(O pierwszym przykazaniu) O czci Maryi

Kochani Bracia w Chrystusie!

W centrum Budapesztu, wśród mrowia ludzi, przy ulicy Rákoczy'ego, którą spieszą tysiące osób za zakupami albo dla przyjemności, stoi wysoki posąg Niepokalanej. W dole, po bruku uganiają się ludzie za codziennym chlebem, widać ruch i gwar milionowego miasta; setki ludzi walczy ze śmiercią w szpitalu św. Rocha, a tam w górze, ponad wszystkie walki, ponad wrzawę ulicy i pogoń za rozkoszami, ponad męki cierpiących i walczących ze śmiercią, wznosi się nieruchomy posąg Niepokalanej Panny.

Za parę dni obchodzić będziemy święto Tej Niepokalanej Dziewicy. Nie tylko my, ale katolicy całego świata, idący po stromych drogach życia, mają obraz Najświętszej Dziewicy, otoczonej aureolą dwunastu gwiazd i depczącą głowę węża. Gdy spojrzy dzisiejszy, utrudzony człowiek w oblicze Najświętszej Panny, to natychmiast wielka ufność i spokój kojąco wpływają na jego strapione serce.

O jasne oblicze Najświętszej Panny! O te urocze Jej święta! Te rzewne pieśni maryjne! Te cudowne miejsca z obrazami Marii, co laskami słyną! Glos dzwonów na „Anioł Pański!” Obrazy, figury, litanie do Maryi Panny! Różaniec: wszystko to jest głębokim wyrazem czci Maryi… Bracia! Czy ten serdeczny, szczery, wewnętrzny, najgłębszy, katolicki kult Najświętszej Maryi Panny sprzeciwia się pierwszemu Przykazaniu Bożemu? Członkowie innych wyznań zarzucają nam, że nie zachowujemy pierwszego Przykazania. Pan Bóg wyraźnie żąda wyłącznej czci tylko dla siebie. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Wielu mówi, że katolicy tego nie dotrzymują! Bezprawnie i niesłusznie obok Boga postawili Pannę Maryję, świętych, a przecież to sprzeciwia się wyraźnie pierwszemu Przykazaniu Bożemu!…

Jest to zarzut, który słyszy się co chwilę z ust innowierców. Naturalnie, Bracia, skoro już blisko przez dwa miesiące mówię o pierwszym Przykazaniu Boskim, to muszę odpowiedzieć i na ten zarzut, zwłaszcza, że kwestia ta jest aktualna, bo w tym tygodniu będziemy obchodzić święto Panny Maryi.
Podwójny jest zarzut, a więc i odpowiedź będzie podwójna. „Bezpodstawny” i „niecelowy” jest kult Maryi – tak zwykle mówią. Więc najpierw zobaczymy, na jakiej podstawie, następnie w jakim celu czcimy Najświętszą Pannę Maryję ?

 

I.

Na jakiej podstawie czcimy Najświętszą Pannę Maryję ?

A) Kochani Bracia i Siostry! Przede wszystkim wyraźnie i mocno podkreślam i kładę nacisk na te słowa: „Na jakiej podstawie czcimy Pannę Maryję?” Tak, katolicy czczą Matkę Pana Jezusa, kochają Ją, składają Jej hołd, ale Jej nie adoruj ą ! Najświętszą Pannę czcimy, ale Jej nie oddajemy czci boskiej! Nikogo, prócz Boga nie adorujemy! Dziwicie się, Bracia, dlaczego to tak akcentuję? Uznajecie to za zupełnie naturalne.

Wy tak! Wy katolicy dobrze to rozumiecie, ale inaczej zapatrują się na to niekatolicy, którzy są święcie przekonani, że my Matce Boskiej oddajemy cześć boską.
Gdyby tak było rzeczywiście, słusznie mógłby nas spotkać zarzut, że nie zachowujemy pierwszego Przykazania Bożego, ale że tak nie jest, o tym może się każdy dowiedzieć z katechizmu; ani Matce Boskiej, ani świętym nie oddajemy czci boskiej. Każdy może się o tym przekonać z naszych religijnych praktyk. Modlimy się: Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych”. Mówimy więc: „Módl się za nami”, czyli nie oddajemy Pannie Maryi czci należnej wyłącznie Bogu.

