(O drugim przykazaniu) O świadomym życiu chrześcijańskim

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

W 1926 roku odbył się w Chicago międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. Najbardziej imponującym momentem tej wspaniałej uroczystości było nocne zebranie „Towarzystwa Imienia Jezus”. „Holy Name Socjety”. W zebraniu Towarzystwa, założonego dla obrony i uwielbienia Imienia Jezus, brały udział nieprzejrzane tłumy mężczyzn; każdy musiał się wzruszyć, widząc 250 tysięcy mężczyzn, którzy z płonącymi świecami w rękach obradowali wśród nocy wielkiego miasta, nieuznającej ani cnoty, ani ideałów. W rozpuście iście babilońskiej 250 tysięcy świateł żywej wiary!

Był to życiodajny płomień świętego Imienia Chrystusowego, Jego świętej wiary wśród dzisiejszego zepsucia!
Kochani Bracia, czy rozumiemy, jakie nieocenione skarby powierzył nam Bóg w wierze świętej? Czy umiemy świadomie i z wdzięcznością zawołać: „Chwała Bogu, że jestem chrześcijaninem – katolikiem!”?

„Noblesse oblige!” „Szlacheckie pochodzenie obowiązuje do wielu rzeczy!” – zwykło się mówić. Tym więcej powinniśmy mówić: „le christianisme oblige!” – „chrześcijaństwo zobowiązuje!” czyli, że imię chrześcijanina nie tylko przynosi mi zaszczyt, ale i nakłada wielkie obowiązki. W dzisiejszym przemówieniu o II – gim Przykazaniu, chciałbym powiedzieć parę słów o obowiązkach wypływających z nazwy „chrześcijanin” i przemówić o ś wiadomym życiu chrześcijańskim.

Kochani Bracia! To, że człowiek nie powinien bluźnić i przeklinać, oraz lekkomyślnie wymawiać Imienia Boga, stanowi tylko jedną część II Przykazania: stronę negatywną. Dusza katolika na tym nie poprzestaje: chce wypełnić pozytywną część Przykazania, wymawiać z szacunkiem Imię Boga (o czym już mówiłem w poprzednim kazaniu). Nie dość na tym: pragnie jeszcze zjednać chrześcijaństwu uznanie u innych ludzi, czyli powinniśmy nie tylko sami uszanować Imię chrześcijanina świadomym życiem chrześcijańskim, ale w razie potrzeby bronić tego Imienia i szerzyć jego kult wśród innych ludzi.

Świadome życie chrześcijańskie! – taki jest temat dzisiejszego kazania. Przypatrzmy się najpierw tym, którzy ni e mają świadomości chrześcijańskiej, a następnie tym, którzy posiadają pełnię chrześcijańskiej świadomości.

 

I.

Ci, którzy nie mają świadomości chrześcijańskiej.

 

– Kochany Bracie, więc twierdzisz, że jesteś chrześcijaninem katolikiem? – zapytałem pewnego mężczyznę.
. Tak! – dumnie odpowiedział – wszyscy moi przodkowie byli katolikami!
. A potrafiłbyś to udowodnić?
. Udowodnić? Czy nie wystarcza, że bijąc się w piersi, wyznaję wobec całe go świata: jestem katolikiem?!

– Nie wystarcza! Święty Hieronim też bił się w piersi, a Pan Bóg mu nie wierzył.
– A to ciekawa historia! Jak to było?

Owszem, to bardzo ciekawe, a jednocześnie pouczające. Czy wiesz, kim był święty Hieronim? Jednym z największych mężów chrześcijaństwa! Wszystko porzucił dla Chrystusa: beztroskie życie, towarzystwo, przyjaciół, cywilizację i ukrył się w pustelni, niedaleko Betlejem. Tam pościł i umartwiał się, tak, że pozostała na nim tylko skóra i kości. Pewnego razu zachorował i wszyscy myśleli, że już nadszedł kres jego życia. A świętemu Hieronimowi, leżącemu w gorączce, wydawało się, że znalazł się przed Trybunałem Bożym, i rozpoczął się sąd. Padło pierwsze pytanie: „Kto jesteś?” Hieronim śmiało odpowiedział: „Christianus sum!” „Jestem chrześcijaninem!” – „Kłamiesz! – słyszy surowy głos Sędziego – jesteś wyznawcą Cicerona!” i po tych słowach został natychmiast związany i pobity. Obecni koło łoża ze strachem patrzeli, jak chory wił się z bólu, a dopiero kiedy święty Hieronim odzyskał siły, opowiedział, jakie widzenie miał w gorączce.

