(O drugim przykazaniu) Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

Pewien niedowiarek tak mędrkował: „Jeśli Bóg jest, to dlaczego nie wypisał na firmamencie Swojego Imienia tak wielkimi literami, żeby je każdy mógł odczytać? Gdyby tak postąpił, to na pewno nie byłoby na świecie ludzi niewierzących!”

Tak rozumował ów niedowiarek. Zapomniał, jednak powiedzieć, w jakim właściwie języku miałby Bóg wypisać Swoje Imię na gwiaździstym firmamencie? Może po węgiersku, ale wtenczas zrozumiałoby Go tylko 10 milionów ludzi. A co stałoby się z 1700 milionami? A gdyby napisał w języku niemieckim, angielskim lub francuskim, to reszta narodów również by nie zrozumiała!

„Powinien więc napisać w takim języku, który by zrozumiał każdy!” – może ktoś powiedzieć.
Słusznie! Ale czy są takie słowa. Bracia, które by zrozumiał każdy człowiek? Owszem, są to: ład, karność, miara, celowość i ścisłość. To każdy rozumie. I Bóg rzeczywiście tymi słowy uwiecznił Swoje Imię na niebie. W przestrzeniach międzyplanetarnych ogromne ciała niebieskie, poruszając się w cudownej harmonii, głoszą chwałę bożą. Widok gwiaździstego nieba ze wszystkich piersi wywołuje słowa zachwytu na cześć Majestatu i świętego Imienia niezmierzonego Stwórcy! Niezliczone miliardy gwiazd od tysiąca stuleci wychwalają Imię Boże, i słaby, śmiertelny człowiek od zarania swego życia skłania głowę, słysząc Imię Boże! Mamy jedno imię wspólne wszystkim językom, imię, które zajmuje wyjątkowe stanowisko między wszystkimi innymi imionami, imię, które urabia nasze pojęcia, przenika do naszego światopoglądu, imię, wypisane żywymi zgłoskami we wszystkich przejawach naszego codziennego życia. Imieniem tym jest: Święte Imię Boga! Nawet najdzikszy naród ma pojęcie Boga. W każdym języku, chociażby najprostszym, istnieje wyraz określający pojęcie Boga!

Uwielbienia godne Imię Boże!

Zdawałoby się, że każda istota na świecie powinna najwyższą czcią otaczać to Imię. Każde stworzenie powinno wymawiać to Imię z jak największym szacunkiem.
A jednak, Bracia, tak nie jest! Człowiek posiada smutny przywilej, że zdolny jest i najświętsze Imię zmieszać z błotem, i dlatego Bóg w osobnym Przykazaniu starał się przypomnieć o szacunku dla Swego świętego Imienia.

Dziś doszliśmy do rozpatrywania drugiego Przykazania: Nie będziesz brał Imienia Pana, Boga twego nadaremno! Na rozpatrzenie tego Przykazania poświęcimy cztery nauki. Dzisiaj zastanowimy się, czego zabrania to Przykazanie, a w następnych kazaniach czego od nas żąda?

 

***

Kochani Bracia! Treść drugiego Przykazania jest zupełnie jasna: I m i ę Bo ż e możemy wymawia ć tylko z jak najgłębszym szacunkiem! Kto z nienawiścią, ze złością, czy lekkomyślnie wymawia Imię Boże – grzeszy w różnym stopniu przeciwko Drugiemu Przykazaniu.

Niektórzy brutalni ludzie lubują się w bluźnierstwach i przekleństwach; są to prawdziwi buntownicy, którzy nie uznają drugiego Przykazania, i o nich będę dzisiaj mówił w pierwszej części, a o większości ludzi, którzy bluźnią i przeklinają w gniewnym uniesieniu powiem w drugiej części dzisiejszego kazania.

 

I.

Buntownicy.

