(O drugim przykazaniu) Szanuj imię Pana Jezusa

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

W pierwszym roku mojego kapłaństwa byłem prefektem szkół powszechnych w pewnym mieście na prowincji. Uczyłem 750 dzieci, i kiedy była mowa o II Przykazaniu Bożym, dałem swoim uczniom następującą radę: „Moje kochane dziatki, jeśli znajdziecie się na ulicy, albo gdziekolwiek usłyszycie, że źli ludzie bluźnią i przeklinają, spieszcie się wtedy i mówcie po cichu z wielką miłością: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” A Pan Jezus będzie wam za to wdzięczny, że gdy inni bluźnią, wy Go chwalicie!…”
Kochani Bracia! Mówiąc o II Przykazaniu, nie mogę wam dorosłym ludziom dać innej rady, tylko tę, którą dałem moim małym uczniom: jeśli inni ubliżają Bogu słowem, albo życiem, oddajmy Mu hołd naszymi słowami i naszym życiem.

Nie bluźnić, nie kląć, nie brać Imienia Pana Boga nadaremno, to tylko negatywna strona II Przykazania Bożego; o tym mówiliśmy w przeszłą niedzielę. W każdym przykazaniu mieści się jednak i nakazująca, pozytywna część – i o niej będę mówił dzisiaj. Będę mówił, że to za mało, nie bluźnić, ale że powinniśmy Imię Boże szanować i czcić.
Ponieważ pojęcie Boga dokładnie wyjaśnił nam Pan Jezus, wypada, kiedy mówimy o uszanowaniu Imienia Boga, byśmy się zastanowili w osobnym kazaniu, na czym polega uszanowanie świętego Imienia Pana Jezusa.

Co wiedzielibyśmy o Bogu, gdyby nie było Pana Jezusa? Przecież i poganie wierzyli, że panuje ktoś nad światem, ale o prawdziwym Bogu wiedzieli bardzo mało! Naród żydowski, jak wiemy ze Starego Testamentu, znał już prawdziwego Boga, ale uważał Go tylko za srogiego Sędziego i strasznego Jehowę. Wspaniałe pojęcie, że Bóg jest „naszym Ojcem”, do którego możemy się udawać z dziecięcą ufnością, dał nam Chrystus, jak wspomina o tym prefacja na dzień Bożego Narodzenia: „Przez Słowo wcielone zabłysły nam nowe promienie światła bożego”.

W dzisiejszym kazaniu będę rozpatrywał dwa pytania:

I. Dlaczego powinniśmy czcić święte Imię Pana Jezusa i II. W jaki sposób mamy czcić to święte Imię .

 

I.

Dlaczego powinniśmy czcić święte Imię Pana Jezusa?

Kochani Bracia! Brzmienie żadnego imienia na całym świecie nie wywołuje tak cudownych wzruszeń w duszy ludzkiej, jak Imię Pana Jezusa. Słusznie powiedział w XIII wieku święty Bernard z Clairvaux, że Imię Jezus jest „miodem dla warg człowieka, pieśnią dla ucha, radością dla serca”. Rzeczywiście tak jest: to króciutkie, chwalebne Imię przeniknęło całą ludzkość, i codziennie powtarzają je miliony, miliony warg. „Krzyż Chrystusa jest wszędzie: na ścianach świątyń i szkół, na dzwonnicach i szczytach gór, w przydrożnych kapliczkach, w głowach łóżek i nad mogiłami: miliony, miliony krzyży przypominają nam śmierć Ukrzyżowanego. Zniszczcie freski w kościołach, usuńcie wizerunki z ołtarzy i z mieszkań, a jeszcze o życiu Chrystusa będą mówiły muzea i galerie obrazów. Spalcie na stosie mszały, brewiarze i książki do nabożeństwa, a jeszcze i wtenczas Imię i naukę Chrystusa spotkacie w literaturze” (Papini).