Co to znaczy, Bracia?

Oto święty Hieronim, który potrafił ponieść największe ofiary, który wyrzekł się wszystkiego dla Chrystusa, z zapałem rozczytywał się w pismach pogańskiego pisarza, klasycznego Cicerona. To też mimo, że bił się w piersi na dowód, że jest chrześcijaninem, nie wierzył w jego zapewnienia przedwieczny Sędzia. A Hieronim wziął do serca przestrogę, i powróciwszy do zdrowia, nie czytywał już z takim zapałem Cicerona. Czy rozumiesz, Bracie, że nie wystarcza puste twierdzenie: jestem katolikiem!?
– No tak, tak… – odpowiadasz i sięgasz do teki – oto metryka mojego chrztu! Czy mi teraz ksiądz uwierzy, że jestem katolikiem?
– Nie gniewaj się, kochany Bracie, ale jeszcze nie wierzę! Metryka chrztu, to ważny dokument, ale wskazuje tylko, jakim powinieneś być, a niewiadomo, czy takim jesteś rzeczywiście? Może przez porównanie wytłumaczę jaśniej, co przez to rozumiem. Metryka chrztu, to paszport do nieba. Ale na próżno będziesz pokazywać paszport – powiedzmy do Włoch, jeśli nie będzie na nim włoskiej wizy. Metryka chrztu jest wprawdzie paszportem do nieba, ale się tam nie dostaniesz, jeśli nie zaopatrzysz się w pieczęć żywota wiecznego, w wizę nieba. Cóż to znowu? Twoje życie katolickie! Rozumiesz teraz, dlaczego nawet metryka chrztu nie jest dowodem twojego katolicyzmu?

– Rozumiem, rozumiem! Ale ostatecznie nie wiem, czym legitymować mój katolicyzm?…

– A widzisz, to bardzo łatwe! Pozwolisz, że ci złożę półgodzinną wizytę? Przez ten czas omówimy całą sprawę.
– Proszę bardzo! To wielki dla mnie zaszczyt! Idziemy do mieszkania mojego przyjaciela, który uprzejmie otwiera drzwi:
. Proszę!… Wchodzimy do obszernego salonu, ale już w progu zapytałem:
. Proszę cię, więc jesteś katolikiem?
. A jakże! Przecież mówiłem ci przed chwilą!
. Owszem, tak… ale patrz, co znaczą na ścianach te nagie bohomazy?
. Ach, proszę cię! To przecież są akty, namalowane przez znanych artystów!
. – Nie wątpię, że to dzieła artystów! – a jednak? – w domu katolickim mogłyby się znajdować inne dzieła artystyczne! Te obrazy wiszą po to, żeby ciągle podniecały twoją zmysłowość i twoich gości, żeby znieprawiały duszę twoich dzieci!
. – Duszę moich dzieci? Jasiek ma dwa lata, a Maryśka dziesięć, nic się na tym nie znają!
. – Pozwól, wypowiem tu swoje zdanie, jako duszpasterz młodzieży od dosyć dawna: rodzice nawet nie przypuszczają, jak olbrzymie spustoszenie wyrządzają bezecne malowidła w duszach dzieci!
. – Ależ, proszę cię, to są jednak dzieła sztuki! Ciężko byłoby mi rozstać się z nimi.
. – Dobrze, dobrze! Ale wobec tego nie mów, że jesteś katolikiem! Widzę, że masz bogatą bibliotekę. Czy pozwolisz, że ją przejrzę?
. – Ależ proszę! Rzuciłem wzrokiem po książkach i znowu się pytam:
. – Proszę cię, czy jesteś katolikiem? Przyjaciel mój już nic nie odpowiedział, tylko patrzył na mnie.
. – No tak, bo jeśli jesteś katolikiem, to całkiem nie rozumiem doboru książek w twojej bibliotece. Wśród beletrystyki widzę mnóstwo francuskich powieści bardzo podejrzanych autorów. Z książek naukowych masz pisma Darwina, Haeckla i Bölsche’go, a prócz tego kilka książek tak zwanych lekarskich, a
. właściwie pornograficznych… A nigdzie nie widzę religijnej katolickiej książki…
. – Książka religijna? Owszem, jest. Patrz! Tu leży: „Życie Jezusa” Renana, „Dzieje inkwizycji”, „Grzechy papieży” i stos broszur spirytystycznych… a tu są broszury „Armii zbawienia”.
. – Tak, widzę. A czy masz Pismo Święte, lub jakieś podstawowe dzieło apologetyczne?…
. Proszę cię, tylko się nie obraź, ale to takie nudne rzeczy!
. Dobrze, dobrze, ale nie twierdź, że jesteś katolikiem!
Tymczasem ktoś zadzwonił. Przyniesiono dzienniki.
– Proszę cię, jesteś katolikiem, a prenumerujesz tę gazetę? Przecież to pismo obrzuca błotem każdą myśl chrześcijańską!
– Ależ nie! Zresztą to nie szkodzi moim przekonaniom. Trzeba wiedzieć, co piszą w innych obozach! A zresztą to jest najlepiej redagowana gazeta! Tak zwane chrześcijańskie gazety są suche i nudne!…
– Ale w takim razie, w czym przejawia się twój katolicyzm?
– Proszę cię, nie zawracaj mi głowy! Może odwiedzimy moją żonę… na pewno jest już po śniadaniu.