A) Plutarch w jednej swojej książce (Życiorys Marcellusa), wspomina o byku który miał mówić, jak człowiek, czym wzbudzał ogólny podziw. Otóż, Bracia, dziś jest odwrotnie; wielu ludzi mówi tak, jak zdziczałe byki i nikt się temu nie dziwi.
Aż nie chce się wierzyć, że niektórzy ludzie, nie w gniewie, nie przez zapomnienie, ale z piekielną nienawiścią , z diabelską przyjemności ą , zupełnie świadomie bluźni ą Bogu. Niedowiarkowie wypierają się Boga i bluźnią Mu, mówiąc, że nie wierzą w Niego; wyzywają czarta, o którym gdy słyszą z ambon, dziwią się, jak można w coś podobnego wierzyć! Przeklinają Matkę Boską, świętych, sakramenty…
Są ludzie wykształceni, uczeni znani pisarze, którzy widocznie znajdują przyjemność w bluźnierstwie, bo w przeciwnym razie bohaterom swoich utworów nie wkładaliby do ust bluźnierstw, od których ścina się krew w żyłach.
Do tych bluźniących niedowiarków nie mam się po co zwracać, ich języki poskromi dopiero śmierć.
Ale za to muszę mówić do chrześcijan, którzy bluźnią, bo niestety i między nimi znajdują się buntownicy. Przeważnie są to ludzie złamani życiem, rozgoryczeni, którzy fałszywie sądzą, że ulżą swej doli i zwalą ciężar z serca, jeśli się zbuntują przeciwko Bogu. Chciałbym im jasno wytłumaczyć, co czynią, złorzecząc Bogu.

B) Ktoś może się zapytać: czy bluźnierstwo jest naprawdę tak ciężkim grzechem? Przecież „imię” to taka martwa rzecz! Czy tak groźną rzeczą jest obraza Imienia Pana Boga?

a) Bracia! Jeśli przeczytamy dosłowny tekst Dziesięciu Przykazań, przekonamy się, że świadome bluźnierstwo, urąganie Bogu nienawiści, jest daleko większym grzechem, niż to sobie ludzie wyobrażają.
Do drugiego Przykazania dodał Pan Bóg osobne napomnienie, bo według II księgi Mojżesza brzmi w ten sposób: „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.” (Wj 20, 7).
Za przykładem Starego Testamentu i Nowy Testament wskazuje, jakie znaczenie ma cześć dla Imienia Bożego. W Modlitwie Pańskiej, zaraz po słowach „Ojcze nasz, który jesteś w niebie…” umieścił Pan Jezus – „święć się Imię Twoje!” To również dowodzi, że nie człowiek ułożył Modlitwę Pańską, bo człowiek pisząc „Ojcze nasz”, rozpocząłby na pewno w ten sposób: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, chleba naszego powszedniego daj nam”. Pan Jezus natomiast na pierwszym miejscu umieścił Imię Boga.
Czasami nawet poważni ludzie myślą: czy nie ma przesady w drugim Przykazaniu. Ostatecznie dla takiej błahostki, dla obrony Imienia Bożego, czy warto było wydawać osobne Przykazanie? I to jeszcze z tak ostrym zawarowaniem?

b) Po chwili namysłu musimy jednak uznać, że tu chodzi o daleko więcej, aniżeli o zewnętrzną obronę króciutkiego imienia. Tak: wymówienie krótkiego imienia nie może być wielkim grzechem, ale Imię to oznacza Osobę, to też jego nieuszanowanie obraża samą Istotę, którą ono określa. Człowiek tedy, który bluźni, obraża nie Imię Boże, ale samego Boga.

Szanujemy imiona ludzi i przywiązujemy do nich wielką wagę, o ile więcej powinniśmy czcić Imię Boże! Są imiona, np. imiona naszych rodziców, dobrodziejów, przyjaciół, na dźwięk których żywiej biją nam serca. Z daleko większym szacunkiem niż imię ojca, największego dobrodzieja, czy najwierniejszego przyjaciela, powinien człowiek wymawiać Imię Boga! Każde dziecko oburzy się, usłyszawszy przekleństwa miotane na matkę; żaden żołnierz nie zniesie w milczeniu obelgi i znieważenia swego ukochanego wodza; co więc nawet żaden pies nie zachowa się obojętnie, widząc, że ktoś krzywdzi jego pana, a tylko ludzie ciskają z nienawiści setkami przekleństw na Króla królów?!

Czy odważyłby się człowiek w bluźnierczy sposób wymówić Imię Boga, gdyby chociaż na chwilę uprzytomnił sobie, kim jest Bóg, którego spotwarza?!