B) My katolicy najwięcej ze wszystkich ludzi tego ś wiata czcimy Najświętszą Pannę ! Serce i duszę katolika przepełnia cześć dla Maryi! Tak jest istotnie, a nawet jesteśmy z tego dumni. Inaczej być nie może. 1) Czcimy Pannę Maryję, bo Ona była Matką Pana Jezusa; 2) czcimy Ją, bo po 2000 – letniej praktyce nawet nie możemy porzucić Jej kultu.

1) Najpierw, dlatego czcimy Najświętszą Pannę Maryję , bo Ona była Matką Pana Jezusa.

Kim był Pan Jezus? Synem Bożym! Kto w to nie wierzy, nie jest chrześcijaninem! Kto jednak wierzy i z uwielbieniem pada na kolana przed Panem Jezusem, ten jednocześnie nie może obojętnie, bez słowa, bez okazania czci przejść koło Jego Matki!

Jeśli oddaję cześć boską Chrystusowi, czy nie mam prawa czcić Jego Matki?! Czy to obraża Pana Jezusa?! Czy uszczupla Mu chwały?! Czy jest na świecie syn, który by nie chciał, żeby czczono jego matkę? Czy jest na świecie taki syn, który by uważał za ujmę dla siebie, że szanują jego matkę? Raczej jest odwrotnie: Nie chcę znać tych, którzy nie szanują mojej matki.

Przeciwnicy kultu Marii chełpią się tym, że oni uznają tylko Pana Jezusa, że tylko Jego szukają… Dobrze! My też szukamy Pana Jezusa! Ale czy to od nas zależy, że gdziekolwiek szukamy Pana Jezusa, to zawsze znajdujemy przy Nim Najświętszą Pannę! Na Boże Narodzenie szukamy małego Jezusa, na czyim znajdujemy Go łonie w zimnej stajence? Towarzyszymy Mu w ucieczce do Egiptu, na czyjej piersi złożył Swoją główkę do snu? Wchodzimy do domku nazaretańskiego, kto nas przyjmuje, kto troszczy się o małego Jezusa? Idziemy za Jezusem po Jego drodze krzyżowej, stajemy u stóp krzyża i czy możemy odmówić czci Tej Matce, która wierną była Synowi, aż do Jego zgonu? A kiedy idziemy do Grobu, na czyim łonie widzimy ciało Jezusowe? I gdy dusza nasza wzniesie się do wiecznej chwały niebieskiej, to w blasku tronu Chrystusowego znajdziemy Pannę Maryję, która bierze udział w boskiej chwale Chrystusa, bo tu na ziemi dzieliła Jego ludzkie cierpienia!

Oto, Bracia, kult Chrystusa jednoczy się z czcią dla Najświętszej Panny. Jeśli odmówimy Ojcze nasz, czujemy się niespokojni, dopóki nie usłyszymy echa, którym jest Zdrowaś. Wznosimy w sercu świątynię Bogu, a w niej z miłością stawiamy mały ołtarzyk dla Niepokalanej.
Tak, Pan Jezus i Maryja zawsze występują razem!

Kto uwielbia Pana Jezusa, czci i Jego Matkę, i na odwrót, jeśli kto czci Pannę Maryję, to tym samym wzrasta jego miłość i uwielbienie dla Jezusa. Tak było zawsze, odkąd istnieje chrześcijaństwo, to znaczy, od dwóch tysięcy lat, i to jest drugą przyczyną, dla której czcimy Najświętszą Pannę.

2) Kochani Bracia! Czy wolno nam, potomkom pierwszych chrześcijan, odrzucić tego rodzaju praktykę religijną jak cześć dla Maryi, której od pierwszego „Ave” – pozdrowienia Anioła Gabriela, wszyscy chrześcijanie bez przerwy, pobożnie przestrzegali?! Czy można zapomnieć, że w najtragiczniejszym dniu historii świata, w pierwszy wielki piątek, wśród okrutnych cierpień, sam Jezus Chrystus, konając na krzyżu, dał nam Maryję za matkę, gdy powiedział do Niej i do świętego Jana: „Niewiasto, oto syn Twój! Synu, oto matka twoja!”?

