chrzest jest katolikiem, ale nie praktykuje, a jednak głowę daję, że i wtedy jest uczciwym, kiedy życie wymaga od niego ofiary, i wtenczas wypełnia swoje obowiązki, kiedy nikt nie widzi. Jak to wytłumaczyć?
Jak to zrozumieć, Bracia? Jeżeli są ludzie zawsze wypełniający swoje obowiązki, zawsze uczciwi, szlachetni, konsekwentni, z charakterem, moralni i jednocześnie niereligijni, to żyją oni w pomyłce!

W jakiej pomyłce?

Moim zdaniem, nie są oni na tyle niereligijni, jak sami mniemają! Od dawnej dziecięcej wiary daleko odeszli, ale chrześcijańskie zasady podświadomie w nich trwają i odbijają się w całym ich poglądzie na życie. Duch chrześcijańskiej moralności przez dwa tysiące lat tak przesiąknął opinię społeczeństwa europejskiego, że powietrze, którym oddychamy, jest przepełnione jego wpływami. Dziś za zupełnie naturalne uważamy takie poglądy i myśli, które w istocie są owocem chrześcijańskiej moralności. Chociaż słońce zajdzie, nie zaraz zapada ciemność! Chrześcijaństwo do tego stopnia zawładnęło Europą, że kto oddycha europejskim powietrzem, mimowolnie wchłania wtedy życiodajne pierwiastki uczciwości, honoru i moralności, chociaż jasne słońce wiary już prawie zniknęło z horyzontu.

Posunę się dalej i twierdzę, że jeśli są uczciwi, szlachetni i moralni ludzie między niekatolikami, jak w rzeczywistości się zdarza, to należy to przypisać atmosferze Dziesięciorga Bożych Przykazań i moralności katolickiej.

Jakim sposobem?

Wspaniała nauka naszej świętej wiary głosi, że do kościoła katolickiego należy nie tylko 300 milionów ludzi, którzy są po katolicku ochrzczeni, ale do jedności duchowej katolickiego Kościoła należy każdy człowiek, żyjący na ziemi, bez względu na różnicę wyznań,– należy każdy, kto jest przekonany o prawdziwości swojej wiary, w dobrej wierze szuka Boga i stara się według swojego przekonania zachować przepisy swojej religii! Bracia! Wspaniałą jest nauka naszej wiary: gdziekolwiek na Ziemi mężczyzna stawia odważnie czoło grzechowi, gdzie tylko niewieście serce depcze pokusy – słowem, gdziekolwiek na świecie kwitnie jakieś dobro moralne, wszystko to dzieje się dzięki wpływowi Chrystusa Pana.

Starochrześcijański pisarz Tertulian powiedział, że dusza ludzka z natury jest chrześcijańską, „anima naturaliter christiana”. Co chciał przez to wyrazić? To, że życie chrześcijańskie tak odpowiada naturze ludzkiej, jej najszlachetniejszym pragnieniom, że w ludziach – nawet w poganach – przejawiająca się dobroć, szlachetność, pojęcie moralne, wszystko to wyrasta na gruncie chrześcijańskim. Tak: mogążyć ludzie moralnie na brzegach Gangesu, w oazach najdzikszych pustyń, w niedostępnych, dziewiczych puszczach, w zawrotnym wirze wielkomiejskich ulic, ale jeśli w ich sercach gości dobroć, szlachetność i uczciwość – to bezwiednie powinni ta to dziękować Słowu, temu Panu Jezusowi, który według Ewangelii św. Jana „oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1, 9), który przypomina nam, że jeśli chcemy wejść do żywota wiecznego, musimy zachować przykazania.
Doszliśmy zatem do drugiej połowy słów Pana: „Jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj Przykazań”.

 

II.

