(O trzecim przykazaniu) O spoczynku niedzielnym

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

W rozważaniach naszych doszliśmy do III Przykazania Bożego. Niektórzy z Was będą na pewno zaskoczeni, gdy dzisiejsze kazanie rozpocznę poetyckim obrazem ranka niedzielnego. Wielkomiejskie gmachy, ulice pozbawiają człowieka czarów przyrody; więc przynajmniej w wyobraźni spróbujemy odtworzyć to piękno, którego brak często odczuwamy.

Jest wczesny ranek niedzielny… Stoimy na pagórku, w pobliżu małej wioski, wzrok nasz wybiega za majowymi promieniami słońca ponad ulice, domy, lasy, pola i wioski… Błogi spokój rozpościera się wkoło… a kiedy dusza nasza zatopi się w kontemplacji, ciszę przerywa niby wesoły śpiew ptasi… miły głos dzwonu wiejskiego kościółka. Płyną, lecą srebrne tony, dzwonią o szyby wszystkich chat. Z bram domów wychodzą pomału ludzie w odświętnych strojach, kierując swe kroki do kościoła. Ludzie, którzy przez cały tydzień pracowali na roli! Robotnicy, którzy przez cały tydzień nie słyszeli głosu dzwonu, tylko stuk maszyn i gwizd syren… dziś obmyli z fabrycznego kurzu twarze, zdjęli zasmarowane ubranie, starli z czoła zmieszany z potem brud, i stali się znowu podobni do ludzi! W niedzielny poranek spieszą do domu Bożego…

Powiedzcie, Bracia, sami, czy nie jest to dowód prawdziwej miłości ojcowskiej Pana Boga, że dał Przykazanie święcenia niedzieli, jako dnia wypoczynku?  „pobłogosławił ów siódmy dzień – czytamy na pierwszych stronach Pisma Świętego – i uczynił go świętym” (Rdz 2, 3). Dalej mówi Pismo Święte obszerniej: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram.” (Wj 20, 8 – 10).

Oto, Bracia, trzecie Przykazanie: Przykazanie święcenia niedzieli! To Przykazanie zawiera podwójne rozporządzenie: zabraniające i nakazujące; czyli, że w dzień poświęcony Panu jednych rzeczy nie wolno robić, drugie zaś musimy wykonać. Nie wolno spełniać tak zwanych prac służebnych; natomiast winniśmy brać udział w niedzielnej mszy świętej.

Bracia! Poświęćmy dzisiejsze kazanie rozpatrzeniu pierwszego rozporządzenia III Przykazania, święcenia niedzieli. Chciałbym dać odpowiedź na dwa pytania:

I. Jaką wartość materialną przedstawia dla społeczeństwa święcenie niedzieli? i

II. Jak ą wartość duchową przedstawia ono dla mnie i dla moich bliźnich?

 

I. 

Jak ą wartość materialną przedstawia spoczynek niedzielny? 

1. Kochani Bracia! Dzisiejszemu, w pracę zapatrzonemu człowiekowi, nie podoba się spoczynek niedzielny. Trudno mu się, z nim pogodzić! Myśli sobie: „To przecież niemożliwe, żeby każdy siódmy dzień marnować! Nie, do tego nie można dopuścić! Świat czeka przecież, by go zdobywać! Ziemia kryje w sobie tyle skarbów! Wszystko to muszę posiąść i wydobyć! Hasłem dzisiejszego nowoczesnego życia jest przecież, by osiągnąć jak największą wydajność pracy! Jak najwięcej węgla wydobyć z kopalni?! Jak najwięcej pszenicy wyprodukować z roli?! Jak najwięcej samochodów z fabryki?! Tak! Dzisiejsza produkcja nie zna wypoczynku!…” 

Oto, Bracia, w większości wypadków tak się przedstawia życie współczesne, i nie ma co ukrywać, że to jest właśnie wielką tragedią dzisiejszego człowieka. Pierwszy większy cios spotkał naszą chrześcijańską kulturę wtedy, gdy nowoczesna, szalona technika zrobiła wyłom w niedzielnym spoczynku. 

