(O piątym przykazaniu) Urna czy trumna?

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

W dwóch ostatnich kazaniach mówiliśmy o wartości życia ziemskiego, o jego używaniu, o szanowaniu zdrowia, o pielęgnowaniu i hartowaniu ciała. Piąte Przykazanie Boskie zabrania niszczenia życia ziemskiego i jednocześnie daje przepisy, jak się należy ciałem opiekować. Chrześcijaństwo zawsze znajdywało prawdziwą drogę wśród chaosu przesadnych pojęć: potępiło dawnych, fałszywych nauczycieli, którzy w ludzkim ciele widzieli złego ducha i nieprzyjaciela duszy, ale i dzisiaj ma odwagę zabrać głos przeciwko współczesnym, przesadnym pojęciom o jego kulturze i pielęgnowaniu.

W ostatnim przemówieniu starałem się wykazać, że chrześcijaństwo z szacunkiem odnosi się do ciała i otacza je należnym pietyzmem. Dziś posuniemy się o jedną myśl naprzód.

O jedną myśl, która z pewnością wielu z was zaskoczy. Chrześcijaństwo szanuje i otacza pietyzmem nie tylko żywe, ale i martwe ciało. W poszanowaniu dla ludzkiego ciała posuwa się tak daleko, że nawet amputowanych części ciała nie pozwala wrzucić do kanałów, ale i te grzebie z szacunkiem. Kościół otacza ciała swoich wiernych zmarłych religijnym pietyzmem. Kropi je wodą święconą i wśród wzruszających modlitw kładzie na spoczynek w poświęconą ziemię cmentarną, jak to zwykła czynić matka, kiedy na czole kochanego dziecka robi znak krzyża przed ułożeniem go do snu. Jak macierzyńską miłością otacza Kościół zwłoki zmarłych wiernych, jak troszczy się o ich spoczynek! Aż czterdzieści kanonów prawa kościelnego mówi o zmarłych i ich grzebaniu (1203 – 1242). Miejsce ich spoczynku poświęca, jak świątynię. Pierwotnie chowano zmarłych koło kościoła. Pierwszym grobem był grób męczennika, spoczywającego pod ołtarzem; do niego przylegały groby innych wiernych. Światło lampy wiecznej i na ich groby rzucało swoje pełne nadziei promienie, dla nich brzmiał głos dzwonka na Podniesienie i dla nich grał głos dzwonu na „Anioł Pański”. W wielu krajach jeszcze i dziś każdego zmarłego wnoszą do kościoła – chcąc go jakby pożegnać z Przenajświętszym Sakramentem
– a stamtąd dopiero na cmentarz. Ileż to pietyzmu, ile miłości macierzyńskiej nawet dla zwłok!

Czy to nie ciekawe zjawisko?! Bracia, że chrześcijaństwo, które zawsze mówi o życiu wiecznym, o życiu pozagrobowym, które na każdym kroku podkreśla wyższość życia pozaziemskiego, taką czcią otacza ziemskie szczątki człowieka! Naprawdę, serce matki posiada nasz Kościół, bo tylko matka zdolna jest do takiego oddania się w czuwaniu nad zwłokami swojego dziecka, i śmiało podniesie głos, gdy coś zagraża trumnie.
Kilkadziesiąt lat temu propaganda antyreligijna rzuciła hasło: zmarłych nie należy grzebać, ale palić w krematoriach.

Przed wojną światową za granicą były już krematoria, a po wojnie zdwojonymi siłami starają się je wszędzie zaprowadzić. Państwo nasze trzyma się jeszcze starych zasad – u nas jeszcze nie ma krematoriów. Ale przy uchwaleniu budżetu stołecznego miasta Budapesztu, pewna niechrześcijańska partia zgłosiła wniosek o wybudowanie krematorium, jakby chodziło o jakąś piekącą sprawę publiczną, jakby tego tylko brakowało narodowi do szczęścia. Planu swojego dotychczas nie przeprowadzili, więc spalanie zwłok nie jest u nas tematem aktualnym. Ale zdaje mi się, że przy omawianiu V Przykazania warto poświęcić jedno kazanie temu zagadnieniu. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność i wiedzieć: 1) jakie dowody są przytaczane na korzyść spalania zwłok i 2) dlaczego nasza święta wiara w dalszym ciągu pragnie pozostać przy zwyczaju grzebania w ziemi.

