(O pierwszym przykazaniu) Na jakiej podstawie czcimy świętych?

Kochani Bracia w Chrystusie!

W Wersalu pod Paryżem, stoi otoczony parkiem pałac „Trianon”, którego widok smutkiem napełnia wszystkie węgierskie serca. Zachował cały swój dawny przepych pałac Ludwika XIV, zwanego „Król – Słońce”. Turyści oglądając przepiękne komnaty, z zaciekawieniem czytają napis wyryty na jednym a pomników: „Gli ultimi giorni di Napoleone primo” – „Ostatnie dni Napoleona pierwszego”. Na fotelu siedzi cesarz, wycieńczony śmiertelną chorobą, przed sobą rozłożył mapę Europy… Orlim wzrokiem patrzy w dal, jak gdyby się chciał wyrwać z ciasnych granic swego więzienia, z wyspy świętej Heleny. Mały człowieku, chciałeś zostać wodzem, cesarzem, władcą świata? – szumią fale kołyszące się u stóp cesarza. Drżały miliony na widok twych zmarszczonych brwi – a teraz patrz; jaki cię spotkał los? Złote korony zdobiły twoje skronie, korzyły się przed tobą, jak przed pół – bogiem, narody świata, a teraz… huczy odwieczne, prastare morze – patrz, taki los czeka ludzką wielkość, tak przemija wielka sława ziemska!… W skupieniu słucha śmiertelnie chory cesarz odwiecznej nauki zawartej w szumie fal.

Czy słucha tylko sam ciężko chory cesarz? Nie! Cała dzisiejsza, śmiertelnie chora ludzkość! Wszyscy, ludzie, którym mimo woli imponuje odwaga, wielkość indywidualna, wiedza, sztuka i przejawy bohaterstwa, powinni na koniec zrozumieć, że największymi bohaterami nie są ani rzeźbiarze, ani zwycięscy wodzowie; bo chociaż należy cenić i ziemskie zasługi, trzeba jednak pamiętać, że prawdziwymi artystami i zwycięzcami, którzy rozszerzają granice życia ziemskiego, są bohaterscy naśladowcy życia Chrystusowego, czyli: święci.

W zeszłą niedzielę, mówiąc o pierwszym Przykazaniu i zastanawiając się, na jakiej podstawie czcimy świętych, doszliśmy do wniosku, że święci, to artyści i bohaterowie. Dzisiaj, Bracia, powinniśmy odpowiedzieć na drugą część pytania: w jakim celu oddajemy cześć świętym . Mamy nie tylko prawo, ale i powody, żeby oddawać cześć świętym. Kult świętych przyczynia się bowiem do ożywienia naszego życia religijnego, dodaje sił w dążeniu ku ideałom, zagrzewa do wytrwałej walki o zasady Chrystusowe.
Trzy myśli będą podstawą dzisiejszego kazania: W jakim celu oddajemy cześć świętym? Bo kult świętych:
I. Ożywia nasze życie religijne,

II Prowadzi ku ideałom i

III Wzmacnia naszą siłę . 

 

I. 

Kult świętych ożywia nasze życie religijne. 

Kochani Bracia! Wiadomo, że prawdy religii katolickiej są bardzo głębokie, a jej przepisy moralne surowe. Sprawiedliwy i wszechwiedzący Bóg! Życie wieczne! Odpowiedzialność za wszystkie słowa i ukryte myśli! Sąd ostateczny! Nieustanna walka z namiętnościami i pokusami!… Oto olbrzymie, granitowe bloki, na których wspiera się świątynia katolickiej wiary i moralności; ten wspaniały, niebotyczny gmach byłby jednak trochę za surowy, budziłby lęki niepokój, gdyby go nie zdobiły świetlane szeregi świętych, gdybyśmy nie widzieli tysięcznych zastępów świętych ludzi, podobnych do nas, słabych, skłonnych do grzechu, którzy jednak wołają: Bracia! Nie bójcie się! Nie drżyjcie! Wiara i moralność wymagają od was ciężkich obowiązków, ale z radością was zapewniamy, że to wszystko da się wykonać. 

Może niektórzy z was, Bracia, widzieli cudowną katedrę mediolańską – istne marzenie zaklęte w biały marmur, lub katedrę kolońską – cud gotyku. Pomyślcie, co by zostało, gdybyśmy usunęli z tych wspaniałych arcydzieł posągi, obrazy i witraże, które przedstawiają świętych. Zostałyby tylko nagie łuki i filary, znikłoby piękno, podniosły i przyjemny nastrój. Tak: kult świętych wnosi z sobą do naszej religii pierwiastek piękna i poezji. 

