(O czwartym przykazaniu) O poszanowaniu władzy

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

Główny komendant policji paryskiej wniósł niedawno, po rozruchach ulicznych podanie o zwiększenie policji o tysiąc parę osób i oświadczył, że w przeciwnym razie nie ręczy na przyszłość za bezpieczeństwo. Paryż już i przedtem miał liczną żandarmerię pieszą, konną, rowerową i motocyklową. Ta krótka wiadomość niech nas skłoni do zastanowienia się. Pewnego razu słynny pisarz, Wiktor Hugo, oświadczył uroczyście w parlamencie: Ile otworzę szkół, tyle zamknę więzień…

Zaczęto gorączkowo budować… powstawały szkoły, jak grzyby po deszczu. Ale… o Bogu nie wolno było w nich mówić, ani o religii, ani o życiu wiecznym, ani o odpowiedzialności wobec Boga… Działo się tak od 1882 – roku! I oto wyrosło społeczeństwo bez Boga! I dzisiaj potrzeba dla utrzymania porządku aż tysiąca żandarmów.

Tysiąc żandarmów! Czy potrafią wywalczyć szacunek dla prawa, któremu tylko Bóg może dać powagę?! Tysiąc żandarmów! Czy to wystarczy na stłumienie wzburzonego świata?! Czy ma jakie znaczenie źdźbło słomy, kiedy płyną potoki lawy z rozwartego krateru Wezuwiusza?! Bracia! Pamiętajmy, że jeśli władza i szacunek dla prawa nie są obwarowane murem wiary, nic nie pomoże! Ani kultura! Ani szkolnictwo! Ani żandarmeria! Ani karabiny maszynowe – tylko prawo boże, tylko czwarte Przykazanie!

W tej ostatniej nauce w bieżącym roku szkolnym, jeszcze raz chcę mówić o IV Przykazaniu; ale w zupełnie innym oświetleniu, niż w trzech poprzednich. Tam była mowa o rodzicach, o dzieciach, o godności rodziców. W dzisiejszym kazaniu postaramy się wyjść poza ramki życia rodzinnego, będziemy badali IV Przykazanie w szerszym zakresie: jakie obowiązki nakłada to Przykazanie na przełożonych, podwładnych; na pracownika i pracodawcę; na ucznia i nauczyciela; na obywatela i na rząd.
Bez prawa nie można sobie wyobrazić życia cywilizowanego; zobaczymy więc, jak wyglądają idee prawne w świetle IV Przykazania, czego żąda od tych, którzy powinni słuchać, a czego od tych, którzy rozkazują?

 

I.

Podwładni, szanujcie władzę!

A) Bez szacunku dla władzy nie może istnieć wspólne życie ludzkie. Nie trzeba tego dowodzić. Rozglądnijmy się tylko po świecie: gdzie żyje razem choćby tylko trzech ludzi, jeden z nich musi rozkazywać i kierować tą małą zbiorowością.

Potrzebna jest władza, potrzebne posłuszeństwo, a jednak dziś tak bardzo podupadł szacunek dla władzy, tak trudno dzisiaj słuchać. Każdy się broni, mędrkuje, usprawiedliwia, żeby się tylko wymówić od posłuszeństwa! Od chwili, kiedy zbuntowała się w niebie część aniołów przeciw Bogu, i wódz buntu wyrzekł słowa szatańskiej pychy: „Non serviam!”, „Nie będę służył!” – od tego czasu często powtarzają te słowa wargi ludzkie, ale może jeszcze nigdy tak często jak dziś, kiedy szatan i jego poplecznicy planowo podkopują szacunek dla władzy. Każde dziecko chce być dzisiaj mądrzejsze od ojca, każdy uczeń uważa się za bardziej uczonego od nauczyciela, żołnierz za dzielniejszego od wodza, a obywatel, każdy przeciętny obywatel jest zdania, że potrafiłby lepiej kierować państwem, niż mężowie stanu! Ludzi opanowała jakaś zakaźna „wiedza o wszystkim”, której źródłem jest niewątpliwie pseudofilozofia niedawnych czasów. Dużo mówiono ludziom o wolności, o prawie rządzenia, o suwerenności jednostki, i człowiek w końcu uwierzył, że kto słucha i uznaje nad sobą władzę, jest niewolnikiem, a bohaterem, kto stawia opór wszelkiej władzy.
Dzisiaj nie brak agitatorów, którzy głoszą: „Ci, co są na górze, to darmozjady, dobrze się im powodzi. Nic nie robią, tylko pasożytują…”