Dzisiejszy człowiek nie ma czasu świętować w niedzielę, choć śmiało możemy twierdzić, że w żadnej epoce nie był mu bardziej potrzebny niedzielny spoczynek. Patrz na robotnika, który całymi dniami przebywa wśród ogłuszającego huku maszyn! Patrz na dyrektora fabryki, który przy lewym uchu trzyma telefoniczną słuchawkę, prawą ręką robi notatki, a jednocześnie rozmawia z kierownikiem warsztatów! Patrz na urzędnika, który przez cały dzień ślęczy nad papierami w dusznej biurowej atmosferze! Patrz na gorączkowe tempo współczesnego życia, a zobaczysz, że słuszne jest twierdzenie: w żadnej epoce nie zużywał człowiek tylu sił, co w czasach obecnych. 

A zatem, Bracia, i Boże Przykazanie o spoczynku niedzielnym nigdy nie posiadało większej doniosłości, aniżeli dziś! 

Spoczynku, jaki nakazuje III Przykazanie – jak to już zaznaczyłem, omawiając pierwsze Przykazanie – wymaga nie tylko prawo boże, ale żąda go i ludzka natura, oraz cała przyroda. Drzewo nie rodzi owoców, przez cały rok, ale wypoczywa w ciągu długich, zimowych miesięcy i nabiera sił do owocowania. Roli nie można zasiewać co roku, bo wymaga wypoczynku. Tak samo nie wolno wyzyskiwać i nadużywać ludzkich sił. 

Człowiek, ów człowiek chciwy i żądny bogactw – niejednokrotnie od wieków chciał znieść całodzienny wypoczynek po tygodniowej pracy, ale mu się to nie udało. Prawo to ustanowił, mądrzejszy od człowieka, Bóg. Wszyscy to jednogłośnie przyznają. Jednego są zdania lekarze i robotnicy, że mianowicie więcej niż sześć dni nie można bez wypoczynku pracować! Dłuższa praca bez przerwy nadwerężałaby nasze nerwy, nasze zdrowie, naszą zdolność do pracy! Pieniądz w niedzielę zarobiony prędko znika, wnet się rozejdzie na lekarza i aptekę! Pamiętaj, żebyś dzień święty święcił! 

2. Ale zakaz boży sięga jeszcze dalej. Nie tylko, że nie wolno nam wykonywać ciężkiej fizycznej pracy, ale nie wolno zmusza ć do niej naszych podwładnych! 

Kochani Bracia! Stanowisko Kościoła nie jest ciasne, lecz rozumne. Pewne domowe zajęcia, jak sprzątanie, gotowanie itp. konieczne nawet w niedzielę są dozwolone. Dozwolone są i robótki ręczne, które są raczej zabawką, przyczyniającą się do miłego spędzenia czasu. Natomiast wielkie sprzątanie, mycie, robienie ogólnego porządku i tym podobne… nie są do pogodzenia ze święceniem niedzieli.

Są przedsiębiorstwa, które nie mogą przerywać pracy i są sprawy, które nie cierpią zwłoki. Nie jest to wprawdzie idealny stan rzeczy, ale niektóre gałęzie pracy są tak nierozerwalnie związane z życiem ludzi, że robotnicy muszą iw niedzielę pracować. Tak np. musi być czynna nawet w niedzielę elektrownia, kolej, wodociąg, restauracja, piekarnia itp. Nie licuje natomiast zupełnie z państwem chrześcijańskim, by w niedzielę odbywały się jarmarki, bo w ten sposób wielu ludzi byłoby pozbawionych możności słuchania mszy świętej. Nie wypada również, by w niedzielę wykonywano tego rodzaju prace biurowe, którym nie zaszkodzi jednodniowa zwłoka.

Niestety, nasze chrześcijańskie państwo pod tym względem może się dużo nauczyć od potężnej, angielskiej królowej Wiktorii. Gdy raz w 1858 roku przyniesiono jej w sobotę wieczór dokument z prośbą, by go przeczytała i podpisała w niedzielę rano, powiedziała do lorda, który jej podawał akta:

– Jutro rano? Jutro jest niedziela! Dobrze, załatwię, ale po wysłuchaniu mszy świętej.