 

I.

Jak udowadniają palenie zwłok?

Zwolennicy spalania zwłok przytaczają potrójne dowody: zdrowotne, gospodarcze i uczuciowe.

1) Motywy zdrowotne. Straszą ludzi, że zwłoki grzebane zakażają wodę, studnie, powietrze i rozszerzają zakaźne choroby…
Ważny to dowód! Gdyby to była prawda, Kościół katolicki natychmiast zaniechałby zwyczaju grzebania zmarłych. Kiedy zwolennicy palenia zwłok po raz pierwszy wysunęli tę myśl, miała ona wielką siłę przekonywującą. Ale dzisiaj straciła ją zupełnie. Kongres zdrowia w Wiedniu („Kongress für Gesundheitspflege”) wykazał dobitnie, że woda w studniach cmentarnych jest czystsza, aniżeli w innych. Zbadano powietrze krypt w Paryżu – i nie znaleziono nich ani jednej bakterii. Dziś jest rzeczą udowodnioną, że zwłoki pogrzebane przepisowo, nie zagrażają niebezpieczeństwem dla zdrowia.

Ale niezależnie od twierdzeń i badań lekarskich możemy się powołać na fakt, że wielu ludzi żyje blisko cmentarzy, po wielkich miastach nawet na samych cmentarzach, a jednak nie ma wśród nich wcale większego procentu chorób, aniżeli wśród innych. W Tyrolu, w wielu miejscowościach, cmentarze są jeszcze i dziś koło kościoła, a więc w środku wsi, lub miasteczka, a jednak nie zanotowano tam większej śmiertelności wśród ludzi. W starych zagranicznych klasztorach cmentarze są między murami klasztornymi, niedaleko od nich jest studnia, a jednak nic złego się nie dzieje. Towarzystwa lekarskie i codzienne doświadczenie jednogłośnie zaprzeczają rzekomym niebezpieczeństwom cmentarzy i zwolennicy palenia zwłok nieomal boją się już przytaczać tego dowodu.

2) Oczywiście nie dają przegraną, i przytaczają inne dowody w obronie swojej tezy, a szczególną zwracającą uwagę na stronę gospodarczą zagadnienia. Palenie zwłok – mówią – jest bardziej ekonomiczne dla ludzkości, bo nie trzeba zajmować tak dużych obszarów ziemi pod cmentarze, które można by zasiać i powiększyć w ten sposób ilość zboża. Tak, Bracia, rzeczywiście: pod cmentarz potrzeba pewnego obszaru ziemi. Ale pszenica, która by urosła na tym kawałku gleby, na pewno niewiele zaważyłaby na szali światowej produkcji! Po trzydziestu latach przecież i tak można na nowo rozpocząć grzebanie na starym miejscu, więc nie zachodzi potrzeba wycofywania coraz to nowych obszarów z pod uprawy.

Rzućmy jednak okiem i na drugą stronę tego medalu. Jeśli twierdzą, że cmentarz jest kosztowny, niech i nam wolno będzie wspomnieć, że krematorium, czyli specjalnie na ten cel zbudowany dom, maszyny i potrzebne urządzenia, są rzeczą również kosztowną. I jeśli zestawimy koszty grzebania w ziemi z kosztami spalania, to, to ostatnie na pewno jest kosztowniejsze. Są wprawdzie miasta, gdzie palenie zwłok kosztuje minimalne sumy, ale tam magistrat przeznacza olbrzymie subwencje na utrzymanie krematoriów, rozumie się: z pieniędzy ściągniętych w formie podatku od obywateli, którzy o paleniu zwłok ani słyszeć nie chcą.