Bracia! Prawdziwa wiara Chrystusowa pamięta o czci dla Maryi; chrześcijaństwo zawsze się chlubiło czcią dla Maryi.

Aby opowiedzieć, w jaki sposób czcili chrześcijanie przez 2000 lat Najświętszą Marię Pannę, nie wystarczy pół godziny, za mało było by dnia, a nawet kilku miesięcy.
Idź wszerz i wzdłuż po świecie… Patrz, ile jest obrazów i kościołów poświęconych Bogarodzicy! Wiemy, że nie tylko małe dzieci i wrażliwe kobiety skłaniały głowy do kolan Najświętszej Panny Maryi, ale także mężczyźni, mężowie o hardych duszach! Serce Maksymiliana I jest pochowane w Altöttingen, mieście słynącym z pielgrzymek maryjnych, a na nagrobku widnieje napis: „Tu spoczywa serce Maksymiliana I, które w życiu tak bardzo kochało Maryję. Wiedz, przechodniu, że i po śmierci Maksymilian z całego serca kocha Maryję!” Okręt Krzysztofa Kolumba, pierwszy okręt, który z Europy dotarł do brzegów nowego świata, nosił imię „Santa Maria”. Nowa Ziemia witała obraz Maryi umieszczony na maszcie okrętu. Dożowie Wenecji kazali się portretować w klęczącej postawie u stóp Maryi. Na mieczu wielkiego wodza Eugeniusza Sabaudzkiego był wyryty wizerunek Maryi. Murillo i Rafael najpiękniejsze swoje obrazy malowali pod Jej natchnieniem. Palestryna najpiękniejszą muzykę dla Niej skomponował…

W każdym państwie jest tradycyjna miejscowość, słynąca z pielgrzymek ku czci Maryi, gdzie wielotysięczne tłumy za pośrednictwem Panny Maryi garną się do Jej Boskiego Syna! Proszę was, Bracia, którzy zwiedziliście jakieś znane miejscowości odpustów Maryjnych, którzy byliście w Lourdes, Einsiedeln, w Maria–Zell, w Częstochowie, a chociażby w jednej z mniejszych miejscowości pątniczych, stańcie w szeregach broniących kultu Maryi, powiedzcie tym, którzy nie znają i odwracają się od Panny Maryi, jakie znaczenie ma dla nas Jej kult, jakie wielkie siły czerpiemy za Jej pośrednictwem!
Doszliśmy do drugiej połowy dzisiejszego kazania: w jakim celu czcimy Maryję?

 

II.

W jakim celu czcimy Maryję ?

Kochani Bracia i Siostry! Z dotychczas wypowiedzianych zdań jasno wynika, że cześć dla Najświętszej Panny nie tylko, że nie sprzeciwia się pierwszemu Przykazaniu Bożemu, ale na odwrót: cześć Panny Maryi jest koniecznym uzupełnieniem istoty wiary chrześcijańskiej.

Teraz zbadamy jeszcze inne zagadnienie: Jakie znaczenie posiada dla duszy ludzkiej kult Maryi? Jakie potężne źródła wiary tryskają z kultu Maryi?

Obyśmy poznali, Bracia, jaką wartość przedstawia dla nas kult Maryi! Pomyślmy, że stracilibyśmy niezrównane skarby, że wyschłyby źródła mocy, gdybyśmy się musieli wyrzec kultu Maryi. Już nie mówię, że z ustaniem kultu Maryi, nasza kultura i sztuka straciłyby najcenniejsze dzieła! Tak, stracilibyśmy najpiękniejsze dzieła we wszystkich rodzajach sztuki, jeślibyśmy przyznali słuszność tym, którzy potępiają kult Maryjny. Nie było by tylu wspaniałych świątyń, wzniesionych na Jej cześć, świeciłyby pustkami najsławniejsze muzea, bo Tycjan, Rafael, Guido Reni, Tiepolo, Carlo Dolci, Perugino, Corregio, Murilo i inni królowie malarstwa, nie malowaliby obrazów Madonny: nie powstałyby wspaniałe kompozycje muzyczne „Ave Maryja”.

Tylko tyle na temat, co straciłaby sztuka, gdyby nie istniał kult Maryi Panny, bo teraz nie mam czasu obszerniej o tym mówić. Bracia! Jeślibyśmy porzucili kult Marii, znikłyby istotne źródła naszych sił.