 

Drodzy Bracia i Siostry! Bóg wszystkie stworzenia podporządkował prawu. Ład świata, piękno, harmonia zależy od zachowania praw. Gwiazda swoim biegiem, kwiat kwitnieniem, zwierzę swoim życiem pod porządkowane są Bogu, wiążą je prawa przyrody, bez których nie mogłyby istnieć. Bóg dla człowieka zrobił wyjątek; wprawdzie i jemu dał prawa, ale pozostawił mu wolną wolę. Bóg mówi niejako do człowieka: Chcę, żebyś to zrobił; ale możesz tego i nie uczynić – i wtenczas zgotujesz sobie zgubę!

a) Tu znowu ozwie się głos mędrkującego człowieka: „Ale w takim razie nie jestem wolny! Jeśli Bóg przepisał dla mnie prawa, tym samym nie mogę być wolny!”

Owszem, jesteś wolny! Prawo jest tylko doskonaleniem wolno ś ci. Uważaj: kto się uczy malować, musi zachować prawa perspektywy, a czy to krępuje jego wolność artystyczną? Nie! Może nie zachować prawa perspektywy – ale w takim razie stworzy bezwartościowy obraz! Ty również możesz nie zachować praw bożych, ale pomyśl, jaką karykaturą stanie się twoja dusza!

Kto się uczy muzyki, musi zachować prawa harmonii. Czy krępowana jest przez to jego wolność? Nie! Może komponować, grać wbrew tym przepisom – ale trudno znaleźć ucho, które by słuchało tych dysonansów. Możesz żyć do końca życia wbrew prawom bożym, ale wierz mi, nie zaznasz harmonii.
Dla tych, którzy się wspinają na tatrzańskie szczyty, przygotowano ścieżki, poręcze i klamry. Czy to krępuje wolność? Gdzie tam! Każdy możeiść własnymi ścieżkami, sam będzie winien, jeśli runie z tego powodu w przepaść.

Otóż, Bracia! Jeśli chcemy kunsztowne dzieło życia, jego obraz wymalować w należytej perspektywie, musimy zachować prawa boże. Jeśli chcemy, żeby nasze życie było harmonijne, prawa boże wskazują nam, w jakie struny mamy uderzać. Jeśli chcemy przejść bezpiecznie przez życiowe niebezpieczeństwa, żeby nie runąć, ale wyjść na szczyty, to znów musimy zachować prawa boże, które wskazują nam drogę.
Nie mówmy tak, jak mówią niektórzy powierzchowni i bezmyślni ludzie: „Bóg wymaga od nas tak wiele! Religia katolicka tak dużo nakazuje i utrudnia życie!” Bracia! Nie mógł nam Bóg dać lepszego dowodu, że jest „dobrym Ojcem”, jak ustanawiając prawa i żądając żebyśmy je zachowali.

b) Bóg właściwie tak post ę puje z nami, jak ojciec z synem, idącym w świat . (według O. Kolba, T. J.)

Powiedzmy dla przykładu: syn twój ukończył szkoły, wysyłasz go na rok za granicę, żeby zobaczył świat, a kiedy wróci do domu, przekażesz mu prowadzenie całego interesu. Przed odjazdem spędzasz razem z nim ostatni wieczór. śegnacie się. Jakie uczucie rozpiera ci piersi? O, niech mu sprzyja szczęście. Oby szczęśliwie powrócił do domu! Boisz się o niego, bo jest niedoświadczony i ludzie mogą go oszukać. Nie byłbyś ojcem, gdybyś nie dał mu kilka wskazówek, jakich? Takich samych, jakie Bóg, nasz najlepszy Ojciec, daje nam, kiedy nas puszcza w drogę, w niebezpieczną drogężycia, z której mamy kiedyś szczęśliwie wrócić do Niego po Jego skarby.

Rozważ przede wszystkim, jakie wskazówki dałbyś swojemu synowi!