Obowiązkowe spalanie zwłok natrafia na takie trudności, że jest niemożliwym do przeprowadzenia. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby można w każdej wsi wybudować kosztowne krematorium. Jeśli natomiast wystawi się je w dwóch, lub trzech większych miastach, to będzie to luksus, dostępny tylko dla zamożniejszych obywateli. W wielu za granicznych miastach i w czasie wojny były krematoria. I zdarzało się, że żyjący ludzie marznęli wskutek braku węgla, szkoły były pozamykane, ale do opalenia maszyn krematoryjnych węgla nie brakło. To ma być strona gospodarcza?

Zwolennicy spalania zwłok mają jeszcze inne, nowsze motywy gospodarcze
– ale lękam się przytaczać je tutaj. Niektórzy dowodzą, że grzebanie w ziemi jest marnotrawstwem, bo zwłoki zawierają dużo pożytecznych składników, które po spaleniu ciała mogłyby być użyte do uprawy ziemi.

Bracia! Twierdzenie to jest z gruntu fałszywe. Te właśnie pożyteczne składniki marnują się bezpośrednio w kominie krematorium. Niszczeje całe bogactwo kwasów i gazów, które ze zwłok, zagrzebanych w ziemię, dostają się wprost do gleby. Widzimy więc, że w samym założeniu mijają się z prawdą. Ale idąc dalej, pytam się: Tośmy już tak nisko upadli?! W czasie wojny krążyły pogłoski, że w pewnej miejscowości mydło fabrykują ze zwłok, i nawet zatwardziała wskutek wojny ludzkość wzdrygała się na tę wieść. A teraz, w czasie pokoju, chcą prochami nas drogich zmarłych uprawiać grunta, z kości ich palić wapno?!

3) Rozpatrzmy jeszcze najważniejszy dowód zwolenników palenia zwłok: powoływanie si ę na uczucie.
Mógłbym tu odczytać okropne opisy, jak to robaki, żaby i gady pożerają człowieka zagrzebanego w ziemię… O ileż „piękniejszy – mówią jest rozkład”, i „bardziej estetyczni koniec” w piecu krematoryjnym! Nad wejściem do krematorium w Mediolanie dano taki napis „Vermibus erepti puro consumimur igne” – „Robactwu wydarci, czystym spalamy się ogniem”. Czy to, Bracia, nie jarmarczne chwytanie gości? Przede wszystkim nie jest prawdą, że ciało pogrzebane pożerają robaki, żaby i gady. A jest rzeczą powszechnie wiadomą, że rozkład powodują niezliczone baterie, przebywające w ciele. Prawda, że nie jest to widok estetyczny, ale jest to rozkład naturalny, podczas gdy spalanie jest rozkładem sztucznym i gwałtownym. Grzebiąc, oddajemy zwłoki ziemi, żeby ona dokonała pracy rozkładu, a przy spalaniu sami niszczymy ciało naszych kochanych osób.

O ile spalenie jest piękniejsze i bardziej estetyczne, niż naturalny rozkład dokonany w głębi ziemi, o tym mógłbym powiedzieć parę szczegółów, gdyby mi pozwalała na to świętość przybytku Bożego i gdybym nie szanował nerwów moich słuchaczy. Cóż się dzieje w ciągu tej półtorej godziny, kiedy w temperaturze 1000 stopni smaży się umarły? Jakżeż on powykrzywiany i pomarszczony! Jego członki skręcają się, jak gdyby cierpiał straszne męki piekielne. O tym lepiej nie mówić. Obsługa krematoryjna dobrze wie, dlaczego nie pozwalają patrzeć na palenie, nawet najbliższym krewnym zmarłego. Ci by na pewno urządzili bezpłatną reklamę, ale z pewnością nie spalaniu! Przytoczę słowa naocznego świadka: „Przez kilka dni nie mogłem uwolnić się od tego wstrętnego widoku. Obrzydzenie mnie ogarniało, ile razy przypomniałem sobie ten okropny obraz”.

