(O czwartym przykazaniu) O godności rodzicielskiej

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

Prawa zawarte w Dziesięciu Przykazaniach zwykle dzielimy na dwie części, ale nie matematycznie, po pięć, lecz według treści, to też w jednej grupie znajdą się trzy pierwsze, a w drugiej dalszych siedem. Trzy pierwsze Przykazania wymieniają obowiązki człowieka względem Boga: nakazują czcić Boga, szanować Jego święte Imię i święcić dzień Pański. Sądząc po ludzku, prawodawstwo Synajskie mogłoby poprzestać na tych trzech Przykazaniach, w których Bóg zapewnił Swoje prawa. O co Mu jeszcze chodziło?

Bracia! Głęboką i gorącą miłością przejmuje nas fakt, że Bóg nic zadowolił się zabezpieczeniem Swojej Boskiej Osoby w trzech pierwszych Przykazaniach, ale dał jeszcze inną grupę praw, dalszych siedem Przykazań, które już nie bronią praw bożych, ale uporządkowują stosunki między ludźmi.

Zupełnie wyraźnie przejawia się w tym uszanowanie ludzkiej godności. Pan Bóg taki sam nakaz i obowiązek włożył na zachowanie trzech pierwszych Przykazań, broniących Jego własnych praw, jak i pozostałych siedmiu, które zapewniają godne życie całej ludzkości. Fakt ten mówi głośno o wielkiej myśli bożej, że mianowicie: nie może kochać Boga ten, kto nie kocha bliźniego. Myśl tę wyraził sam Pan Jezus jeszcze jaśniej, gdy objawił przykazanie miłości: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego.” (Łk 10, 27).

Druga kategoria praw bożych wskazuje na miłość bliźniego, na wzajemny stosunek między ludźmi. Ponieważ dla każdego człowieka najbliższymi istotami są rodzice, więc najpierw – bo zaraz w czwartym Przykazaniu – jest mowa o stosunku między dziećmi a rodzicami.
Gdy moi czcigodni słuchacze usłyszą, że dziś zaczynam kazania o czwartym Przykazaniu Bożym, a co więcej, że – oprócz dzisiejszego – poświęcę jeszcze następne cztery kazania temu tematowi, zdziwią się na pewno i powiedzą: „Czwarte Przykazanie nakazuje czcić ojca i matkę, więc dotyczy dzieci, których tu nie ma! A jednak, aż cztery kazania będą na ten temat, więc czwarte Przykazanie odnosi się także do nas, do ludzi dorosłych?”

Owszem, Kochani Bracia! Czwarte Przykazanie obowiązuje nie tylko dzieci względem rodziców, ale i rodziców względem dzieci. Co więcej: czwarte Przykazanie określa stosunek służby do pracodawców i pracodawców do służących; obowiązuje młodzież szkolną i nauczyciela, robotnika i pracodawcę, podwładnego i przełożonego. Jeśli się głębiej zastanowimy, to zrozumiemy, że czwarte Przykazanie, odnoszące się niby tylko do dzieci, ma niesłychanie doniosłe znaczenie w ogóle w życiu ludzkim, i nie wystarczą na rozważanie tego tematu tylko cztery kazania.

W związku z IV Przykazaniem, będziemy najpierw mówili o godności rodziców.

I.W jaki sposób Pan Bóg dba o władzę rodziców?

II.W jaki sposób rodzice niszczą swoją władzę ?

Oto dwie podstawowe myśli dzisiejszego kazania! 

 

I.

W jaki sposób Pan Bóg dba o władzę rodziców? 

1. Jest zupełnie jasne, że IV – te Przykazanie broni przede wszystkim szacunku i godności rodziców. Ktoś może zapytać: Czy to potrzebne? Przecież między dziećmi a rodzicami zachodzi już z natury serdeczny stosunek, trudno sobie nawet wyobrazić coś milszego! Przypatrz cię troskliwości, z jaką matka – ptaszyna lata nad gniazdkiem swoich piskląt! Patrz na bezgraniczne poświęcenie ojca wobec dziecka! Patrz na ten wzruszający obraz, niedający się wypowiedzieć słowami, gdy niemowlę wyciąga rączki do matki! Czy nie wystarcza ta naturalna łączność? Czy potrzebne są jeszcze silniejsze węzły? 

O, tak, Bracia! To wszystko nie wystarcza! Żeby pojąć, trzeba się zastanowić nad ideą władzy. 