Idziemy. Pornograficzne obrazy widzę już nie tylko na ścianach, ale są i na biurku i na stoliczkach! W atmosferze wykwintnych perfum Coty’ego, rozwija się na pewno nieraz mniej wykwintna rozmowa. O czym się tu mówi i jakim tonem?! A przecież wszyscy mogą przedstawić swoje metryki chrztu!… 

Bracia! Metryka chrztu… czy naprawdę wystarcza metryka chrztu? Metryka chrztu nakłada obowiązek życia chrześcijańskiego. Pozwólcie, że przytoczę niezwykłe porównanie świętego Augustyna: Dwóch ludzi śpiewa jednocześnie tę samą piosenkę. Jeden jest trzeźwy śpiewa pięknie, ale drugi, pijany fałszuje, co razem tworzy niemożliwą do zniesienia kakofonię. To samo zachodzi – mówi święty Augustyn – kiedy kto tylko wargami odmawia słowa modlitwy: „Święć się Imię Twoje”, a życiem ciągle obraża Boga, czyli nosi w kieszeni metrykę chrztu, w życiu zaś nie stosuje żadnych zasad chrześcijańskich. 

Nie będziesz brał Imienia Pana Boga nadaremno! Daremnie bierze Imię Pana Boga i ten, kto mianem chrześcijanina oszukuje swych bliźnich. Jak można kogoś oszukiwać mianem chrześcijanina? Jeśli ktoś nosi imię chrześcijańskie, ale prowadzi życie nielicujące z tym imieniem, jeśli używa imienia chrześcijanina tylko jako szyldu, ale szyldu fałszywego. W niektórych sklepach z materiałami bławatnymi widnieją napisy: „tu można dostać prawdziwe angielskie materiały” Łatwowierny klient dopiero później spostrzeże, że w danej materii za dużo jest bawełny. Co innego głosi napis, a co innego jest w sklepie. Podobnie nadużywa imienia chrześcijańskiego ten, kto swoje słowa usłania płaszczykiem chrześcijaństwa, a o czym innym myśli i co innego czyni w życiu. Do tych ludzi odnoszą się słowa, których Bóg użył już w Starym Testamencie, a które Pan Jezus zastosował w Nowym Testamencie do faryzeuszów: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.” (Mt 15, 8). 

Tak przedstawia się typ ludzi, którym brakuje chrześcijańskiej świadomości. 

Jakże wygląda inny typ, typ człowieka, w którym żyje chrześcijańska świadomość? 

 

II. 

Ludzie, w których żyje świadomość chrześcijańska. 

 

A) Jestem chrześcijaninem katolikiem! Czy wiesz, Bracie, co to znaczy? To znaczy, że Imię Pana Boga na zawsze jest wyryte w mojej duszy i że moim obowiązkiem jest zjednać chwałę i szacunek dla tego Imienia! 