Jakież to łatwe zadanie: zbuntować ludzi podobnymi metodami! W swym oszołomieniu nie spostrzegają nawet, że zachowują się zupełnie tak, jak mały chłopczyk, którego ojciec zabrał po raz pierwszy w dłuższą podróż statkiem. Chłopczyk jechał z radością i z uwagą śledził ruchliwych marynarzy; niezadowolony był tylko ze sternika „Tatusiu, wszyscy pracują, tylko ten pan, tam za tą szklaną szybą, stoi nieruchomo. Od czasu do czasu tylko porusza ręką i to wszystko…” Mylisz się, synku – odpowiada ojciec – bo on wykonuje najważniejszą i najtrudniejszą pracę! Bez jego bystrego wzroku, bez jego sterowania, na marne poszedłby wysiłek innych!

B) Naturalnie, małe dziecko tego nie zrozumiało – również zbuntowany człowiek nie chce tego pojąć; ale wie o tym Stwórca, Pan Bóg, i dlatego w wielu miejscach Pisma Świętego stanowczo broni władzy.

Nie chcę się tu rozwodzić nad słowami Pana Jezusa, są one bowiem powszechnie znane: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” (Mt 22, 21).

a) Ale posłuchajcie, co mówi święty Paweł, który często i szczegółowo zajmował się tym zagadnieniem. W liście do Rzymian, w rozdziale 13, tak pisze w obronie władzy prawowitej: „Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć.” (Rz 13, 1 – 2; Rz 13, 7).

Czy można znaleźć poważniejsze argumenty w obronie przełożonych i władzy? Zwłaszcza, jeśli zastanowimy się nad jedną okolicznością. Czy wiecie, kiedy święty Paweł pisał ten list? Pisał go wtenczas, kiedy cesarz kazał zamordować swojego wychowawcę i własną matkę. Święty Paweł nie wahał się mimo to zawołać: Bądźcie posłuszni przedstawicielom władzy prawowitej, władzy zwierzchniej, jako przedstawicielom Boga! Bądźcie posłuszni władzy, chociażby wskutek gorszącego życia osobistego nie zasługiwała na szacunek. Podobnie, jak dziecko nie jest zwolnione z posłuszeństwa dla swoich, choćby nawet i grzesznych rodziców, tak samo podwładny niech nie doszukuje się wad w swoim przełożonym, ale niech w nim widzi przedstawiciela władzy! Każdy rozumie, jak wielkie znaczenie ma, ze względu na porządek społeczny, nauka naszej świętej wiary, kiedy na mocy boskiego prawa domaga się szacunku dla władzy!

To, co mówi święty Paweł, potwierdza i święty Piotr: „Boga się bójcie, czcijcie króla!” (1 P 2, 17).

b) Ale posłuchajcie, jak mądrze rozwiązuje święty Paweł i problem stosunków między robotnikiem a pracodawcą!

Domaga się posłuszeństwa: „Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się /prawdziwego/ Pana. Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo /wiekuiste/ jako zapłatę. Służycie Chrystusowi jako Panu!” (Kol 3, 22 – 24).

Dalej żąda wierności. Dlatego pisze do Tytusa, biskupa Krety: „Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim… niech okazują zawsze doskonałą wierność.” (Tt 2, 9 – 10).

Niemniej ważną jest nauka w liście do Efezjan: „Niewolnicy, ze czcią i bojaźnią w prostocie serca bądźcie posłuszni waszym doczesnym panom, jak Chrystusowi… Z ochotą służcie, jak gdybyście [służyli] Panu, a nie ludziom” (Ef 6, 5 – 7).