We wszystkich większych skupieniach ludzkich musi panować jakiś porządek – to rzecz jasna. Na czym polega ten porządek? Na tym, że jest ktoś, kto rozkazuje i ktoś, kto słucha. Ten, kto rozkazuje, jest przedstawicielem władzy: w życiu gospodarczym władzą gospodarczą, w Kościele władzą kościelną a w państwie władzą państwową. Władza i posłuszeństwo, są to pojęcia dopełniające się nawzajem: jeśli patrzymy na nie z góry, mamy do czynienia z władzą, jeśli z dołu – z posłuszeństwem. Gdy między ludźmi upadnie szacunek dla tych dwu słów, to jednocześnie zachwieje się fundament społecznego życia ludzkiego. 

Dla ludzkiego więc życia niezbędna jest władza, bez władzy nie istnieje społeczeństwo. Ale, Bracia, teraz usłyszycie słowa wielkiej doniosłości: bez Boga nie ma władzy. 

Każdy, komu chcemy rozkazać, może się zupełnie słusznie zapytać: jakim prawem rozkazujesz? Ojciec i matka są takimi samymi ludźmi, jak i dziecko – na jakiej więc podstawie chcą rozkazywać? Ksiądz, starosta, minister, król są takimi samymi ludźmi, jak ci, którym rozkazują – z jakiego więc tytułu rozkazują? 

Może kto powie: „Z tytułu starszeństwa, bo są mądrzejsi, bardziej doświadczeni”. To mylne mniemanie! Może jestem młodszy, mniej uczony, biedniejszy – ale jestem także człowiekiem! Człowiekiem, jak i oni, i nie mają prawa wymagać, żebym ich słuchał! Chociaż jesteś silniejszy ode mnie, ale to ci nie daje jeszcze prawa, żebyś mi rozkazywał! Śmiesznym to będzie, Bracia, ale muszę powiedzieć, bo tak jest: gdyby się nie dało w inny sposób uzasadnić władzy, tylko na podstawie prawa pięści, starszeństwa, czy inteligencji – to nie gorszcie się! – ale przyznaję rację anarchistom, którzy twierdzą, że każdy człowiek jest jednakowo wolny, więc każdy, kto chce mi narzucić swoją wolę, jest tyranem, którego muszę zgładzić, a wobec tego niech zginie każdy rząd, wszelkie panowanie i władza! 

Brzmi to trochę brutalnie. Tak by jednak było, gdyby – i tu widać całą doniosłość czwartego Przykazania – władzy nie opromieniała aureola religijnego blasku: wola boża i boskie rozporządzenie. Pomyślcie tylko, Bracia! Nie jest to błahostką, gdy człowiek słucha drugiego! I twierdzę, że człowiek, wypełniając wolę drugiego, tylko wtedy zachowa swoją godność ludzką, jeśli wypełnia wolę drugiego ze względu na posłuszeństwo wobec Boga. Może ktoś być posłusznym ze strachu, z pochlebstwa, z chytrego wyrachowania, ze względu na zysk – ale wszystko to nie licuje z ludzką godnością. 

Dlatego źle czynią rodzice, obiecując kapryśnemu dziecku cukierek, lalkę, niedźwiadka, zabawkę… i nie wiem co jeszcze, byle tylko było posłuszne. Nie, to nie jest posłuszeństwo, to – handel! Posłuszeństwo polega na pełnieniu rozkazu dlatego, że w rozkazującym widzi się samego Boga: dziecko w rodzicach, uczeń w nauczycielu, lub w osobie majstra, obywatel we władzy państwowej. Tak, albo od Boga pochodzi wszelka władza, więc i rodzicielska, albo w ogóle nie istnieje! 

Kochani Bracia! Oby rodzice nigdy nie zapomnieli, że ich władza pochodzi od Boga! Oby naprawdę na tej świętej władzy wznosił się gmach życia rodzinnego! Chwieje się i upada naokoło chore społeczeństwo. Jak myślicie, co je może uratować? Może ustawodawstwo? Dzieła społeczne? Ubezpieczenie na starość i na wypadek bezrobocia? Polepszenie bytu robotnika? Zapewne, to wszystko potrzebne, ale – ale to wszystko nie wystarcza. Co nas uratuje? Zgromadzenie ludowe? Artykuły wstępne? Szumne hasła? Pochody? Wszystko to, nic nie pomoże! 