Lord odszedł, ale był bardzo zdziwiony, słuchając następnego dnia kazania: „O święceniu niedzieli”. Królowa powiedziała mu później, że jeszcze w sobotę wieczór poleciła nadwornemu kapelanowi, żeby na ten temat wygłosił naukę. Naturalnie, że od tego czasu nikt nie ważył się na dworze królewskim załatwić spraw rządowych w niedzielę.
Za granicą, w wielu państwach, w których głębiej rozwinęło się życie religijne, można czytać charakterystyczne odezwy, umieszczone zazwyczaj na drzwiach kościołów. Nie kupujcie w niedzielę! – czytamy na drzwiach kościelnych w Holandii. Rzeczywiście, gdyby nikt w niedzielę nie kupował, to właściciele sklepów nie zatrudnialiby personelu. Na brzegu belgijskich znaczków pocztowych jest kawałek papieru, przeznaczony do oderwania, z następującym napisem: „Ne pas délivrer le dimanche” – „w niedzielę nie doręczać”. Jeśli ktoś wysyła pilny list i chce, by go doręczono w niedzielę, to nalepia znaczek bez powyższego nadruku.

Zazwyczaj robi to bardzo małą, albo żadną różnicę, czy ktoś otrzyma list w niedzielę lub w poniedziałek. A niechże wiedzą o wypoczynku niedzielnym i pracownicy pocztowi!
Bracia, bądźcie wyrozumiali! Jeśli proszę o wyrozumiałość dla robotników, dla listonoszy, kolejarzy, to nie zgorszcie się mężczyźni, że i od was będę wymagał, abyście okazali w niedzielę trochę wyrozumiałości i dla waszych żon i pań domu. W dzisiejszych ciężkich czasach coraz więcej jest matek, które muszą prowadzić całe gospodarstwo i które szczerze pragną wykonać swe obowiązki religijne, muszą jednak nieraz opuścić niedzielną mszę świętą. Dlaczego? – „Nie mogę dać sobie rady z mężem! – skarży się jedna – bo jeśli będąc w kościele, spóźnię się o pół godziny z obiadem… zaraz słyszę ostre wymówki! Mąż mój nie ma dla mnie żadnych względów!”

Proszę zatem moich kochanych słuchaczy mężczyzn, żeby mieli wzgląd! Niech by uznali, że i pani domu potrzebuje niedzieli, a zwłaszcza potrzebuje jej dzisiejsza, przemęczona pracą, gospodyni. Nie czekajcie, aż ją Bóg złoży chorobą.

3. Nie słuchajmy bezkrytycznie haseł, rzucanych przez nielitościwych przedstawicieli kapitalizmu, że spoczynek niedzielny odbija się niekorzystnie na handlu, technice, zmniejsza majątek narodowy, szkodzi narodowej gospodarce, rozwojowi pracy itd.

a) Czy spoczynek niedzielny rzeczywiście wyrządza szkodę państwu?
Otóż, Kochani Bracia! Raczej odwrotnie! Wiemy bowiem z doświadczenia, że państwa, które do dziś przestrzegają ostro niedzielnego spoczynku, jak np. katolicka Belgia, po części Holandia i protestancka Anglia, mają pierwszeństwo w przemyśle, w handlu, i zapewniają dobrobyt swoim obywatelom. Świadczą one o prawdziwości zasady, że wydajniej pracuje człowiek przez sześć dni, niż przez siedem.

b) Zdaje mi się że nie potrzeba zbijać zarzutu, jakoby chrześcijaństwo miało lekceważyć wysiłek i twórczość ludzką.
Czy chrześcijaństwo rzeczywiście bagatelizuje pracę? Pan Bóg każe wypoczywać, ale również i pracować. Bóg powiedział do człowieka, który popadł w grzech: „W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba, aż się wrócisz do ziemi, z której wzięty”. I ten sam Bóg powiedział w III Przykazaniu: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!” Tak, Bracia! Bóg potępia nie tylko tego, kto pracuje w niedzielę, ale i tego, kto w dzień powszedni stroni od pracy!
Czy Kościół przeciwstawia się pracy? Czyż jego założyciel, Jezus Chrystus, sam nie pracował? Czy nie urodził się w rodzinie robotniczej? Czy nie w robotniczej pracowni dorastał do lat trzydziestu? Czy nie spośród robotników wybrał swoich apostołów? Tak, dziś w okresie panowania gorączkowej pracy nie wolno zapominać, że Pan Jezus przykładem i słowem uczył szacunku dla pracy, którą pogardzono w starożytności.