Mówią, że spalanie jest połączone z większym pietyzmem dla zmarłego? W mieście Gotha podawano sobie z rąk do rąk szczątki 23 – letniej damy w czasie uroczystego obiadu. To ma być większy pietyzm? Pewien małżonek w Ameryce prochy swojej żony umieścił w salonie, w kasecie. – Czy to jest większy pietyzm? Inny znów Amerykanin rozporządził w testamencie, żeby jego prochy po spaleniu umieszczono na ladzie szynkowej. Czy i tutaj jest pietyzm? (Stimmen aus M – Laach, t. 43, str. 556).

Powiedzcie sami, kochani Bracia, czy nie jest to bardziej ludzkie, bardziej wzruszające pożegnanie, gdy wśród niemego bólu krewnych i błagalnych modlitw Kościoła, z dostojnym spokojem spuszczają trumnę do łona matki ziemi, żeby przyjęła z powrotem swojego syna, którego na świat wydała? Jeśli ma kto prawo powoływać się na „estetykę”, na „artyzm”, to z pewnością mają je zwolennicy grzebania w ziemi. Zwróćcie uwagę na upajające piękno arcydzieł sztuki, które pietyzm religijny wytworzył na cmentarzach Mediolanu, Genui i innych miast włoskich. Wstąpcie na kwadrans na cmentarz małej tyrolskiej wioski. Dajcie się porwać jego nastrojowi, przepojonemu zapachem kwiecia, a zobaczycie, gdzie jest estetyka i piękno. Osądźcie sami, Bracia, co jest piękniejsze, co budzi większy szacunek: urna z prochami matki, ustawiona w ogrodzie, jako ozdoba, czy jej grób, uwieńczony ogrodowymi kwiatami?

Przytoczyłem wszystkie dowody zwolenników spalania zwłok. Pozo stało nam jeszcze omówić przyczyny, dla których Kościół nadal chce pozostać przy zwyczaju grzebania zmarłych.

 

II. 

Motywy grzebania zmarłych. 

1) Przed wszystkim, kochani Bracia, mógłbym przytoczy ć ciekawe dowody prawnicze. Palenie zwłok już z punktu widzenia prawniczego spowodowałoby poważne straty. Często zdarza się, że po wielu latach zachodzi potrzeba ekshumacji zmarłego, gdyż istnieje podejrzenie, że został otruty. Na zwłokach już od wielu lat spoczywających w ziemi, można wykazać z pewnością ślady trucizny, gdy tymczasem na prochach spalonego zmarłego już drugiego dnia nie da się wykryć zbrodni. 

Jestem przekonany, że gdyby nasza święta wiara zgodziła się na palenie zwłok, pierwsi zaprotestowaliby przeciwko temu prawnicy

2) Jednak mamy daleko ważniejsze dowody, przemawiające za grzebaniem zmarłych. Przede wszystkim wspomnę tysiącletni ą tradycję ludzkości.
Pierwotnie wszędzie grzebano zmarłych. Chociaż w zaraniu kultury trudno było człowiekowi prymitywnymi narzędziami wykopać dół, i łatwiej byłoby rzucić ciało na żer dzikich zwierząt, tego jednak nie robiono! Człowiek pierwotny kopał grób w ziemi, albo rył jaskinię w skale. Otwór zatykał wielkimi kamieniami, jakby chcąc zaznaczyć, że łono ziemi jest łonem matki, gdzie zmarły cicho spoczywa tak długo, dopóki jakaś wyższa moc nie powoła go znowu do życia. Tak, pierwotny człowiek wierzył w nowe życie. Dlatego obok zmarłych układał ich broń, symbol godności ziemskiej. Dawano do grobu nawet farbę czerwoną, aby bladość, którą śmierć wymalowała im na twarzach, mogli sobie na tamtym świecie przefarbować. Pogaństwo wprawdzie praktykowało później spalanie, ale prastarym, pierwotnym zwyczajem było grzebanie zwłok.