A więc co nas uratuje? Odnowienie, wzmocnienie i postawienie na podwalinach Chrystusowych życia rodzinnego! Potrzebujemy ojców i matek, ale takich, jakich sobie życzy chrześcijaństwo. Mężczyzn jest dużo – ale nie ma ojców! Kobiet, pań, wykwintnych dam jest wiele – ale nie ma matek! Dajcie nam chrześcijańskich ojców i chrześcijańskie matki, a uratujemy ginący świat! 

2. Więc jaki jest chrześcijański ojciec chrześcijańska matka? 

Godność ojcowska i macierzyńska według pojęć chrześcijańskich stoi bezpośrednio obok godności kapłańskiej. Jest to tak szczytne zadanie, że dla jego wypełnienia Chrystus Pan ustanowił osobny sakrament. Ciekawa rzecz: Pan Jezus tylko te dwa życiowe obowiązki uważał za najważniejsze, bo dla nich ustanowił osobny sakrament. Nie ma osobnego sakramentu dla polityków, profesorów, lekarzy, sędziów, adwokatów, ale jest: dla kapłanów i dla rodziców, dla ojców i matek. 

a) Mężczyźni, ojcowie rodzin, pomyślcie tylko: co to znaczy być ojcem?

Znaczy: być królem rodziny. Król potrzebuje korony. Ojcowie, gdzie są wasze korony? Lśnią na waszych skroniach; Pan Bóg ozdobił koroną pierwszego mężczyznę, pierwszego ojca. Szanujcie tę królewską ozdobę!

W jaki sposób? Troszcząc się o rodzinę! Jak to? – może zawołać ktoś z obecnych. Czy potrzeba do tego zachęcać? Czy my, ojcowie rodzin, nie pracujemy dniem i nocą, by utrzymać rodzinę?!

Owszem, Bracia, pracujecie! Prawie każdy ojciec ma zajęcie w fabryce, w biurze, w banku, w warsztacie, w pracowni. Ale: w domu… Czy i w domu każdy z was pracuje?!

„W domu? Co to znaczy? Owszem nawet do domu, zabieram pracę biurową! Nawet do domu biorę prywatną robotę!” Nie o to mi chodzi, Bracie! O czym innym myślę, o tym, że rodzina potrzebuje nie tylko pieniędzy, dzieciom są potrzebne nie tylko zabawki, żonie nie tylko stroje, ale trzeba zgodnego współżycia, kochającego męża, troskliwego, dobrego i czułego ojca. Bracia, ojcowie, którzy robicie dla interesu z nocy dzień, którzy w domu całymi nocami pochylacie się nad biurkiem, a jeśli odważy się do was przemówić żona, to opryskliwie odpowiadacie: „Przez ciebie nie mogę pracować!” – i nigdy nie powiecie do niej czułego słowa… Bracia, odpowiedzcie: Co warte powodzenie w interesie, jeśli dzieci wzrastają bez wychowania?! Jaką wartość ma dom, który wybudowałeś, oszczędzając z roku na rok, jeśli zaniedbana żona odnosi się do ciebie obojętnie? W osamotnieniu stała się oziębła, poszła gdzie indziej!

b) A wy, kobiety, matki, pomyślcie nad tym, co to znaczy: być matką ? Dajcie nam matki, matki kochające swoje dzieci, roztropne, pełne ofiarnej miłości – a uratujemy świat! Nawet ten obecny, grożący ruiną świat!

Dajcie nam matki!

Świat dzisiejszy i prasa mówi o innych wielkościach. Piszą prawie wyłącznie o dewizach, o sporcie, o filmach, o modzie, o fenomenach głosu i płuc. Zamiast tych entuzjastycznych haseł jarmarcznej tandety, rzućmy ludzkości głęboką myśl Kościoła: „Ludzie! Nie jest to prawdziwa wielkość, to nie są prawdziwi bohaterowie! Prawdziwy bohaterami są ci, którzy kształtują życie chrześcijańskie! Bohaterkami są zapomniane matki, które w zaciszu mieszkań, przy spokojnym ognisku domowym, przez cale życie wykonują swą cichą, przez nikogo niewidzianą pracę. Naszymi prawdziwymi bohaterami są nie skoczkowie, nie rekordowi motocykliści, nie szybkobiegacze, ale matki, które spędzają bezsenne noce przy łóżeczku chorego dziecka; wdowy, które z gromadą dzieci stawiają śmiało czoło przeciwnościom życia; matki, które wiedza, czy się dzieci modliły, kiedy i ile razy się spowiadały i do Komunii świętej przystąpiły, które kontrolują naukowe postępy swoich dzieci, często w dziedzinach nawet dla siebie obcych… O, jakże bezgraniczną jest miłość macierzyńska! Sam Bóg, chcąc nas przekonać o Swej wielkiej miłości, używa w Piśmie Świętym porównania o miłości macierzyńskiej: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” – mówi Pan” (Iz 49, 15).