Po czyjej więc stronie prawda?

Prawdą jest to, że nasza święta wiara szanuje pracę, ale czyni to w ten sposób, że równocześnie pamięta i o robotniku. Bardziej szanuje człowieka i jego duszę, niż postęp, technikę i maszynę.

Z tym rozważaniem łączy się drugie pytanie: jakie znaczenie posiada spoczynek niedzielny dla naszego życia duchownego?

 

II.

Jakie znaczenie posiada spoczynek niedzielny dla naszego życia duchowego?

1. Jednym z celów spoczynku niedzielnego jest: pokrzepienie ciała przemęczonego tygodniową pracą. Dlatego w ten dzień nie wolno wykonywać ciężkiej pracy, połączonej z wielkim wysiłkiem fizycznym. Spoczynek niedzielny ma jednak i inny cel. W ciągu tygodnia człowiek tak jest pochłonięty troską o chleb, że może zaledwie parę minut poświęcić na potrzeby duszy. W niedzielę, gdy porzucamy pracę, nadarza się sposobność wyzyskania czasu dla spraw naszej duszy. Ko ś c i ó ł przez nakaz niedzielnego wypoczynku właściwie ratuje nasz ą godność ludzką , za co nie powinniśmy się oburzać, lecz raczej być wdzięcznymi. Bo, moi Kochani Bracia, czym się stało życie ludzkie dzięki wspaniałemu rozwojowi techniki? Pytaniem tym nie zwalczam postępu w pracy i w ożywieniu handlu! Przecież, według nakazu bożego, jest poniekąd obowiązkiem człowieka, by ziemią zawładnął! Potrzebny jest więc gorączkowy wysiłek, konieczna jest żywa praca, nawet maszyny powinny istnieć, które by ją ułatwiały. Ale, Bracia, jeśli chcemy być szczerzy sami przed sobą, musimy przyznać, że nie o takim myśleliśmy post ę p i e , gdy puszczaliśmy w ruch pierwszą maszynę parową. Nikt z nas nie przypuszczał, że tak wyjdziemy na pomocy maszyn, jak wyszedł na duchach uczeń czarnoksiężnika, o którym opowiada pewien poeta. Nauczył się ten uczeń od swojego mistrza zaklęć czarnoksięskich i w czasie nieobecności swojego pana zaczął wywoływać duchy, ale – ku swojemu nieszczęściu – zapomniał słowa, którym należało je odesłać z powrotem. I nie mógł sobie dać rady z duchami, lekkomyślnie wywołanymi.

Bracia, czy nie tego samego doświadczamy i my wobec techniki? Śmiało, z radością budowaliśmy maszynę po maszynie, fabrykę po fabryce; aż to, co przywołaliśmy na pomoc naszym siłom, zaczęło nam dokuczać i nie możemy sobie z tym dać rady. Tak: maszyna zawładnęła dzisiejszym człowiekiem, który nie potrafi jej już rozkazywać! Pracuje, haruje – bez wytchnienia… byle nakarmić maszynę! Puszczać ją w ruch! Dorzucać paliwa! Produkować!… Bez wypoczynku. Wkoło nas wszystko się zmechanizowało. Zmechanizowane jest życie. Maszyną stał się i sam człowiek.

Przyznajcie, Bracia, że tak jest! I oto wśród tej pracy, niszczącej nerwy i zabijającej duszę, odzywa się głos Kościoła: Bracia, nie pozwolę, żeby was pożarła maszyna! Przynajmniej raz w tygodniu bądźcie znowu ludźmi!

Jakże powierzchownym jest twierdzenie, które się często słyszy: „Pan Bóg zanadto dużo wymaga, zabierając siódmy dzień dla Siebie…” Bracia, jaki to pusty frazes! Dla Siebie?! Nie dla Siebie zabiera siódmy dzień, ale dla człowieka, dla ciebie! Żebyś się mógł stać sobą, zająć się swoją duszą, rodziną, dziećmi bo w ciągu tygodnia należysz do fabryki, do biura, do warsztatu, do szkoły, do sklepu, do gospodarstwa!… A oto masz jeden dzień, w którym możesz być sobą!
Ale trzeba rozwinąć jedną myśl.