Kim jest Bóg? – Kochani Bracia! – Kim jest Bóg? Kiedy Mojżesz klęczał przed krzakiem gorejącym, który, mimo że płonął, nie zgorzał, i zapytał: „Panie, jak się nazywasz?” – Bóg odezwał się: „JESTEM, KTÓRY JESTEM.” (Wj 3, 14), to znaczy: ja jestem, który istnieje, którego istotą jest istnienie! Wszystko inne, co jest poza Mną na świecie, jest przygodne: może być, albo nie. Wszystko dlatego tylko istnieje, bo Ja chcę. Jest dopóty, dopóki zechcę. Ja jestem źródłem życia wiecznego: wszystko bierze we Mnie swój początek, jak kropla ze źródła, a promień ze słońca. Bóg, Wszechmocny Stwórca! Bóg, nieskończony Pan! Bóg, kochający Ojciec! Bóg, surowy sędzia! – i ty, kochany Bracie, ty rozgoryczony, smutny Bracie, ośmielasz się bluźnić temu Bogu!

Bracie, ciężkie jest twoje życie? Pokryte czarnymi chmurami? Mimo to nie waż się bluźnić Bogu! Nie mów – jak inni – że „Bóg zapomniał o tobie”, że „nie troszczy się o ciebie”, że „nie istniej Opatrzność”, że życie jest bezcelowym chaosem”. Wszystko to jest bluźnierstwem! Patrz na sieć drutów telegraficznych: biegną, zda się bezładnie w różnych kierunkach, ponad dachami domów. A jednak wiesz, że każdy z nich ma swój cel, że wszystkie zbiegają się na końcu w jednym punkcie! Gdzie? Chociaż tego ludzie nie widzą, ale wiedzą gdzie. Ja również nie widzę, ale wiem i wierzę, że wypadki życia mojego i nas wszystkich, że miliardy faktów z historii świata, wszystko zbiega się w ojcowskiej ręce nieskończenie mądrego Boga. Nie, nie, nie wolno nam bluźnić! Świadoma nienawiść, która skłania nas do bluźnierstwa, rodzi się pod wpływem diabelskich podszeptów, każde świadome bluźnierstwo, to iskra wiecznego ognia piekielnego.

Bracie, nie ubliżaj Bogu! 

 

II. 

Ludzie porywczy. 

Jest mało ludzi na świecie, jeśli ich w ogóle można nazwać ludźmi, którzy z upodobaniem i świadomą nienawiścią rzucają bluźnierstwa i przekleństwa. 

A) Ale niestety więcej jest tych, którzy wprawdzie nie zupełnie dobrowolnie, nie z zupełną świadomością, ale w zło ś ci, w gniewie, zapominaj ą c si ę , spotwarzają Imię Boga. Większa część bluźniących i przeklinających należy do ludzi porywczych, którzy już po chwili żałują tego, co powiedzieli. 

Pamiętam, jak zdziwiłem się, czytając gdzieś takie zdanie: „Ludzie więcej przeklinają i złorzeczą, aniżeli się modlą”. Myślałem, że to przesada, że to niemożliwe. A jednak, Kochani Bracia, kto często obcuje z ludźmi, a zwłaszcza – wstydzę się przyznać –z Węgrami, musi przyznać, że tak jest istotnie, że prawdziwym okazuje się smutne przysłowie: „Przeklinać, to węgierski zwyczaj”.

O, jak przeklinają, jak złorzeczą u nas ludzie! Nie ze złej woli, tylko z gwałtowności z niepanowania nad sobą! Na ulicy! W tramwaju! W poczekalniach! Na rynkach! W karczmach! W wytwórniach! Mężczyźni i kobiety! Starzy i młodzi! Nawet… dzieci! Musimy przyznać, że Węgrzy zdobyli sobie wyjątkowy rozgłos w dziedzinie przeklinania. Są po wsiach rodzice, którzy chełpią się, że syn ich już jest dorosły, bo „już klnie”. Węgier klnie po pijanemu, klnie, gdy jest trzeźwy, klnie w biedzie i w dobrym humorze.

„Proszę księdza, ja nie klnę, tylko wtedy, gdy muszę!” – bronią się niektórzy. „Zajęcie moje mnie denerwuje: muszę kląć”. Czy istnieje zawód, który by zmuszał do przekleństwa? Mówi się np. „to żaden żołnierz, który nie klnie” – takie jest ogólne mniemanie. To samo mówi rzemieślnik, bo „w inny sposób nie można sobie poradzić z terminatorami”. Są nawet nauczyciele, którzy otwarcie przeklinają swoich uczniów. Przeklina fornal swojego gospodarza, przełożeni swoich podwładnych; rodzice, aż zgroza powiedzieć, swoje dzieci. Są ludzie, którzy przeklinają słońce, bo zanadto grzeje, są tacy, którzy klną deszcz, bo za krótko padał… Przeklinanie – to węgierski zwyczaj!
Stary Testament wspomina, że do ludzi, którzy przeklinali, stosowano karę śmierci przez ukamienowanie (Kpł 24, 10 – 16), gdyby to prawo obowiązywało dzisiaj, to zabrakłoby kamieni!