Tylko trzy myśli chcę podkreślić:
1. Utracilibyśmy naszą niebieską Matkę.
2. Nie mielibyśmy naszej Matki Bolesnej.
3. Stracilibyśmy Patronkę Węgier.
4. Stracilibyśmy naszą niebieską Matkę !

Najświętsza Panna jest dla mnie ideałem, wzorem, do którego nie wystarczy tylko wzdychać; na który nie wystarcza spoglądać, ale trzeba go naśladować! „Najświętsza Panna jest naszą niebieską Matką” – czy wiecie, co z tego wynika?

Święty obowiązek: życie godne Najświętszej Panny Maryi! Nasza święta wiara głosi, że medalik na szyi, czy obraz nad łóżkiem jeszcze nie oznaczają kultu Marii. To jeszcze za mało! Moja dusza powinna być godna Maryi, w całym moim życiu powinna panować taka atmosfera, w której by się dobrze czuła Najświętsza Panna. Najświętsza Panna jest moją Matką, która powinna się czuć u mnie jak w domu: widzi każdy mój czyn i nic nie ma do zarzucenia. Słysząc wszystko co mówię, nie gorszy się żadnym moim powiedzeniem, pochwała zawsze moje postępowanie!

Przeciwnicy zarzucają, że kult Maryi oddala nas od Chrystusa. Czy oddala? Chyba stokrotnie zbliża! Nie ten oddaje cześć Maryi, kto tylko śpiewa pieśni Maryjne i odmawia Zdrowaś, ale kto życie, mowę i uczynki stawia przed oblicze Niepokalanej, pytając: Matko moja, czy ci się podobam?
Tak wygląda katolicki kult Maryi!

Czy chcecie wiedzieć, jaka siła płynie z takiego kultu Maryi? Przyjdźcie ze mną na jednomajowe nabożeństwo.

Spieszmy się, aby się dostać do środka kościoła. Stańmy w kącie i rozglądnijmy się. Na ten raz wybaczy nam Bóg, że rozglądamy się w czasie nabożeństwa, chcemy się przecież czegoś nauczyć… Z ołtarza spogląda na nas spokojne oblicze Najświętszej Panny… Uszu naszych dolatuje błagalny głos litanii, lecą ku niebiosom słowa: „Święta Boża Rodzicielko!, módl się za nami!” „Uzdrowienie chorych, módl się za nami!” Jakże nabożnie śpiewa tłum! Przypatrzmy się, co to za ludzie? Tuż przede mną klęczy wiekowa babunia z pooraną bruzdami starości twarzą; obok niej troje małych dzieci, na pewno wnuczęta. Tam dwie elegancko ubrane, młode dziewczyny, klęczą na kamiennej posadzce: nie oszczędzają swoich sukienek. Znam je, nie są katoliczkami, ale kochają Chrystusa i przyszły do stóp Bogarodzicy. Dalej widzę starszych panów, studentów, panie, a wszyscy wznoszą modły do Najświętszej Panny. Niedaleko stoją dwaj robotnicy, ich zawalane odzienie wskazuje, że wracają z fabryki do domu; cały dzień brzmiał im w uszach huk maszyn, a teraz z radością słuchają łagodnych dźwięków organów. Tam widzę urzędnika, który niedawno opuścił duszne biuro. Obok niego… obok niego – czy dobrze widzę?! – a ta jak się tu dostała – postać z półświatka! Patrzy nieruchomo przed siebie… Mój Boże, któż zgadnie, jaka tajemnicza siła ściągnęła ją z bruku tu, do kościoła, czego szuka jej pusty wzrok i jeszcze bardziej jej pusta dusza!

Duszno jest od zapachu mnóstwa kwiatów, od oddechów wielu osób, a jednak jaka czysta, święta, orzeźwiająca jest ta atmosfera dla udręczonej, zmęczonej i zranionej duszy! Czyste i świeże jest powietrze tu u stóp Bogarodzicy!