2. Do spoczynku niedzielnego masz prawo nie tylko sam, ale i twoi podwładni, twoja służba. Przykazanie boskie jasno mówi: „Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło…” (Wj 20, 10).
W pierwszej części kazania podkreśliłem, że zatrudnienie podwładnych pracą w niedzielę i z samego tylko punktu widzenia ziemskiego przedstawia kiepski interes. Wskażę jeszcze na drugą myśl, że mianowicie spoczynek niedzielny posiada wielką doniosłość i dla duszy robotnika.

Gdzie ma się uczyć robotnik ukochania pracy i obowiązkowości, by mu można zaufać, jeśli nie w niedzielę na mszy świętej i na kazaniu? Kochani Bracia! Czy zdajecie sobie sprawę, jak wielką bolączkę dzisiejszego podminowanego społeczeństwa poruszyłem w tym zdaniu? Ile dziś zaślepienia, nienawiści, stłumionego buntu, ile groźnego rozgoryczenia mieści się w duszach robotników! A ilu z pośród tych naszych Braci zapomniało o Bogu! Tak, oni są naszymi Braćmi, bo wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Ojca Niebieskiego! A jednak, tak nieraz w życiu wygląda, jakby oni i my, pracownicy fizyczni i umysłowi, nie należeli do jednego rodzaju ludzkiego – z taką nienawiścią odnoszą się robotnicy do społeczeństwa dzisiejszego! Najbardziej piekącym zagadnieniem współczesnego świata jest: bezdenna nienawiść i zaślepienie klasy robotniczej w stosunku do porządków w tzw. chrześcijańskim świecie.

Zaślepienie? Tak! Ale to jest ślepota, której częściowo nie są winni robotnicy! Czytałem, że w jakiejś kopalni do wożenia węgla używano mułów, którym urządzono na dole pod ziemią stajnię. Gdy po pewnym czasie muły wywieziono na powierzchnię ziemi, zauważono, że wszystkie oślepły.
Bracia, nie dziwmy się temu, że i dusze mogą oślepnąć. Dusze ludzi, którzy całymi latami żyją bez przerwy w kłopotach, w ciemnościach codziennych trosk i ryją ziemię, by zdobyć kawałek chleba Czy rozumiecie, jakie znaczenie ma z punktu widzenia społecznego spoczynek niedzielny?!

Kochani Bracia! Człowieka dzisiejszego omalże nie rozsadza pycha, że nasz wiek, jak olbrzym przewyższa poprzednie epoki. Zdaje nam się, że ludzkość jeszcze nigdy nie stała tak wysoko, że jeszcze nigdy nie było takiego postępu!

Zapytam jednak: Czy rzeczywiście dopiero teraz rozpoczęła się historia, dopiero teraz otworzyły się przed nami szerokie horyzonty myśli, a wszystkie poprzednie wieki pogrążone były w ciemnym chaosie? Jeśli chcemy być szczerzy, to musimy przyznać, że w dziedzinie kultury, z wyjątkiem techniki – postąpiliśmy bardzo mało naprzód. Prawda, że nasz wiek jest „wielki”, ale w czym? Wielki – w chaosie pojęć! Wielki – w nierozwiązalnych zagadnieniach! Wielki – w okropnym niezadowoleniu! Dzisiejszy człowiek nie jest panem sytuacji i zagadnień swojej epoki, jak byli ludzie wieków poprzednich! Wprawdzie technika bardzo wysoko podniosła nasze życie materialne, ale nikt nie zaprzeczy, że obecnie duch ludzki bardziej jęczy pod jarzmem materializmu, niż kiedykolwiek.

Chwała więc niech będzie Bogu, że dał prawo, które dopomaga mi być znowu człowiekiem! Niech będzie Bogu chwała, że wśród szarpiącej nerwy gonitwy za pracą, nakazał świętować siódmy dzień! Bracia! Nie żałujmy straconego siódmego dnia! Nie żałujmy grosza, który moglibyśmy zarobić w niedzielę. Nie przestępujmy Przykazania Bożego, ale z pokorą i ufnością uznajmy, że dzień Pański należy święcić, bo jeśli uświęcimy dzień Pański, zapewnimy sobie bardziej ludzkie życie. Amen

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3