O, bezgraniczna miłości macierzyńska! – Czy znacie ścinającą krew w żyłach legendę, którą podają sobie z ust do ust mieszkańcy Południowej Francji? Legenda głosi, ze pewnego razu jakiś młodzieniec wpadł w sidła dumnej kobiety, która rzekła do niego: „Dasz mi dowód swej miłości, jeśli przyniesiesz, jako strawę dla mojego pieska, serce własnej matki”. Otumaniony młodzian zamordował matkę… wziął serce…i niósł je dla pieska. Po drodze potknął się i przewrócił, a serce matczyne potoczyło się daleko. I to serce ociekające krwią, serce miłujące zamordowanej matki, zawołało drżącym głosem: „Syneczku, czy bardzo się uderzyłeś?”

O, bezgraniczna miłości macierzyńska! Miłość, która nawet śmierć zwycięża! Miłość, która jest aniołem stróżem dla dorosłych dzieci nawet wtedy, kiedy już dawno zrównał się z ziemią grób rodziców.

Bracia! Wielki francuski myśliciel, hrabia de Maistre, razu pewnego powiedział: „Wielkie kulturalne dzieła ludzkości nie pochodzą od kobiet; mężczyznom bowiem zawdzięczamy Iliadę, Odysseję, Boską Komedię, Fausta, organizacje państwowe, zwycięskie walki, wspaniałe świątynie. Ale musimy ostatecznie przyznać, że kobiety są jednak silniejsze i bardziej wpływowe, aniżeli mężczyźni, bo one w swoim łonie noszą bohaterów przyszłości, bo matki kształtują przez wychowanie charakter przyszłych mężczyzn!”

Oto, Bracia i Siostry, wspaniałe zrozumienie godności rodziców! Pan Bóg sam dba o władzę rodzicielską.

A teraz, Kochani Bracia, zobaczmy drugą część zagadnienia!

 

II.

Jak mogą rodzice zniszczyć swoją władzę?

Kochani Bracia! Od czasu, jak Cham wyśmiał ojca, niektóre dzieci robią to samo; od czasu, jak Absalon podniósł miecz przeciwko swemu ojcu, Dawidowi, dużo dzieci postąpiło tak samo wobec swoich rodziców; od czasu, jak Bóg ukarał Helego za pobłażliwość względem synów, wielu rodziców zostało ukaranych. Wszystko to prawda, ale chyba nigdy nie płynęło tyle skarg ze strony rodziców, nigdy nie było tyle nieposłusznych dzieci i może nigdy nie zdawała sobie sprawy ludzkość z takiego upadku powagi społecznej i prawnej, jak dziś. Przychodzą matki z zapłakanymi oczyma, skarżą się, że ich nie słucha dorosła córka. Przychodzą ojcowie, przeciwko którym powstaje dorosły syn. Skarżą się nauczyciele przed rodzicami, że w szkole nie mogą sobie dać rady z rozwydrzoną młodzieżą. Rodzice znów skarżą się na szkołę, twierdząc, że dziecko tam się uczy różnych złych rzeczy, których w domu nigdy nie widzi…

Wszyscy się obwiniają, wszyscy szukają przyczyn złego. A wiecie, co jest przyczyną? To, że wielu rodziców i wielu przełożonych zapomniało o wzniosłej godności, którą Bóg przyozdobił ich czoła: rodzice są zastępcami Boga w wychowywaniu dzieci! Niektórzy rodzice sami obniżają swą godność, którą ich Bóg przyozdobił. Czy wiecie, dlaczego wielu ludzi nie zachowuje IV Przykazania Bożego? Dlatego, bo wielu rodziców nie zachowuje reszty Przykazań! Przykazania są ściśle ze sobą związane. Nie wolno jednego odrzucić, a drugie zachować! Wielu rodziców tak postępuje z Dziesięciorgiem Bożych Przykazań, jak z Modlitwą Pańską: pierwsza połowa, czyli „Święć się Imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje!” – wcale ich nie interesuje… Dopiero kiedy jest mowa o osobistej korzyści: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…” a, to co innego! Tak sarno postępują z Dziesięciorgiem Bożych Przykazań: „Czcij Boga, szanuj Jego święte Imię, uczęszczaj na mszę świętą” – to nieciekawa seria. Ale czwarte Przykazanie! O, tak, to coś warte. Owszem, chcieliby mieć posłuszne, dobre dzieci! Chcieliby mieć owoce bez drzewa! Chcieliby mieć bogate żniwa bez zasiewu!