Zadaniem całego świata stworzonego jest: o chwały hożej, że Bóg jest jedynym Panem Nieskończonym! Jego chwałę po winniśmy głosić. Niebo, ziemia, gwiazdy i wicher, szczyty gór i śpiew ptasząt, dzikie zwierzęta i błękitna niezapominajka…, wszystko wychwala Boga… a przecież nigdzie nie jest wypisane tak wyraźnie Imię Boże, jak na mojej ochrzczonej duszy! Tylko we mnie żyje świadoma myśl boża, tylko we mnie m Bóg! Znieważać Imię Boże może tylko człowiek i on także może Je uszanować. 

Bracia! Jakże wspaniała jest ta idea: Bóg żyje we mnie! Jak powinienem szanować siebie?! Jakie święte obowiązki powinienem spełniać wobec siebie?! Dopiero teraz rozumiem to, o czym tyle razy słyszałem: na czym polega „ludzka godność”, godność duszy chrześcijańskiej!

Czy wiecie, kto szanuje Imię Boże? Ten, kto dowodzi czynami, myślami i słowami, że żyją w nim myśli, słowa i czyny boże.
Mam być żywym odzwierciedleniem chwały świętego Imienia Bożego! Mam przynieść szacunek imieniu chrześcijańskiemu nie tylko wtedy, gdy jestem w kościele, gdy się modlę, ale i wtedy, gdy pracuję, gdy wypoczywam i gdy się bawię. Uwielbiać Boga jest cele mojego życia prywatnego i mojego zawodu. Bracia! Słońce chwali Boga tym, że świeci. Gwiazda chwali Boga swoim blaskiem, ptak śpiewem, kwiat zapachem. A człowiek? Człowiek chwali Boga, żyjąc według woli bożej.
To ma być świadome uszanowanie chrześcijańskiego imienia!

 

B) Ale jeśli zechcemy się przekonać, czy dzisiejsze społeczeństwo, nazwane chrześcijańskim, jest nim w istocie, to stwierdzimy straszną prawdę.

Żyjemy według chrześcijańskiego kalendarza, rok 1940, żyjemy w chrześcijańskiej Europie. W stolicy chrześcijańskich Węgier. Idę ulicą, obserwuję ruch, rozmawiam z ludźmi…Czy jesteśmy chrześcijanami? Gdzie i w czym się to uwydatnia? Czy rozumieją zapracowani, albo uganiający się za przyjemnościami ludzie, dlaczego zstąpił między nas Chrystus Pan? A jeśli rozumieją, czy Go naśladują? Czy widać to z ich życia, z ich mowy, planów, pragnień, zamiarów, że Chrystus jest między nami, że rozumiemy to, co według Jego nauki posiada prawdziwą wartość?! Czy chrześcijaństwo jest życiodajnym źródłem, przekonaniem, zasadą, światopoglądem, czy tylko czczym frazesem, estetycznym wzruszeniem, odświętną szatą, odziedziczoną po przodkach, w której nie można wypełniać codziennych obowiązków?

Jesteśmy chrześcijanami? Popatrzcie, co grają w naszych teatrach! Tu, u nas w Budapeszcie, w Warszawie, w Wiedniu, w Berlinie, w Paryżu. Ktoś powiedział: „Teatr jest zwierciadłem epoki danego społeczeństwa”. Okropność! Czyż naprawdę tak bardzo zepsute jest dzisiejsze społeczeństwo, jak je przedstawiają w teatrze.! Czy tylko dzieci do lat sześciu i idioci są dziś cnotliwi i uczciwi?!

Jesteśmy chrześcijanami? Popatrzcie, co imponuje tłumom! Nie dawno w Niemczech na ławie oskarżonych zasiadł młodzieniec ze szkół średnich, posądzony o cały szereg przestępstw, o których mówi Apostoł, że nie należy ich wspominać między chrześcijanami. A co na to tłum? Obsypał podsądnego deszczem kwiatów!
Jesteśmy chrześcijanami? Niedawno przyjechała do Wiednia na gościnne występy murzyńska tancerka. Na dworcu oczekiwały na jej przybycie rozentuzjazmowane tłumy publiczności… fotografowano ją ze wszystkich stron. Z sypialnego wagonu wyniesiono jej bagaże: 137 sukien, 196 par bucików, 64 kg pudru i różnych kosmetyków. Rozwodziły się o tym szeroko dzienniki wiedeńskie w artykułach szumnie zatytułowanych: „Die schwarze Madonna im Schlafcoupé”. Czy może być haniebniejsze bluźnierstwo i nadużycie imienia Matki Boskiej?! Czy jeszcze jesteśmy chrześcijanami?…

 

C) Ale nie chcę o tym mówić dalej… Rozwinę jeszcze tylko jedną myśl.