Kult świętych podobne pierwiastki wniósł i do naszego codziennego życia, do życia naszych ulic i miast. Szkoda, że po najeździe tatarskim i po niewoli tureckiej pozostało zaledwie kilka dawnych miast i domów węgierskich, gdyż mielibyśmy sposobność stwierdzić, że podobnie, jak mieszkańcy innych krain, tak i nasi chrześcijańscy przodkowie rozumieli doskonale, jakie znaczenie posiada cześć świętych w życiu codziennym. Dzisiejsza młodzież nie widzi teraz w mieszkaniach wizerunków świętych, lecz gorszą ją i psują niemoralne obrazy. Coraz rzadziej spotyka się rodziny, które by paliły lampkę oliwną na cześć Najświętszej Panny. Dziś tylko gdzieniegdzie, w starych domach Budapesztu, spotykamy obraz, lub figurkę Panny Marii, gdy dawniej posągami świętych zdobiono portyki, bramy miasta, gmachy publiczne, a obrazy świętych, figury i kapliczki stały przy drogach wiejskich. Dziś niestety zwyczaj ten poszedł w zapomnienie. 

O Cesarzu Hadrianie czytamy w historii, że na Kalwarii, na miejscu krzyża Chrystusowego, kazał wystawić posąg Wenery, bogini rozpusty. Nowoczesne życie z niemoralnymi obrazami, plakatami, reklamami, którymi napełnia ulice, to jakby drugi Hadrian. Człowiek patrząc na obrazy świętych, stawał się lepszym; na chwilę odrywał się od szarzyzny codziennego życia; dziś patrząc na ulicę, staje się gorszym, zatraca swe człowieczeństwo, pada ofiarą namiętności. 

Bracia, starajmy się ocenić piękno i poezję, którą wnosi kult świętych do naszej religii. Teraz przechodzimy do drugiej kwestii. Życie świętych wnosi do naszego życia religijnego nie tylko poezję, ale i coś więcej. 

 

II. 

Życie świętych stawia przed nami godne człowieka ideały. 

Bracia! Odwieczna cześć dla bohaterów zawsze podnosiła ludzkość. Zależy jednak, kogo będziemy uważać za godnego szacunku, za postać idealną? 

Ideałem moim może być bądź to wielki mędrzec, bądź też artysta, wynalazca, słowem człowiek, który przyczynił się do rozwoju kultury, który urzeczywistniał słowa Biblii: „czyńcie ją (ziemię) sobie poddaną!” Imponuje mi Dante, który wspaniałe wizje ukazał duszy ludzkiej, porywa Murillo, który nadziemską piękność uwiecznił na płótnie i Beethoven, który ułożył niebiańskie melodie. Imponuje mi Karol Wielki, Koloman, „miłośnik książki”, i każdy potężny monarcha. Imponuje mi wynalazca elektryczności, maszyny parowej, łodzi podwodnej i radia. A najbardziej imponują mi ludzie wielkiego ducha, bezimienni, cisi bohaterowie codziennego życia, którzy zachowali uczciwość wśród nędzy, czystość wśród zgnilizny wielkich miast i ostali się niezachwiani wśród pokus. Tak, imponuje mi każda wielkość!

Bracia! Dowodem moralnej tężyzny ludzkości jest cześć prawdziwych bohaterów, natomiast dowodem upadku entuzjazm, jakim darzymy obecnie rzekomych bohaterów.
Bracia! Ze smutkiem musimy stwierdzić, że panuje straszny upadek i dewaluacja istotnych wartości i wzniosłych ideałów. Przyjrzyjmy się na przykład dziennikom krajowym, czy zagranicznym. O czym piszą? O wielkich, szlachetnych czynach ludzkich bardzo mało. Czy można dowiedzieć się o tym, jak rozwijają się misje katolickie, szerzy chrześcijaństwo i kultura wśród dzikich plemion? Nie! Wiemy jednak, że w Barcelonie jakiś tancerz pobił taneczny rekord światowy, bo tańczył 240 godzin, czyli 10 dni, i na godzinę tylko przez 3 minuty wypoczywał, by coś zjeść i zmienić strój (Osservatore Romano, 9. VI. 1927). Oto bohater! Oto wielkość! O nim się pisze! Czy pisze się o bezgranicznym poświęceniu Sióstr Miłosierdzia, które narażają życie, usługując chorym? Nie! Piszą natomiast, po ilu minutach został pokonany jakiś bokser i jak krzyczeli widzowie w liczbie 80.000: „Knock out! Knock out! Obal go!” Oto bohaterstwo! Oto wielkości! O tym należy pisać!