Po tym wszystkim, Bracia, pozwólcie, że postawię jedno pytanie: Skoro nasza święta wiara tak otwarcie staje w obronie praw i przełożonych, porządku i władzy, skoro uczy ludzkość poszanowania władzy, czy nie spełnia najbardziej doniosłego patriotycznego zadania, czy nie buduje najsilniejszych podstaw bytu państwowego?

Tak: kochamy swoją ojczyznę, chociaż o tym nie mówimy! Kochamy swój kraj nie słowami i biciem się w piersi, nie artykułami w prasie, lecz przez wzmocnienie moralnych podstaw bytu państwowego! I powiedzcie: czy to nie jest dowodem prawdziwej miłości ojczyzny?

Słyszy się zwykle zarzut: Kim jesteśmy? Madziarami, czy katolikami? Pytanie bez sensu! Jesteśmy katolikami i Madziarami! Na naszych nagrobkach można by wyryć to, co czytamy w Rzymie, w westybulu kościoła San Gregorio na nagrobku pewnego Anglika.

Ów Anglik był wiernym swojej wierze podczas prześladowania katolików za Henryka VIII, i wolał pójść na wygnanie, niż wyrzec się swojej religii. Obecnie na jego nagrobku można czytać te chwalebne słowa: „Tu spoczywa Robert Pechan, katolik, Anglik, który porzucił ojczyznę, gdy Anglia zerwała z Kościołem, bo nie mógł żyć bez wiary; osiadł w Rzymie i umarł, bo nie mógł żyć bez ojczyzny!” Tak, Bracia, jesteśmy Madziarami, i nie potrafilibyśmy żyć bez ojczyzny; jesteśmy katolikami, i nie moglibyśmy żyć bez wiary!

Podwładni! Szanujcie przełożonych! – o tym była mowa dotąd; ale trzeba wskazać i drugą część dzisiejszego tematu, która opiewa w ten sposób:

 

II.

Przełożeni! Ułatwiajcie poszanowanie władzy!

A) Kochani Bracia! Rewolucja francuska rzuciła światu trzy wielkie hasła: Liberté!, Egalité! Fraternité! Wolność, Równość! Braterstwo! Z doświadczenia wiemy, że nigdy nie spełnią się te hasła w całej rozciągłości; w tej zaś mierze, w jakiej mogą być urzeczywistnione na świecie, wciela je w życie od początku istnienia – chrześcijaństwo.

W czasach, kiedy powstało chrześcijaństwo, istniała na świecie poniżająca instytucja niewolnictwa. Chrześcijaństwo zwalczało i usuwało ją w miarę możności, ale nie zniszczyło różnic klasowych, wypływających z natury ludzkiej. Celu tego nie mogłoby nawet osiągnąć, bo różnice naturalne między ludźmi pochodzą od samego Boga. Ale za to w stosunek między panem a sługą, pracodawcą a robotnikiem, przełożonym a podwładnym, chrześcijaństwo wlało ducha IV Przykazania, wzbudziło u ludzi poczucie odpowiedzialności za wszystkie poczynania, i w ten sposób przyczyniło się do podniesienia ludzkiej godności!

To, że są przełożeni i podwładni, pracodawcy i robotnicy, nauczyciele i uczniowie, wypływa z natury ludzkiej. Zawsze tak było, jest i będzie, choćby nic wiem jak występowali przeciw temu różni reformatorzy świata.

Ale tego, Bracia, że jedni ludzie spadają do rzędu niewolników, a inni stają się tyranami; że jedni są skazani na pastwę nędzy, a drudzy uprawiają orgie w dobrobycie; że jedni umierają z głodu, drudzy zaś obfitują w zbytki – tego Bóg nie postanowił, jest to owoc grzechu człowieka. Treść „dobrej nowiny”, danej nam przez Chrystusa, jest taka: Ludzie, wszyscy jesteście braćmi! Bratem twoim jest sługa, robotnik, bo ma duszę nieśmiertelną, powołaną do żywota wiecznego, i bratem twoim jest król i cesarz, bo są tylko ludźmi, i niczym więcej.

B) Pismo Święte jest pełne podobnych my ś li. Jeśli przed chwilą cytowałem słowa Pisma, które dotyczyły podwładnych, posłuchajcie teraz słów, które odnoszą się do przełożonych.