B) Trzeba przyznać, że w czasach obecnych ludzie są bardziej aniżeli dawniej, narażeni na działanie różnych szkodliwych wpływów, ale to nie powód, żeby się usprawiedliwiać: „Nie mogę wytrzymać, taką gwałtowną mam naturę…” Istotnie może być ktoś prędki i popędliwy, i za to nie odpowiada; ale w całej pełni odpowiada za to, że nie stara si ę pobudliwej natury pohamować !

a) Bracia! Trzeba tylko czuwać i panować nad sobą, nie zaś uskarżać się: „Trudno, ja już taki jestem!…” W codziennej modlitwie porannej trzeba prosić Boga: „Panie, daj stróża moim wargom. Na przyszłość będę ostrożniejszy w tych okolicznościach, które wytrącają mnie z równowagi!”

b) Następnie, Bracia, starajcie się zachować tę na pozór prostą zasadę: „Jeśli jesteś zgniewany, milcz!” Mówią, że Juliusz Cezar, gdy był zły, to miał zwyczaj liczyć do dwudziestu, a dopiero potem mówić. Człowiek zupełnie inaczej mówi w chwili uniesienia. Znikłyby zupełnie z powierzchni ziemi ordynarne przekleństwa, gdyby się ludzie nauczyli trochę panować nad sobą. Przyczyną przekleństw jest przeważnie nie piekielna nienawiść względem Boga, ale brak zastanowienia się i porywczość, której za chwilę żałujemy.

c) Ktoś jednak powie: „łatwo o tym mówić w kościele, z ambony! Ale inaczej przedstawia się sprawa, kiedy uczeń nie chce słuchać; kiedy rekrut źle wykonuje ćwiczenia; kiedy służąca jest niedbała; kiedy dzieci są nieposłuszne; kiedy koń nie chce ruszyć z miejsca!… Człowiek nieraz prosi, błaga, a tu nie i nie! W takich razach musi się coś powiedzieć, krzyknąć coś okropnego, bo inaczej gniew by nas rozsadził…”

W ten sposób tłumaczy się wielu ludzi i nie przeczę, że mają trochę słuszności. Mają rację o tyle, że są krewkie natury, które w jakikolwiek sposób muszą wyładować swoje napięcie nerwowe. W ostateczności uwierzę, że jeśli kto jest bardzo zły, gniew jego się zmniejszy, jeśli rzuci szklankę o ziemię, albo trzaśnie drzwiami. To można usprawiedliwić, ale dlaczego obraża Boga?! Zwłaszcza rodzice, którzy przeklinają swoje dzieci, ucząc je tym samym przekleństw, zapominają o strasznej groźbie Pana Jezusa: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.” (Mt 18, 6).

Twoje dziecko jest może bardzo złe? Koń nie chce ciągnąć? – możesz krzyczeć podniesionym głosem, tylko nie łżyj Imienia Bożego! W czasie Wojny światowej, gdy żołnierze niemieccy jadąc na front karpacki przez „Füzesabony – Sátoraljaújhely”, nie umieli prawidłowo przeczytać tych nazw i zazwyczaj wymawiali je w ten sposób „Ficesaponi – saddarajjaujje”. Więc, gdy nie chce ciągnąć twój koń, albo nie słucha cię dziecko, krzyknij głośno „Ficesaponni sadkarajaujjé!” – i nastraszysz je tak samo, jakbyś wzywał Imienia Boga nadaremno.

Bracia! Nie ubliżajmy Bogu!