A to jest niemożliwe! Bóg miłuje porządek. Czy nie podziwiamy cudownej harmonii wszechświata; harmonii ładu, ścisłości i miary? Każda roślinka, każdy pyłek ma swoje miejsce. Tak samo i wszystkie Przykazania mają swoje miejsce i znaczenie, nic nie można z nich ująć, nic nie da się utargować!

Rozpaczliwie skarżyła się jedna matka na 38 – letniego syna, mówiąc, że jej nie szanuje, że się z nią źle obchodzi, że się na nią gniewa, że trwoni jej mienie… Chciałem pocieszyć zasmuconą matkę, pomyślałem, że najlepiej potrafi to zrobić Bóg, i zapytałem: „Czy szanowna pani chodzi do spowiedzi, do Komunii świętej?” Popatrzyła na mnie: „Nie! Od czasu mojego ślubu nie byłam u spowiedzi”.

Bracia! Ma 38 – letniego syna i od czasu swojego ślubu nie była u spowiedzi; tak zachowuje Przykazania Boskie, a skarży się, że jej syn nie zachowuje czwartego Przykazania, że nie szanuje matki. Matki, która sama również lekceważy Przykazania Boskie!

Bracia! Nie łudźmy się! Spostrzegawcze dziecko nie tylko zauważy, że rodzice opuszczają mszęświętą w niedzielę, i to, że zamiast do kościoła idą do kawiarni, ale z grzesznych zaniedbań rodziców kuje broń na usprawiedliwienie swojego nieposłuszeństwa. Jeśli rodzice nie poczuwają się do obowiązku, by przestrzegać III Przykazanie, to dzieci też na pewno nie będą go zachowywać!

I nic im nie można zarzucić! Jakim prawem żądasz, żeby dziecko szanowało ciebie, ojca ziemskiego, kiedy sam nie czcisz Ojca niebieskiego?!
Rodzice! Bóg dał wam wspaniałą godność, tylko nie zrzucajcie jej z waszych skroni!

 

***

Kochani Bracia! Treść IV Przykazania świadczy o niezrównanej mądrości boskiej. Nie mówi ono: „Kochaj ojca i matkę swoją”, ale „czcij!”. Bądź więc takim ojcem, którego by mogło dziecko czcić, pod każdym względem brać sobie za wzór. Zawsze, we wszystkich okolicznościach życia służ mu jako wzór i obudzaj szacunek w jego duszy. Szczęśliwe jest dziecko, które ma w swoich rodzicach idealny przykład, które strzeże ich obrazu w swoim sercu, gdyż błogosławiona pamięć na rodziców będzie dla niego w najcięższych pokusach aniołem stróżem nawet wtedy, gdyż już mogił rodziców trudno odszukać.

W autobiografiach wielkich ludzi znajdujemy przepiękne wzmianki o wpływie samych wspomnień o rodzicach, które były ostoją w trudnych chwilach życia… Naszą epokę nazywamy „epoką postępu” – i słusznie. Rzeczywiście – jesteśmy naocznymi świadkami zawrotnego rozwoju techniki, a jednak potrzebne jest hasło:

„Wracajmy!” Mamy wracać? Dokąd? Z powrotem, do wspaniałej nauki IV Przykazania! Z powrotem do przekonań rodziców, którzy uważają siebie za zastępców Boga! Z powrotem do rodziców, którzy wiedzą, że Bóg im dał koronę i piastują ją z drżeniem, bo pamiętają, że ponoszą wielką odpowiedzialność za losy ziemskiego i wiecznego szczęścia swoich dzieci.

Bracia! Największą radością rodziców tu na ziemi jest szczęście własnych dzieci: wierzę, że i w życiu wiecznym będzie to pełnią ich radości! Wprawdzie radość wieczna polega na oglądaniu nieskończonego Majestatu Boga, ale i to oglądanie ma stopnie; z pewnością pełną radość zapewni rodzicom obecność ich dzieci przed obliczem Pana; dzieci, które powinny być wdzięczne najpierw Bogu, a później im, rodzicom, że się tam dostały.

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

September 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1