Co mamy robić? Uciec na pustynię? Płakać? Skarżyć się? Rozpaczać? 

Nie! Bracia! Fatalizm, los, przypadek, to nie są pojęcia chrześcijańskie! Nie jest chrześcijańskim pogląd: zostawić wszystko swojemu losowi: „laissez faire, laissez aller”, trwożliwie ukryć się w zaciszu, zapamiętać w modlitwie. Katolicyzm silną ręką chce kierować biegiem życia ludzkiego! Chce zawładnąć rozpędzonym motorem świata, według swojej woli.

Tak: wierzymy, że Jezus Chrystus jest ostatnim słowem w historii świata! Wierzymy, że świat opiera się na Chrystusie, a bez Niego ginie!
Wierzymy, że z powrotem musimy stosować Dziesięcioro Przykazań w życiu, z którego wyrzuciliśmy je niebacznie. Wierzymy, że bez konsekwentnego i świadomego życia katolickiego nie ma ani wiosny, ani rozwoju, ani budowy państw, nie ma historii!
Bracia! Nie przesadzam, jeśli mówię, że potrzebujemy katolików, którzy by się wyróżniali na tym świecie.

Którzy by się wyróżniali? Czym?

Tym, że na serio będą traktowali Dziesięcioro Przykazań i Kazanie na górze wprowadzą do codziennego życia. Tym, że o kobiecie, o małżeństwie i o życiu rodzinnym będą myśleli wzniośle, szlachetnie. Dzięki temu umocni się europejskie społeczeństwo, w przeciwnym razie nastąpi „Der Untergang des Abendlandes”, upadek kultury europejskiej.

 

***

Kochani Bracia! Ktoś w Berlinie spotkał posła, pochodzącego z Nadrenii, który wiele lat spędził na Wschodzie.

– Wiesz co – ozwał się poseł do przyjaciela – gdyby mi ktoś powiedział że przed śmiercią mogę spędzić piętnaście lat w Berlinie, albo dziesięć nad Renem, albo pięć lat w Chinach, wybrałbym bez wahania Chiny. Wiesz, miałem posługacza, który bardzo sumiennie wypełniał swój obowiązek… Jest to kraj, gdzie przyrzeczenie ma jeszcze wartość, gdzie ludzie są wierni…

Tak mówił stary poseł o Chińczykach. Przypomniałem sobie teraz zarzut, jaki robią poganie naszym misjonarzom, pracującym na Wschodzie: Czego chcecie od nas ze swoim chrześcijaństwem, kiedy u was chrześcijanie się mordują! Przynosicie nam gwiazdę betlejemską? A przecież zgasło już u was jej światło! Zostawcie nas w spokoju! My jesteśmy lepszymi ludźmi, niż chrześcijanie!…

Taką odpowiedź dają poganie naszym misjonarzom!… Co mamy na swoją obronę? Co może na to odpowiedzieć chrześcijanin Europejczyk, znany ze swej nienawiści, chciwości, przekleństw i ciągłych niepokojów?!

Ściska się serce, łza zjawia się w oku – tak – macie słuszność, bracia z dalekich krajów! Skompromitowaliśmy świętą sprawę Chrystusa, ale dołożymy wszelkich starań, żeby powrócić do praw Chrystusowych!

Bracia! Jeśli każdy chrześcijan – katolik będzie dawał prawdziwy przykład cnót i będzie naśladował życie Chrystusa, jeśli je weźmie za drogowskaz swojego postępowania, to wówczas cały świat stanie się chrześcijański, Chrystusowy – będzie miejscem szczęśliwego życia ludzkiego.

Kochamy Ciebie, Panie Jezu Chryste! – to mało! Słuchamy Twoich praw! – to nie wystarcza! Uwielbiamy Ciebie! – i to mało! Panie, Panie, naśladujemy Ciebie! –to dosyć ! Amen

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3