Poza kościołem, na ulicach wielkiego miasta ludzie sprzedają swoją cześć, swoją krew i cnotę, tu wewnątrz śpiewają hymny pochwalne na cześć Niepokalanej Matki. O, gdyby katolicki kult Najświętszej Marii Panny posiadał tylko tę moc kojącą, krzepiącą, wspierającą i ogrzewającą dusze nasze, to już miałby bezcenną wartość! Wysoko ponad nieokiełzane żądze zmysłowego życia wznosi się pociągający symbol świętej czystości! Wkoło panują nocne ciemności, ale tu palą się znicze! Czarny jest firmament etyki, a tu dwanaście gwiazd sieje swój blask z czoła świętej Dziewicy! Świecą silniej niż promienie Roentgena: przepalają grzesznika, zmywają brud, zagrzewają słabych…
Bracia: patrzcie, czym jest dla nas kult Maryi!

 

2. Gdybyśmy przestali czcić Maryję, stracilibyśmy nasz ą Matkę Bolesną .

Bracia, czy mam mówić, czym jest dla nas postać Matki Bolesnej. Gdy się idzie drogą między górami nad Budapesztem, między polaną góry Jana i kaplicą św. Anny, przy pięknej leśnej drodze widać na jednym drzewie obraz Panny Maryi, a pod nim słowa:

 

 

Jeśli ci obcym jest uczucie wiary
i obojętnie spoglądasz na Pannę Maryję,
Jeśli nie padniesz przed Nią na kolana
i nie zaniesiesz modłów o Jej pośrednictwo:
Pamiętaj, że zawstydzą cię smutni i opuszczeni,
których pełno w każdej epoce świata.

 

Często chodziłem tą leśną drogą, ale dopiero dziś zrozumiałem głęboką treść tych słów.
Czy prawdę mówi ten obraz w lesie? Czy potrafi leczyć nasze rany Matka Bolesna?

Widzieliście zapewne, że w każdym kościele przed obrazem czy figurą Matki Boskiej, stojącej u stóp krzyża, klęczą o każdej porze dnia poważni mężczyźni i kobiety. Modlą się przed obrazem Matki Boskiej, stojącej u stóp swojego Ukrzyżowanego Syna. Bożkiem pogan był piękny Apollo, czarująca Wenus – Afrodyta. Dlaczego? Bo wiara pogańska nie potrafiła znaleźć ukojenia w smutku i cierpieniu życia. Nasz Bóg, Bracia, wisi na krzyżu zbroczony krwią, a pod krzyżem stoi z sercem przebitym Dziewica Matka! Dla nas ten obraz jest najcenniejszym źródłem siły. Obok naszych kościołów, na ulicach, za pieniądze kupują i sprzedają cnotę; koło naszych świątyń panoszy się mamona j żądza cielesna – a przed obrazem Matki Bolesnej klęczą ludzie, którym życie nie płynęło wśród tańca i rozkoszy, ludzie, którzy poznali brzemię trosk; ludzie zawiedzeni, oszukani. A ukrzyżowany Jezus do każdego wyciąga swe ramiona, a z oczu zbolałej Dziewicy Matki spływa ukojenie.
O jak nędzny i ubogi byłby człowiek, gdyby stracił swoją Matkę Bolesną!

3. Na koniec, Bracia i Siostry, powiem, że wiele straciłaby dusza węgierska, gdyby si ę wyrzekła Dziewicy Matki, którą za Patronkę Węgier obrał nasz święty pierwszy król!
Po strasznych dniach zamieszek na Węgrzech umieściliśmy Jej podobiznę na znaczkach pocztowych, ale obecnie już wymazaliśmy stamtąd Jej wizerunek. Za wzorem pobożnych naszych przodków umieściliśmy Jej obraz na banknotach i monetach – ale obecnie i stamtąd Ją usuwamy. Bracia, nie pozwolimy jednak wymazać z naszych dusz prastarej, od tysiąca lat istniejącej czci dla Matki Dziewicy!

Czy może się gorszyć chociażby jeden obywatel, że Węgry nazywają się „Regnum Marianum”, „Królestwem Maryi”? Jeśli się gorszy, niech robi zarzuty naszemu pierwszemu królowi, świętemu Stefanowi, który ofiarował naszą ojczyznę Najświętszej Pannie!

Czy może razić Węgra, że Węgry nazywamy „Królestwem Maryi”? Jeśli go razi, niech wyrwie najpiękniejsze karty z naszej historii, na których jaśnieje duch Węgier obok kultu Maryi.