Czy wiemy, jak pracują przez dziesiątki lat skromni badacze w zacisznych laboratoriach nad prawdziwym postępem ludzkości? Nie! Czasem spotykamy na ten temat zaledwie lakoniczne wzmianki, a za to całe szpalty poświęca się bramkarzowi klubu futbolowego, linoskoczkowi, pogromcy zwierząt, gwiazdom filmowym, zdobywcy kanału La Manche, lotom transatlantyckim. Kolumb przepłynął ocean, zaś obecnie kilku ludzi przeleciało do Ameryki – wszystkim należy się cześć; ale pozwólcie, że prawdziwego bohatera widzę mimo wszystko w Kolumbie. On bowiem wsiadając na okręt myślał o tym, żeby pozyskać w odkrytej ziemi nowych wyznawców dla Chrystusa, a nie o tym, żeby w razie powodzenia schować do kieszeni tysiące dolarów!

Bracia! Jeszcze większy obraz upadku wartości duchowych i moralnych, przedstawia dziedzina wychowania młodzieży, której brak ideałów.

Ktoś zgorszył się, słysząc odpowiedź jakiegoś młodzieńca, który na pytanie: „Jakie skończyłeś studia?”, odpowiedział: „trzy klasy szkoły miejskiej i cztery kursy taneczne”. Nic dziwnego! Czy wiecie, kto jest ideałem dla dzisiejszej młodzieży? Czy filozofowie, wynalazcy, artyści, przedstawiciele kultury duchowej? Nic podobnego! Ideałem jest: champion boksu, gracz futbolowy, rekordzista światowy, znakomity skoczek! Ideałem dzisiejszej młodzieży jest przemyślność, zręczność, pięść, muskuły i brutalna siła fizyczna! Współcześni młodzieńcy przeważnie nie mają pojęcia, kim był Michał Anioł, Rafael, Keppler, Pasteur, święty Augustyn, święty Franciszek z Asyżu, w każdej natomiast chwili, nawet wyrwani ze snu potrafią wyliczyć bez zająknienia dwa tuziny imion gwiazd filmowych. Nie mają pojęcia o położeniu geograficznym wielkich miast, ale doskonale się orientują, gdzie się znajduje Hollywood. Nie pamiętają, kiedy był najazd Tatarów, klęska pod Warną, ale za to dokładnie wiedzą, jaki jest rekord skoku wzwyż, ile sekund wynosi rekord pływacki, ustanowiony na ostatniej Olimpiadzie.

Bracia, pozwólcie, że jeszcze wrócę do znaczenia kultu świętych w Kościele katolickim! Zadaniem kultu świętych jest ukazać ludzkości godne człowieka ideały, zwykłe wyrobienie sportowe zamienić na nadzwyczajny heroizm życia nadprzyrodzonego, obudzić duchowe pierwiastki w ludzkości rozentuzjazmowanej rekordami sportowymi. Mistrz bieżni w ciągu jakiegoś czasu przebiegł tyle a tyle kilometrów – dobrze, ale trzeba pamiętać i o tych, którzy sumienną pracą i wytrwałością dotarli do mety! Pływak światowej sławy przepłynął 100 metrów w niecałą minutę, dobrze, ale nie można milczeć o tym, który przepłynął zwycięsko przez burzliwe wody oceanu życia!
Ludzie! Bracia! Wszystkie wasze rekordy sportowe bije jeden czyn ducha; przepadnie cała nasza kultura, zniknie z powierzchni ziemi ludzkość, jeśli w naszych oczach będą miały większą wartość muskuły niż duch, – szybkość aniżeli dobroć, – brutalna siła, aniżeli dusza!
Kult świętych zapewnia przewagę ducha nad materią, nad techniczną, materialną kulturą!

 

III.

Kult świętych daje nam siłę do naśladowania Chrystusa.

Nie koniec na tym. Kult świętych wnosi do naszej wiary nie tylko poezję, nie tylko ideały, ale daje nam i sił ę do wytrwałego naśladowania Chrystusa.