U świętego Pawła znajdujemy bardzo poważne napomnienia dla przełożonych. W liście do Żydów, w rozdziale 13, gdzie mowa o posłuszeństwie podwładnych, Apostoł odzywa się w te słowa: „Bądźcie posłuszni waszym przełożonymi bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego.” (Hbr 13, 17).

Słyszycie panowie, panie, przełożeni: będziecie musieli zdać rachunek z powierzonych wam dusz!

Innym razem święty Paweł upomina pracodawców: „Panowie, oddawajcie niewolnikom to, co sprawiedliwe i słuszne, świadomi tego, że i wy macie Pana w niebie.” (Kol 4, 1).

Idzie nawet dalej, nie boi się powiedzieć, że nie jest chrześcijaninem, kto nie troszczy się o sprawy ciała i duszy swoich podwładnych: „A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego.” (1 Tym 5, 8).

C) Ach, Bracia! Jak daleko odeszło dzisiejsze społeczeństwo od tych jasnych i stanowczych zasad chrześcijańskich! Ileż to jest przełożonych, którzy sami niszczą władzę, sami uniemożliwiają jej poszanowanie!

1. Utrudnia szacunek dla władzy każdy przełożony, który zapomina, że i podwładny ma duszę! Wypłaca się pensję służącej i robotnikowi, i na tym koniec, kto troszczy się dziś i o to, że służąca ma duszę, duszę przeznaczoną do żywota wiecznego?! Czy w niedzielę chodzi na mszę świętą, czy odprawia spowiedź, czy nie przebywa w podejrzanym i niebezpiecznym towarzystwie? Nikogo to dziś nie obchodzi. Są nawet panie, które nie tylko nie troszczą się o to, ale wprost uniemożliwiają zatrudnionym u siebie osobom wykonywanie praktyk religijnych!

Kiedy niewiara i rozpusta prowadziła państwo rzymskie do przepaści, wykwintne rzymianki wymyśliły dziwną zabawę. Gdy opanował je zły humor, długimi igłami kłuły swoje niewolnice, i z przyjemnością patrzyły, jak te nieszczęśliwe ofiary ociekały krwią. Podobne okropności są dzisiaj nie do pomyślenia! Wielu jest jednak pracodawców, u których nie płynie wprawdzie krew służby, ale za to ginie, marnieje życie religijne, chrześcijańska wiara i cnota! Bracia! Służba też ma duszę! – przypomina IV Przykazanie.

Wiem, że prowadzenie domu w czasach obecnych sprawia dużo kłopotu… ale, już nawet z punktu widzenia czysto ziemskiego, źle wychodzi na tym społeczeństwo, które nie pozwała podwładnym zająć się sprawami duszy! Dawniej nie skarżono się tak, jak obecnie, że nie można zaufać robotnikom i służbie. Czy były kiedykolwiek takie bunty przeciwko władzy zwierzchniej, taka cicha nienawiść, jak właśnie dzisiaj, kiedy podwładnym nie daje się czasu, by mogli wykonywać swe obowiązki religijne?

„Umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił” (Ez 18, 24). Jesteśmy świadkami, że się dziś dosłownie spełniają te słowa Pisma Świętego.

Czy wiecie, jak ująłbym w krótkości IV Przykazanie? Mniej więcej w ten sposób: Czcij ojca i matkę swoją, bądź im posłuszny, bądź dla nich grzeczny, usłużny. Jeśli w nich widzisz wady, to im je wybaczaj.

Udzielaj im zawsze pomocy. Czcij i starsze osoby. Pozdrawiaj je i ustępuj im miejsca. Czcij każdego, kto ma prawo, by w Imię Boże przemawiał do ciebie. Nie myśl, że wszystko umiesz lepiej od innych. Nie krytykuj, ale wypełniaj swój obowiązek. Jeśli jesteś robotnikiem, w swoim pracodawcy nie szukaj wroga. Jeśli jesteś katolikiem, przestrzegaj przepisów wiary. Szanuj władzę zwierzchnią i swoich przełożonych. Wy zaś, rodzice i przełożeni: żyjcie i zachowujcie się w ten sposób, żeby was naprawdę można szanować.