Czy może dziwić Węgra, że naród węgierski chce i na przyszłość dochować wierności Maryi? Jeśli tak, to niech się nad tym zastanowi, że kult Maryi jest głównym źródłem ofiarnej miłości i patriotyzmu węgierskiego i nie zastąpi go żaden manifest, żadne szumne hasło patriotyczne. Młodzieniec, który czci Maryję, może nie chodzi w odświętnym stroju węgierskim, ale na pewno prowadzi życie moralne i czyste! Czy to nie jest najlepiej skrystalizowany patriotyzm?! Rodziną, która czci Najświętszą Pannę Maryję, nie unika potomstwa, nie hołduje neomaltuzjanizmowi, nie niszczy potęgi narodowej. A taki patriotyzm jest nam potrzebny przede wszystkim! Robotnik węgierski, który czci Pannę Maryję, jest zawsze trzeźwy, pracowity, uczciwy, sumienny. A taki patriotyzm jest najpożyteczniejszy!
Tak, Matko – Dziewico, Tobie oddajemy cześć, bo jesteśmy katolikami, bo jesteś Matką naszego Pana i Zbawcy!
Tak, Matko – Dziewico, składamy Ci cześć, bo jesteśmy potomkami tych katolików, którzy przez 2000 lat Ciebie czcili.
Tak, Matko – Dziewico, Tobie cześć składamy, bo jesteśmy Węgrami, potomkami Węgrów, którzy w tysiącletnich dziejach często doznali wsparcia Twojej ręki.

 

***

Kochani Bracia i Siostry Katolicy! Kazanie swoje, zacząłem od wzmianki o posągu Maryi, który jest przy ulicy Rákoczy'ego, a kończę je, przypominając wam, że w koronacyjnym kościele króla Macieja znajduje się statua Matki Bożej.

Kościół króla Macieja właściwie nazywa się kościołem Królowej Korony Węgierskiej, bo przy wejściu głównym, po prawej stronie, wznosi się boczny ołtarz z piękną marmurową statuą Matki Boskiej. Zdaje mi się, że niewielu mieszkańców Budapesztu zna ten piękny posąg, a może tylko kilku słyszało jego legendę,

Podczas oblężenia Budapesztu przez Turków dzielni obrońcy miasta, widząc, że przyjdzie się poddać, z niepokojem myśleli, czy uda się ukryć przed. Turkami piękną statuę Najświętszej Panny. Postanowili zamurować posąg, aby go Turcy nie znaleźli. Przez 145 lat pozostawał posąg w ukryciu, i nawet Węgrzy o nim zapomnieli. Minęło 145 lat panowania tureckiego, wojska chrześcijańskie otoczyły miasto, i rozpoczęła się walka. Po stronie węgierskiej walczył Franciszkanin, brat Gabriel, którego przezwano „Ogień” prawdziwe jego imię i nazwiska brzmiało: Gabriele D'Aviano. Ów brat Gabriel kartaczami własnego wyrobu atakował zamek. Jeden pocisk trafił w basztę, w której mieściła się amunicja turecka. Ze strasznym hukiem wyleciała baszta w powietrze, aż ziemia zadrżała i w gruzy rozsypywały się mury miasta a w jednym miejscu zauważono marmurową statuę Najświętszej Panny. Przerazili się Turcy na ten widok, a radość wstąpiła w serca węgierskie: los zamku był przesądzony. Najświętsza Panna dopomogła Węgrom, którzy ufali w Jej moc. Wkrótce Turcy zostali wypędzeni nie tylko z Budapesztu, ale z całego kraju. Po 150 – letniej niewoli zrzucono jarzmo tureckie…

Oto koniec legendy o posągu Panny Maryi w Budapeszcie.

A teraz, Bracia, którzy stoicie koło ambony, lub którzy w granicach i poza granicami naszej ojczyzny słuchacie słów moich przez radio, skłońcie z pokorą i ufnością głowy przed naszą Najdroższą Matką – Dziewicą, błagając Ją słowami pieśni:

„Ty, której berła ląd i morze słucha,
Jedyna moja po Bogu otucha.
O Gwiazdo morska, o święta Dziewico,
Nadziei mojej niebieska Kotwico…"

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3