C) Kiedy słyszy się straszne przekleństwa, miotane z piekielną nienawiścią,
– albo gdy się widzi szyderczy triumf złych ludzi, to mimo woli ogarnia nas rozgoryczenie: „Panie, jak można na to patrzeć? Dlaczego nie ukarzesz śmiercią tych, którzy Cię przeklinają? Dlaczego znosisz triumfalny pochód zła na ziemi?…” Bracia! Z ust niejednego z nas płyną takie skargi, gdy widzimy, jak ludzie wyzyskują bezgraniczną cierpliwość Boga i kują sobie z niej broń, żeby Go jeszcze więcej znieważać; kiedy widzimy, jak nie zważają na cierpliwość boską i klecą sobie barłogi do dalszej rozpusty! Bracia, nie złośćmy się: Bóg jest cierpliwy, czeka, nie spieszy się ale ostatnie słowo zachował dla Siebie!

Wystarczy przytoczyć przykład z epoki, w której żyli nasi prarodzice. Panowało wtedy zepsucie i bałwochwalstwo, szerzyła się niemoralność, trudno było znaleźć uczciwego człowieka, gdyż wszyscy byli pogrążeni w morowej zarazie rozpusty i w nocy niewiary. Była to epoka, o której mówi Pismo Święte w charakterystyczny sposób, że Bóg „żałował, że stworzył ludzi na ziemi” (Rdz 6, 6).

A jednak nie karał natychmiast! Czekał. Dał polecenie Noemu, żeby budował przez lat sto arkę i żeby przez lat sto napominał ludzi pogrążonych w rozpuście… Może się opamiętają! Czy się nawrócili? Bynajmniej! Żartowali ze starego Noego, że w tak podeszłym wieku zabiera się do olbrzymiej budowy, że przez zbyt czarne okulary patrzy w przyszłość! Że mówi im o karze, zapowiedzianej przez Boga. O karze? Czy ktokolwiek słyszał, żeby Bóg karał? Takie bajki w dzisiejszych kulturalnych czasach! Obecny stan nauki już dawno przeszedł nad tym do porządku dziennego!…

A kiedy miara się przebrała… Bóg się ozwał. I otworzyły się spusty niebieskie… wyszły z brzegów wody… i potop zalał góry, doliny, ludzi, zwierzęta, gmachy, mienie, życie, wszystko… Pamiętajcie wszyscy, którzy przeklinacie, że Bóg czeka długo – ale ostatnie słowo do Niego należy.
Patrzmy na inny przykład.

Najstraszniejsze bluźnierstwo, jakie było wypowiedziane na świecie, było wymierzone przeciwko Chrystusowi, konającemu we krwi, na górze Kalwarii; złość ludzka święciła największe triumfy u stóp krzyża… a jednak, jak się zachował Bóg?
Gdyby nas to spotkało, co byśmy, zrobili? – Na pewno bylibyśmy zesłali pioruny, ogień, deszcz siarczysty na ten grzeszny motłoch!…
A co robił Bóg? Cierpiał, milczał, czekał. Chrystus umarł na krzyżu. Ciało Jego spoczęło w opieczętowanym grobie. Triumf Jego nieprzyjaciół był zupełny. Wszystko przepadło. Wszystko!

Ale nie, oto świta dzień trzeci… drży ziemia… z nieba zlatuje anioł, straż przy grobie olśniona blaskiem pada, jak martwa… a twarz Chrystusa zwycięskiego promienieje nadziemskim blaskiem… Alleluja! Zwyciężył Bóg! Ten Bóg, który w milczeniu znosił policzkowania w noc wielkoczwartkową, ten Bóg, który przelał Swoją krew w Wielki Piątek na Golgocie. Zwyciężył Bóg, którego pogrzebano w beznadziejnych ciemnościach! Ludzie, którzy bluźnierstwo uważacie za chleb powszedni, którzy pytacie się bezczelnie: „no, i co złego mi się stało?” – pamiętajcie, że ostatnie słowo należy do Boga!

Na tym kończę i ja moje dzisiejsze kazanie. Bracia! Majestat Boga nie jest zależnym od naszych modlitw, albo przekleństw. Jeśli ktoś przeklina, Bóg przez to nie będzie mniejszy, jeśli się modli, nie powiększy przez to Jego majestatu. Ale za to mniejszym, albo większym staniesz się ty, biedny człowiecze! Bóg pozostanie Bogiem, chociaż bluźni jakiś zbłąkany człowiek, tak samo, jak słońce świeci, chociaż rzucisz na nie błotem i śmieciem ulicy.
Słońce nie przestanie świecić, a na ciebie opadnie z powrotem wszystek brud i plugastwo, które na nie miotasz. Bracia! Imię Boże jest święte, i nie będziesz wzywał świętego Imienia Boga nadaremno. Amen

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

August 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3