Bracia! Żyjemy w „epoce społecznej”, w „czasach demokratycznych”. Myślą chrześcijańską jest, że każdy człowiek posiada duszę nieśmiertelną i dlatego każdemu należy się cześć! Każdemu bez względu na to, jaką pracę wykonuje – jeśli tylko pracuje uczciwie! Nie zatruwajmy i tak ciężkiego życia robotnikom i służącym! Ostatecznie, jak ja przychodzę do tego, żeby mój bliźni, który ma taką samą nieśmiertelną duszę i godność ludzką, czyścił mi buty, albo ubranie? Ale, skoro już tak jest urządzone życie, przynajmniej obchodźmy się ze służbą z życzliwością chrześcijańską, przez co ulżymy jej znosić twardy los. Bracia, to nie jest „podjudzanie socjalistyczne”, to prawdziwa chrześcijańska nauka, która mieści się w czwartym Przykazaniu!

2. Depczą szacunek władzy zwierzchniej i ci, którzy swoim lekkomyślnym zachowaniem i bezmyślną rozrzutnością powodują rozgoryczenie ludzi, a przez to podrywają autorytet władzy.

Nauka chrześcijańska mówi wprawdzie, by warstwy biedniejsze w spokoju spożywały swoją mniejszą porcję chleba, żeby nie patrzyły zazdrosnym okiem na zamożniejszych, ale, Bracia, niechże właściciele większych dóbr nie drażnią biedniejszych bezgranicznym marnotrawstwem i zbytkiem, jak to czyni bez żadnych skrupułów wielu rozrzutnych ludzi. Tysiącami spotykamy dziś na ulicach ludzi, uczciwych ojców, którzy wszelkimi sposobami, jeden przez drugiego, starają się znaleźć pracę, chociażby za parę złotych, żeby tylko móc utrzymać swoją rodzinę składająca się z 4 – 5 członków… Co myślą te nieszczęśliwe ofiary życia, kiedy staną przed luksusową wystawą, gdzie już z początkiem kwietnia widać poziomki – kilka jagódek, za kilka złotych; renklody zagraniczne po złotówce sztuka, i inne przysmaki z południowych krajów – za niesłychanie drogie pieniądze! Czy to nie jest, Kochani Bracia, podjudzanie?

Niedawno otwarto w Ameryce instytut ochrony zwierząt. W jakim celu? Co tam robią? Czy leczą biedne chore zwierzęta? Gdzie tam! Fryzują psy pokojowe, poprawiają wąsy ulubionym kotkom, czyszczą małpiątka pedikiurują pazurki małym, żywym krokodylkom, które noszą w mufkach amerykańskie milionerki, nie mające, widać, na tym świecie żadnych innych trosk, celów, ani zajęć! Otóż, Bracia! Czy to nie jest nawoływanie do rewolucji?!

Tak, IV Przykazanie wymaga szacunku dla przełożonych! Ale nie wolno zapominać, że IV Przykazanie stawia i wzajemnie wymagania! Wymagania wzajemne, które brzmią: Królowie, rządy, przełożeni, rodzice, nauczyciele, pracodawcy, żyjcie i zachowujcie się w ten sposób, żeby podwładni zawsze z szacunkiem mogli na was spoglądać. Nie byłoby na świecie rozgoryczenia, nienawiści i rewolucji, gdyby ludzie o tym pamiętali.