Dziwni są ludzie! Na każdym kroku stawiają pomniki sławnym mężom, malują ich portrety, kładą wieńce na ich mogiłach i uważają to za objaw naturalny; ale jeśli w ten sam sposób czcimy ludzi wielkich, bohaterów naszej wiary, to niektórzy się tym gorszą.

Podczas uroczystości narodowych z zapałem urządzamy akademie, wygłaszamy mowy, organizujemy pochody. Wszystko to jest naturalne! Chcemy pogłębić patriotyzm i świadomość państwową! Bracia! Dlaczego katolicy nie mają potęgować swej miłości ku niebieskiej ojczyźnie, wyrażać przywiązania i wierności dla Kościoła katolickiego?!
Ostatecznym celem naszego rozwoju duchowego jest sam Pan Jezus, ale Jego Majestat tylokrotnie przewyższa ludzką nędzę, że często człowiek woła: „Panie, to dla mnie niemożliwe! Żądasz, bym Cię naśladował, ale nie potrafię, jestem słaby, nie mogę! Nigdy nie potrafię!…” Kościół stawia nam wtenczas przed oczy świętych, żebyśmy się przekonali, że jednak można, że to jest możliwe!

Zastanówcie się, Bracia, nad następującym przykładem: Przypuśćmy, że chcesz, żeby twój syn został artystą. Jak się do tego zabierzesz? Czy pokażesz mu obrazy Murilla, Rafaela, lub Dolcego i powiesz: „Synu, namaluj takie arcydzieło, jak Madonna Rafaela lub Jezus Dolcego”? Czy w ten sposób zaczniesz uczyć swego syna malarstwa? Bynajmniej! Gdyż twój syn odrzuciłby zaraz pędzel i zawołał przerażony: „Ojcze! To niemożliwe, abym kiedykolwiek coś podobnego stworzył!” Cóż wiec poczniesz? Dasz proste wzory, niech nabierze wprawy na prymitywnych rysunkach, bo w ten sposób nie będzie się lękał wielkiego dzieła i po każdym ćwiczeniu będzie się czuł pewniejszy siebie. Zawrotna głębia duchowości Pana Jezusa może by nas odstraszyła swą wielkością; szczyty chrześcijańskiej moralności może uważalibyśmy za niemożliwe do zdobycia, – gdy tymczasem widzimy, że już od dwóch tysięcy lat byli ludzie różnych narodowości, rozmaitego wieku, którzy szli i stanęli na szczycie! Mógł tego dokazać ten lub ów człowiek, dokażę równiej i ja! Ze wszech stron słyszymy skargę: mało jest ludzi z charakterem, mało wielkich przykładów, gdzie szukać wzorów? W mitologii greckiej? Brać przykład z Herkulesa, z Mucjusza Scaewoli?…

Nie! Mamy świętych!

Czytamy w Starym Testamencie, w II Księdze Królewskiej, że do mogiły proroka Elizeusza wrzucono zwłoki jakiegoś złoczyńcy, które zetknąwszy się ze zmarłym prorokiem, ożyły (2 Krl 13, 20n). Swoją słabą wolę i nieudolne poczynania mogę wzmocnić chociażby tylko patrząc na bohaterskie życie jakiegokolwiek świętego. Czuję, że wstępuje we mnie i ogarnia mnie jakaś tajemnicza siła, że dziwny prąd ciągnie mnie na wyżyny.

Kochani Bracia, zapytajcie zapalonych turystów, co to znaczy „Bergfieber”, ta tajemnicza siła gór? Śniegiem pokryte, tonące w chmurach szczyty przyciągają wtedy tajemniczą mocą człowieka… hen, ku wyżynom – i człowiek idzie dalej…bez wytchnienia, coraz wyżej… ku niebotycznym szczytom!
Kim jest święty? Duchową wielkością, dotykającą obłoków, szczytem, który wznosi się ponad szarzyzną codziennego życia. Na kogo podziała jego potężny wpływ, ten pójdzie bez wytchnienia naprzód… zawsze naprzód… coraz wyżej, ku dziewiczym wyżynom najwznioślejszego życia duchowego… do Chrystusa!
Bracia! Patrzcie, oto młode dziewczę wstępuje z powołania do klasztoru! Oto młodzieniec przebojem zdąża do celu, do którego woła go święty Alojzy Gonzaga! Patrz na matkę, wdowę, która naśladuje świętą Elżbietę – patrz, a zrozumiesz, jak wielką pomocą jest kult świętych w naśladowaniu życia Chrystusowego.