„Żebyś nie zapomniał o ojcu!” Myśl często, że czeka na ciebie i stara się o ciebie. Myśl o nim często z miłością; jeśli przyjdą na ciebie ciężkie chwile, ta myśl doda ci siły; jeśli napotkasz na trudności, pomyśl, że jeśli je pokonasz, to sprawisz tym radość ojcu…

To będzie, pierwsza przestroga, którą dasz wyjeżdżającemu synowi; największą krzywdą, jaką mógłby ci wyrządzić, było by, jeśliby na obczyźnie zapomniał o tobie, wyparł się ciebie, wstydził się ciebie.

Jeśli tego wymagasz od twojego syna, nie dziw się, że Bóg tego samego żąda w pierwszym Przykazaniu: „Ja jestem twoim Panem i Bogiem”. Wprawdzie nie widzisz Mnie, ale nigdy nie zapomnij o Mnie! Gdziekolwiek będziesz żył, myśl często o Mnie: niech nie wstaje ranek, niech noc nie zapadnie, żebyś w swoich modlitwach nie porozmawiał ze Mną. Jeśli trudno ci jest zostać uczciwym, powiedz: „Zostanę nim! Sprawię radość mojemu Ojcu!” Nie wstydź się Mnie wobec ludzi! Nie wyprzyj się Mnie!

A dalej: Czcij imię ojca swojego!, Co by to był za wstyd, gdyby zacne imię rodziny splamił mój syn rodzony! Czy nie tego samego żąda od nas Bóg w drugim Przykazaniu?!

„Pisz często, co tydzień!” W każdym tygodniu poświęć pół godzinki, w której oderwiesz się od wszystkich trosk ziemskich i staw się duchowo w kościele; w czasie mszy świętej porozmawiaj szczerze i rzewnie, powiedz, czego twej duszy potrzeba. A gdyby twój syn nie pisał całymi tygodniami, czy nie pomyślałbyś sobie: „Niewdzięcznik! Zapomniał o mnie!” A co ma powiedzieć Bóg, gdy nie zachowujesz Jego świąt?!
Ale to jeszcze mało dla ojcowskiego serca: daje ono i wskazówki, jak syn powinien żyć. W stosunku do każdego bądź uprzejmy, grzeczny, uważny (czy nie widzicie w tym czwartego Przykazania?), nie bądź gwałtowny, nielitościwy, kłótliwy (V Przykazanie). W dalekiej obczyźnie otoczy twoją duszę wiele ponęt, które będą czyhały na twoją czystość; kochany synu, uważaj na to, co mówisz, co robisz (VI Przykazanie). Ojcowie, matki, czy moglibyście usłyszeć tragiczniejszą wieść nad tę, że wasz syn upadł moralnie na obczyźnie! A czy nasz upadek nie sprawia większego bólu naszemu Niebieskiemu Ojcu?

A gdybyście słyszeli, że wasz syn zboczył z drogi uczciwości, sięgnął po cudzą własność – jaka by to była dla was hańba (VII Przykazanie). Albo, jeśliby kłamał, stał się oszczercą! (VIII Przykazanie).

Tak tedy, Bracia, Przykazania Boskie są najpiękniejszym przejawem miłości Bożej ku nam. Otrzymaliśmy je nie dlatego, żeby utrudniły nam życie, ale żeby zapewniły powrót do Ojca Niebieskiego, – również i ojciec dlatego daje przestrogi synowi, żeby go uchronić od zguby. Podobnie jak ojciec ziemski z radością oczekuje powrotu swojego syna z obcych stron, tak nas wyczekuje nasz Ojciec Niebieski po 60 – 70 letniej podróży – jeśli zachowaliśmy Jego Przykazania! Bo sam Pan Jezus powiedział: „Jeśli chcesz wejść do żywota, zachowuj Przykazania”.