Żadne imię nie jest codziennie tyle razy wymawiane przez ludzi, co Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!
Skąd płynie ta serdeczna cześć, Kochani Bracia, jaką okazuje całe chrześcijaństwo dla tego Imienia? Skąd ta niezrównana cześć, z jaką Je wymawiamy? Skąd ta ufność, że cały Kościół wszystkie swoje modły kończy: „…per Dominum nostrum Jesum Christum…” – „przez Pana naszego Jezusa Chrystusa!”
Na te pytania odpowie nam samo znaczenie tego Imienia. Czy wiecie, Bracia, że „Jezus” znaczy to samo, co „Zbawiciel”? Od razu zrozumiemy, dlaczego otaczamy Pana Jezusa bezgraniczną czcią, gdy uprzytomnimy sobie 1) od jakiego zła wybawił nas i 2) jaką ofiarę złożył dla nas Pan Jezus?

1. Od jakiego zła wybawił nas Pan Jezus? 

Wybawił naszą duszę od zguby. Chwalimy człowieka, który z narażeniem własnego życia wyratował topielca, chwalimy tego, kto wyniósł z pożaru jakąś rodzinę, wspominamy o tych, którzy ratowali życie. Wobec tego, jaka chwała należy się Zbawicielowi świata, Panu Jezusowi, który wyzwolił od śmierci i to od śmierci duchowej, wiecznej, nie jednego człowieka, ale całą ludzkość, i nie z narażeniem, ale z zupełnym poświęceniem własnego życia? 

Powiedziałem, Bracia, że Chrystus Pan jest Zbawicielem ś wiata.

a) Człowiek obdarzony jest podwójnym życiem. Posiada życie naturalne, t.j. doczesne, cielesne i nadnaturalne, wieczne, tj. duchowe. Jak wpłynął grzech na te dwa rodzaje życia. Nadnaturalne zniszczył, a naturalne uszkodził, osłabił. O ludzkości z czasów przedchrystusowych słusznie pisał święty Augustyn: „Kiedy Wielki Lekarz, Zbawiciel, zstąpił z nieba na ziemię, wszyscy byli ciężko chorzy, cała ludzkość”. Tak, cała ludzkość była chora. Zarówno w chatach, jak i w pałacach Europy, Azji, Afryki i Australii leżeli chorzy. Co im brakowało? Chore były wszystkie ich członki, całe ciało: słaba była wola, nieudolne poznanie, serce zepsute, życie ciała opanowane przez namiętność. Przyszedł Wielki Lekarz: zlał Swoją łaskę na słabą wolę i uczynił ją silniejszą; zlał na rozum, który stał się jaśniejszy i na serce, które zwróciło się do Boga.

b) Nie była to jednak najcięższa choroba, z której Pan Jezus wybawił ludzkość. Nie! Od tysiącznych udręczeń ciała straszniejsza była śmierć duszy, śmierć nadprzyrodzona.
Śmierć nadprzyrodzona! Co to znaczy, Kochani Bracia? Jeśli strachem napełnia nas śmierć ciała, cóż dopiero mówić o śmierci na duszy stworzonej na obraz i podobieństwo boże, która burzy jej radość i spokój! Okropna to śmierć –a bez Jezusa Chrystusa wszyscy bylibyśmy jej ofiarą!
Kto nas wyratuje? Kto doda sił? Kto się zlituje? Kto wskrzesi zmarłego? Chrystus, Zbawiciel świata! Święty Paweł mówi: „A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia.” (Ef 2, 4 – 5).

2. Ale jeszcze bardziej wzrośnie nasza miłość do Pana Jezusa, jeśli się zastanowimy, jak wielką złożył ofiarę, by nas odkupić ?

Święty Paweł we wzruszających słowach mówi: „Który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Ga 2, 20).