 

***

Kochani Bracia! Powiedziałem dwa kazania o kulcie świętych, a teraz odpowiedzcie sami na pytania: Czy kult świętych jest bałwochwalstwem? Czy kult świętych sprzeciwia się I Przykazaniu Boskiemu? Czy kult świętych jest przeszkodą dla życia wewnętrznego? Czy wprost przeciwnie – kult świętych jest doskonałą pomocą w naśladowaniu Chrystusa?!

Tylko w ten sposób zrozumiemy, jakie znaczenie mają święta. Od dziś za tydzień będziemy obchodzić uroczystość Narodzenia Pana Jezusa. Na drugi dzień po Bożym Narodzeniu przypada uroczystość świętego Szczepana, diakona, pierwszego męczennika za wiarę świętą.
W pierwszej chwili człowiek tak rozumuje: szkoda, że Kościół tylko przez 24 godziny obchodzi cudne misterium tajemnicy Wcielenia! Dlaczego się tak spieszy, skoro tyle czaru ma w sobie noc betlejemska: gwiazda, pasterze, aniołowie?…

Bracia – nie! Kościół nie jest ani roztargniony, ani sentymentalny. Pamiętaj, człowiecze – mówi Kościół – że nie wystarcza zachwycać się świętą nocą wigilijną. Nie wystarcza! Za życie Chrystusowe musisz ponosić ofiary! Czy wiesz, dlaczego płynie krew świętego Szczepana przed żłóbek betlejemski? Dlatego, żebyś się nauczył wielkiej prawdy! Jakiej? Że Chrystus żąda nie rozczulenia, ale poświęcenia, nie zapachu kadzidła, ale woni ofiarnego życia chrześcijańskiego.
Dlatego zaraz po dniu Narodzenia Pańskiego następuje święto ofiarnego męczennika, dlatego Kościół każdy dzień roku poświęca pamięci świętych.
Tak, po to, żebyśmy się uczyli! Od kogo? Od bohaterów woli, od świętych! Kto się ma nauczyć? Ty zniewieściały wygodnisiu, który zajmujesz pokoje z centralnym ogrzewaniem, żyjesz w wygodach, odziany jedwabiami.
Ja jestem zniewieściały? – obrażasz się – Przecież co dzień pracuję, uprawiam sporty! Bez zmęczenia wyjdę na górę Zamkową!
Bracie, co innego przez to rozumiem. Pracować, ćwiczyć mięśnie, potrafi współczesny człowiek, ale nie potrafi ponieść ofiary dla duszy. Jednym tchem wyjdziesz na górę Zamkową, ale jeśli mieszkasz o 25 minut drogi od kościoła, to już nie pójdziesz w niedzielę na Mszę. W czasie treningu przed olimpiadą potrafisz tygodniami pościć, ale piątkowy nakaz postu uważasz, za ciężar nieznośny.

Dzisiejszy człowiek po najmniejszym nieszczęściu sięga po rewolwer, zażywa trucizny, popełnia samobójstwo – czy to jest hart? Dzisiejszy człowiek lękliwie unika wysiłku moralnego, samozaparcia najmniejszego i wstrzemięźliwości płciowej – czy to jest hart? Dzisiejszy człowiek pod względem fizycznym udaje olbrzyma, ale pod względem woli jest niemowlęciem w powijakach; silny, jak dąb, jeśli chodzi o sport, a wątły jak powój w dziedzinie ducha i charakteru. Dlatego Kościół daje ludziom za przykład świętych.

U stóp żłóbka leży święty Szczepan z roztrzaskaną głową i uczy nas wzniosłej prawdy, że stopnie, które prowadzą do Chrystusa, są ułożone z granitu ofiar, złożonych z Jego imieniem na ustach. Jeszcze to raz podkreślam, wypowiadając swoje życzenia świąteczne.

Bracia! Kiedy zasiądziecie do stołu wigilijnego, nie zapominajcie, że nie wystarczy zachwycać się małym Jezusem, nie wystarczy zapalać świece, nie wystarczy śpiewać „Wśród nocnej ciszy” i radować się przyjściem Zbawiciela, ale trzeba karnym i ofiarnym życiem urzeczywistnić naczelne zlecenie świętych, mianowicie, że stopnie prowadzące do Chrystusa są ułożone z granitu ofiar zło ż onych w Jego Imieniu. Amen.

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3