Bracia! W społeczeństwie istnieje wzajemna odpowiedzialność wszystkich jednostek. Gdy Pan Bóg pociągnął do odpowiedzialności Kaina, który zamordował swojego brata Abla, wówczas lekkomyślnie odpowiedział Kain: „Czyż jest stróżem brata mego?!” Owszem, jesteśmy stróżami naszych braci! Jesteśmy za nich odpowiedzialni! Odpowiedzialnym jest dziecko, robotnik, podwładny, buntujący się przeciwko władzy, ale odpowiedzialnym jest i przełożony, urzędnik, który przez swoje lekkomyślne zachowanie, przez gorszące życie, utrudnia zachowanie czwartego Przykazania, podważa szacunek dla władzy, wywołuje nieposłuszeństwo, burzy ład społeczny. Odpowiada za swe czyny podwładny, którego dusza buntuje się, ale odpowiada i przełożony, który życiem gorszącym nawołuje do buntu! Odpowiada nie tylko proletariusz, który z zawiścią spoziera na cudzą własność, ale odpowiada i kapitalista, który żyje w niesłychanych zbytkach, ubiera się w brokat, drogie kamienie, który nie zna innej pracy poza polowaniem i konną przejażdżką, prowadzi życie hulaszcze, obwozi autami swoje psy i budzi naokoło rozgoryczenie i nienawiść. Bracia! Ciężko mi przyszło o tym mówić, ale musiałem. Trzeba to było powiedzieć tym, którzy dzisiaj jeszcze nie widzą czerwonych łun na horyzoncie, nie czują, że drży pod nami w posadach ziemia, że łamie, wali się cały dotychczasowy ład i porządek społeczny, i że nie można go uratować karabinami maszynowymi, groźbami, żandarmerią, tylko zachowaniem praw Chrystusowych, tylko konsekwentnym życiem chrześcijańskim. Tak, wszystko to objęte jest w IV Przykazaniu!

 

***

Kochani Bracia! Pod koniec omawiania IV Przykazania, w przerażającej jasności stoi przed nami ultimatum: albo wrócimy do Przykazań Boskich, albo stoczymy się z powrotem do pogaństwa! Albo dostosujemy całe życie do praw bożych, albo nastanie nienawiść, walka na pięści, rewolucja. Panujący, przełożeni, pracodawcy, albo będą przestrzegali świadomie swojej władzy i odpowiedzialności IV Przykazania w stosunku do podwładnych, a jeśli nie, to wybuchnie rozgoryczenie, anarchia, a w końcu przyjdzie zagłada. Ale i na odwrót: podwładni powinni szanować swoich przełożonych, jako autorytet od Boga dany, przyczyniać się do życia kulturalnego i godnego ludzkości, albo nastąpi zawalenie się kultury, w której gruzach znajdą i własną śmierć.

Kochani Bracia! Buchają koło nas czerwone płomienie: palący gniew i rozgoryczenie klasy robotniczej. Nie wiemy, co kryje jeszcze w sobie rozogniony krater sprawy społecznej? Czy uda się pokojowo, ku zadowoleniu obu stron, wszystko załatwić – trudno odpowiedzieć, nie wiadomo. Wiemy tylko tyle, że to, co do mnie należy, powinienem zrobić!

Jesteś pracodawcą? – postępuj po ludzku z robotnikami; pomyśl, że kiedyś będziesz musiał zdać z tego rachunek! Jesteś robotnikiem? – wypełniaj sumiennie swoje obowiązki! Pomyśl, że i ty kiedyś będziesz musiał zdać z tego rachunek! Taka jest krótka treść dzisiejszego kazania!

 

***

Z tym, Kochani Bracia, żegnamy się na trzy miesiące. Po skończeniu kazania, zabrzmi podczas sumy wspaniała melodia „Te Deum”; profesorowie i akademicy wdzięcznym sercem złożą podziękowanie Parni za wiele doznanych łask w ciągu minionego roku szkolnego. Pozwólcie, Bracia, że wniosę za was dziękczynne modły, za was, którzy tak licznie i tak gorliwie uczęszczaliście do kościoła, którzy świeciliście przykładem dla innych, do których chciałbym powiedzieć to, co powiedział święty Paweł do wiernych w Rzymie: „Dzięki Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich; ponieważ o wierze waszej mówi się po całym świecie.” (Rz 1, 8).

Bracia, którzy w tym roku, w kościele, czy przez radio słuchaliście moich kazań, zanim się z wami pożegnam do września, proszę o jedno: Niech was nic nie odstręczy od Boga, od Jego Przykazań, żebym mógł powiedzieć słowami Pisma Świętego: „Większej nad tę pociechę nie mam, jedno abym słyszał, że dziatki moje chodzą w prawdzie”. Amen.

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

July 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6