Który mnie umiłował! Pomyślmy, jacy byliśmy, a potem powtórzmy: Umiłował mnie!… Mnie, który byłem złym, buntownikiem… mnie umiłował!
Jeszcze więcej uczynił, bo ofiarował się za mnie! Przechodzi to nawet rozum aniołów, ale wiara mnie uczy, że tak jest! Jak? Tak, że zstąpił dla mnie na ziemię. Trudził się – dla mnie. Modlił się – dla mnie. Cierpiał – dla mnie. Umarł – dla mnie. Swoje Serce dał przebić – dla mnie. Troszczy się o mnie bardziej, aniżeli matka o swe dziecko. Przychodzi do mnie, wzmacnia mnie, pociesza i czeka, czeka na mnie w niebie!

Czy nie czujecie, Bracia, jak słusznie woła święty Paweł: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.” (Rz 5, 8). Czy jest na świecie człowiek, który by umarł za swojego przyjaciela? A Chrystus umarł za Swoich nieprzyjaciół! Trudno jest spełnić małą ofiarę nawet dla własnej duszy: odprawić modlitwę sumiennie, uczęszczać w niedzielę na mszę świętą, przerwać niebezpieczną przyjaźń, umartwiać się… o, z jaką to wszystko przychodzi nam trudnością! Nie potrafimy ponieść ofiary dla własnej duszy. A Chrystus? Nie potrafisz wyrzec się mięsa w piątek, a Chrystusa octem napoili – dla ciebie! Boisz się szyderstwa świata i myślisz, że na pewno wyśmieją cię za to, a z Chrystusa szydzono – dla ciebie! Nie potrafisz ponieść ofiary dla własnej duszy, a Chrystus dla ciebie umarł na krzyżu! Przyznajmy, Bracia, że Chrystus kochał nas, kochał więcej, aniżeli my kochamy siebie, i więcej zrobił dla nas, niż my robimy dla siebie!

„O Jezu, jak dużo kosztowało Cię, by być Jezusem!” – wołał święty Bernard, a w tym okrzyku mieści się najkrótsza odpowiedź na pytanie, dlaczego powinniśmy czcić święte Imię Jezus.

Zastanówmy się teraz:

 

II.

Jak powinniśmy szanować święte Imię Jezus?

W czasie wojny niemiecko – francuskiej zdarzył się bardzo pouczający wypadek z oficerem, który każde zdanie zwykł był rozpoczynać od słów „Mon Dieu” – „Mój Boże”, tak, że przezwano go porucznikiem „Mondieu”. Walka wre, trajkocą karabiny, porucznik został śmiertelnie ranny. Późno w nocy znaleźli go na pobojowisku… już ledwie oddychał. Gdy nieśli go, z bólem szeptał: „Mon Dieu, mon Dieu…” Bracia, prawda, że inaczej to brzmi w ustach umierającego, który niegdyś tak tylko, pustego przyzwyczajenia wymawiał Imię Boga! Gdyby w swoim życiu był zawsze tak wymawiał Imię Boga!…

Bracia! Szanujmy Imię Pana Jezusa: 1) w mowie i 2) w życiu naszym.

1. Szanujmy Imię Pana Jezusa w mowie.

Pan Jezus jest naszym Bogiem, Bratem, Zbawicielem, więc nie obawiajmy się wymówić Jego Imienia z uszanowaniem, ale właśnie dlatego, że jest naszym Bogiem, Bratem i Zbawicielem, dlatego nie powinniśmy lekkomyślnie wymawiać Jego Imienia. Imię Boga jest dla nas święte, Imię Pana Jezusa tak samo, więc nie wymawiajmy Je na darmo! Krzyż, śmiertelne łoże zbroczone krwią Pana Jezusa, jest dla nas święty: nie wzywajmy go na darmo!

Ale czy wolno w ogóle wspominać Imię Pana Jezusa?
O, tak, wymawiać Je z szacunkiem nie tylko wolno, lecz jest to nawet bardzo zbawienne. Święty Paweł w swoich listach więcej niż dwieście razy powtarza Imię Jezus, a święty Piotr w Imię Jezusa Nazareńskiego uzdrawia chromego. W „Dziejach Apostolskich” święty Piotr mówi o Panu Jezusie: „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.” (Dz 4, 12).