 

***

 

Drodzy Bracia i Siostry! Przekonaliśmy się chyba dobitnie, że Dziesięcioro Bożych Przykazań,są rękojmią spokojnego życia ziemskiego i wiecznego. Nie ma człowieka, który by się mógł wyłamać z pod nakazu tych praw. Obowiązują one zarówno dziecko jak i starca, biednego i bogatego, świeckich i księży. Powtarzam: obowiązują i księży!

Widzę, że spoglądacie ku mnie ze zdziwieniem: dlaczego to akcentuję? Dlatego, Bracia, bo w tym tygodniu dostałem bardzo przykry list od jednego ze swoich słuchaczy. Jaka była treść listu? „Wy, księża, głosicie nam Dziesięcioro Bożych Przykazań. Zanim to uczynicie, wpierw zachowajcie je sami, bo ich nie zachowujecie…”

Otóż, kochani Bracia i Siostry! – nie wiem, jakie smutne doświadczenia podyktowały autorowi te słowa; ale pozwólcie, że powiem uroczyście, iż Dziesięcioro Bożych Przykazań obowiązują nie tylko osoby świeckie, ale i kapłanów; co więcej: dla dawania dobrego przykładu tym bardziej ich obowiązują, a jeśli który z nich padnie ofiarą ludzkiej słabości, to upadku jego nikt bardziej nie opłakuje, niżświęty Kościół katolicki i pobożni kapłani według Serca Bożego!

Tak, Dziesięcioro Bożych Przykazań wrzynają się w żywe ciało, tną jak nożyce, ostre są, jak dłuto! Tak, kto może temu zaprzeczyć? Kto może zaprzeczyć, że dzisiejszemu światu zrewolucjonizowanemu, potrzebna jest bohaterska odwaga, ofiarny zapał, idące śladami Chrystusa samozaparcie, by mógł zawsze pozostać wiernym przykazaniom Boga?! Dusza, która chodzi śladami Chrystusa, niech będzie przygotowana na podwójną walkę ze swoimi własnymi, nie uporządkowanymi namiętnościami i pokusami zewnętrznymi, z wadami świata, który nie uznaje wyższych duchowych celów i odzywa się o nich z pogardą.

Nie wolno nam upadać na duchu!

Jeśli widzimy sprzeczność między prawami ludzkimi i boskimi, nie wolno nam żądać, by się zmieniły prawa boże, ale musimy odpowiednio przystosować do nich życie ludzkie. Wiary Chrystusowej nie wolno, jak niektórzy żądają, „przekształcać odpowiednio do potrzeb czasu”; jak nie wolno „reformować” Ewangelii Chrystusowej, tak samo nie wolno „reformować” zasad moralności Chrystusowej. Zniewieściały, leniwy, zmysłowy człowiek chętnie zgodziłby się na przerobienie, zrewidowanie Dziesięcioro Bożych Przykazań – szczególnie na pominięcie choćby szóstego Przykazania; – ale podobnie, jak słońce nie kieruje się biegiem kieszonkowych zegarków, jak prawo chemiczne o atomach nie stosuje się do opinii żadnego uczonego przyrodnika, jak planetom nie wyznaczają drogi poglądy astronomów, jak prawa wszechbytu nie zależą od na fizyków świata – tak samo prawa boskie nie mogą zależeć od ludzi! Podobnie, jak z przyrody nie możemy żadnego prawa wymazać, tak nie możemy zmniejszyć liczby praw w świecie nadprzyrodzonym.

Dzisiejszy człowiek potrzebuje nie nowej wiary, nie nowego wyznania, nie nowych przykazań, ale nowego serca, nowej duszy, szczerego oddania się Bogu, nowego ukochania dawnej wiary!

Bracia i Siostry! Zachować Dziesięcioro Bożych Przykazań zawsze i we wszystkim nie jest rzeczą łatwą; my jednak chcemy je zachować, bo wiemy, że od tego zależy szczęście na ziemi, a równie ż i nasza szcz ęś liwo ść wieczna w ś wiecie pozagrobowym. Amen

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

July 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6