W dwutysiącletnich dziejach Kościoła świętego jak błogosławiona melodia brzmi święte Imię Jezusa Chrystusa. To Imię głosili apostołowie, pierwsi wyznawcy, miliony męczenników. Święty Franciszek z Asyżu ile razy usłyszał Imię Pana Jezusa sądził, że brzmi mu w uszach dźwięk harfy. Z Imieniem Jezus na ustach konali 1800 lat temu męczennicy starochrześcijańscy, z tym Imieniem na ustach niedawno nasi bracia katolicy z Meksyku szli na męczeńską śmierć pod gradem kul karabinowych, szli wołając: „Niech żyje, Chrystus, Król nasz!”
O tak, z uszanowaniem wolno wymawiać Imię Chrystusa Pana!
Kiedy, w jakich okolicznościach?
Wolno w każdej poważnej potrzebie, bo święty Paweł tak pisze do Kolosan: „ I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.” (Kol 3, 17).
Wolno w modlitwie. Wolno w niebezpieczeństwie wołać do Boga. Zachęca nas do tego sam Bóg: „Wzywaj Mnie w dniu utrapienia: Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz.” (Ps 50, 15). Wolno przy pracy zawołać: „Rozpocznijmy w Imię Jezusowe!” Wolno przed podróżą westchnąć: „Jedźmy w Imię Jezusa!” Wolno się witać: „Bóg mnie tu przyprowadził” Wolno wołać wśród pokus: „Jezu, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!” Wolno szeptać konającym: „O Jezu, bądź mi miłościw!”
Kościół katolicki zapewnia nawet odpusty tym, którzy Imię Pana Jezusa z uszanowaniem wymawiają, którzy używają pozdrowienia: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” Smutno pomyśleć, że coraz więcej zanika ten piękny, wybitnie chrześcijańsko – katolicki zwyczaj.
W wielkim mieście niemieckim Bonn operowano ciężko chorego. Nieszczęśliwemu mieli wyciąć język, bo miał tam raka. Kiedy już leżał na stole operacyjnym, chirurg, zanim rozpoczął operację, zwrócił się pełen współczucia do chorego: „Pomyśl, że więcej w swoim życiu nie wymówisz ani słowa. Co chcesz powiedzieć po raz ostatni?”
Cisza… Chory namyśla się, co powiedzieć. Może powiedzieć coś do swoich kochanych dzieci? Może posiać ostatnie swoje słowa kochanej żonie?
W końcu odezwał się i wypowiedział swe ostatnie słowo: Gelobt sei Jesus Christus! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
O Bracia! Gdyby te słowa mogły być naszymi ostatnimi słowami!

Uszanujmy Jego święte Imię i przez to, jeśli będziemy je wymawiali nie tylko tak, jak gdyby to było dla nas mało znaczące słowo, ale będziemy mówili „Pan Jezus”, „Chrystus Pan”, „O naszym Chrystusie Panu”. Bracia, większe jednak okazujemy uszanowanie Imieniu Jezus, żyjąc po katolicku, wtenczas święte Imię „Jezus” będzie dla nas znaczyło to samo, co „Zbawiciel”. 

Ktoś może zapyta, czy są chrześcijanie, dla których Chrystus Pan nie był Zbawicielem? Czy dla nich Chrystus Pan daremnie umierał? Czuję, Bracia, jak straszna jest to myśl, niestety, nie możemy tej możliwości wykluczyć. Wiedział o tym i Pan Jezus, w tym też widzę największą oznakę Jego miłości. 

Gdyby był tylko człowiekiem, który nie zna przyszłości, mógłby się był pocieszać wśród cierpień: „Wytrwaj, duszo, przecież cierpieniem swoim zbawisz cały świat! Patrz!, jak po całym świecie będą głosić słowa twojej miłości. Wzruszą się nawet kamienne serca! Dniami, nocami będą tylko o tobie myśleć, pamiętać o twoich mękach. Niech płynie moja krew, niech mnie rani cierniowa korona, bo uratuję biednych grzeszników, zaprowadzę do żywota wiecznego…” 

Tak, gdyby Pan Jezus był tylko człowiekiem, mógłby się w ten sposób pocieszać. Ale Chrystus Pan był i Bogiem, który widzi przyszłość. Co widział, wisząc na krzyżu? Widział tłumy ludzi, dla których na próżno umierał! Na próżno! – bo oni nie chcą zbawienia! Tu płynie Jego krew, płynie dla nich, a oni, hulaszcze tłumy, garną się do grzechu po kabaretach, w domach rozpusty, grzęzną w pijaństwie, w niemoralności, kłamstwie, w zbrodniach, a On chciał ich zbawić! 

W tym objawia się najgłębsza miłość Pana! Nie w tym, że uleczył nas z ciężkiej niemocy, nie w tym, że złożył dla nas tak drogocenną ofiarę, ale w tym, że wszystko to uczynił dla nas, chociaż widział, jakimi zostaniemy niewdzięcznikami. Każdego widział Pan… Mnie też!… i ciebie… Gdzie widział ciebie? Między jakimi ludźmi? O mój Chrystusie, czy nie na próżno wylałeś dla mnie Swoją krew? 

Straszne pytanie: Czy możliwe, żeby Chrystus mógł za kogoś daremnie umrzeć? O, tak! A może to dotyczy i mnie? 

Bracie! Co się dzieje z tobą? Czy żyje twoja dusza? Czy umarła? I tak ją zostawiasz? Nie pójdziesz do spowiedzi? Więc jesteś „wrogiem krzyża Chrystusowego… inimicus crucis Christi” (Filig. 3, 18). Straszne to słowo świętego Pawła. Jeśli żyjesz w grzechu, nie waż się patrzyć na krzyż. Czy to odczuwasz? Starajmy się zatem przez prawdziwe życie Chrystusowe szanować świętość Imienia Pańskiego!

 

***

Kochani Bracia! Naród polski uciskany i poszarpany przez półtora wiekową niewolę, gdy po wojnie światowej odzyskał niepodległość, wiecie, co uczynił? Zrealizował nadzwyczaj piękną myśl: wysłał delegację złożoną z wojskowych i polityków do Szwajcarii, do pałacu Rapperswillskiego, by stamtąd przywieźć do ojczyzny w pochodzie triumfalnym serce największego bohatera wolności, Kościuszki… Cały naród ogarnęła wielka radość, gdy z obcej krainy przywieziono zgasłe serce wodza.

Bracia! Życiu nowoczesnej ludzkości zabrakło Serca Chrystusa Pana. Wszędzie czujemy ten brak. Czujemy, że jesteśmy bez serca, dusimy się, chwytamy powietrze, na każdym kroku w naszym życiu społecznym są zaburzenia… I nic nam nie pomoże, jeśli nie przywieziemy do siebie Świętego Serca Chrystusa Pana; wtedy dopiero zostaniemy uleczeni, gdy serca nasze będą biły wraz z Jego Sercem, jeśli zachowamy Jego Przykazania i z większym szacunkiem będziemy się odnosić do Serca Chrystusa Pana – i co jeszcze? Jeśli Chrystusa Pana rzeczywiście uznamy za Zbawiciela.

Bracia! Chory jest dzisiejszy świat! Czy można go uzdrowić? Owszem! W jaki sposób?

Jeśli nie tylko nasza mowa, ale i życie nasze głosić będzie chwalę Chrystusa Pana; jeśli nie tylko słowem, ale konsekwentnym życiem chrześcijańskim będziemy wyrażać nasze święte, jedyne i najgorętsze pragnienie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus na wieki.
Amen

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

August 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3