Chrześcijaństwo zawsze grzebało swoich zmarłych. O Panu Jezusie również mówimy: „Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion”. W katakumbach kładziono ciała męczenników do ziemi, w wiekach średnich w długich klasztornych korytarzach i w ścianach katedr. Nie dziwmy się więc, że nasza święta wiara dla uspokojenia swych wrogów nie może się wyrzec tysiącletnich tradycji, które są jakby pięknymi rodzinnymi zwyczajami.

3) Dla zaspokojenia wrogów! Tym powiedziałem już i trzecią myśl, najgłówniejszy powód, dla którego nasza święta wiara sprzeciwia się paleniu antyreligijnym. 

Palenie zwłok na pozór zdaje się być rzeczą obojętną – a jednak Kościół sprzeciwia mu się. Dlaczego?

a) Bracia! Chcę mówić otwarcie: nie mamy dogmatycznych trudności przeciw paleniu zwłok. Chociaż w krematorium jest 1000 stopni ciepła, dusza się nie spali! Jeśli człowiek spłonie na popiół, wszechmogący Bóg tak samo go wskrzesi, jakby był pochowany w ziemi. Oszalały Nero palił męczenników, jak żywe pochodnie, a wierzymy, że wstaną z martwych. Zderzają się samochody, podróżny spali się w płomieniach benzyny – a Kościół go grzebie i wierzy w jego zmartwychwstanie. W czasie epidemii grzebie popioły zmarłych, których musiano spalić. Kościół wszystko to robi! Ale do tego nie może dopuścić, Bracia, żeby rolę religii przy śmierci, przy grobie – tam, gdzie dusza ludzka jest najbardziej wrażliwa – zupełnie zniszczono, i przez szerzenie pozornie obojętnego zwyczaju, żeby powoli, planowo zabijano w człowieku wiarę w nieśmiertelność duszy i zmartwychwstanie ciała; żeby, wskazując na garstkę popiołów po spaleniu, z uśmieszkiem szyderczym mówiono ludziom: „Patrzcie, ze śmiercią wszystko się kończy”.

Na to Kościół nie może pozwolić!

Ruch palenia zwłok został podjęty z pobudek antykościelnych. Zapoczątkowali go ludzie, którzy chcieli zniszczyć chrześcijaństwo, i stał się jednym z ogniw zaciętej walki światopoglądu, który chce wyrwać z serca ludzkiego korzeń chrześcijańskich przekonań i zaszczepić nowoczesne pogaństwo. Poganie palili zmarłych. Wnioskujemy więc, że gdzie zapanuje pogaństwo, tam i życie przybierze formy pogańskie, tam będą domagali się i palenia zwłok. W krematorium pali się ogień bez światła, jawi się znak zapytania bez odpowiedzi, zagadka bez rozwiązania. Za krematoriami stoją tabory wojsk nieprzyjacielskich, a na kominach przez nich wzniesionych powiewają sztandary światopoglądu antychrześcijańskiego… „Nie potrzebujemy już krzyża Galilejczyka! Niech wracają bogowie greccy, starożytna moralność, greckie hetery!” Oto, co się kryje za – paleniem zwłok!

b) Nie dosyć na tym!
Żywo stoi mi w pamięci krematorium słynnego paryskiego cmentarza Père Lachaise. Wzdłuż niego ciągnie się długa ściana, tzw. Columbarium, czyli cmentarz urn. Ściana podzielona jest na rzędy, każdy rząd ma małe kwadraty – zaledwie kilkucentymetrowe – a w każdym takim kwadracie tkwią zamknięte w urnie popioły nieboszczyków. Urny są umieszczone piętrowo, jak słoiki z lekarstwami w aptece. Jakaś zbolała wdowa drapie się właśnie po drabinie na dziesiąte piętro, by zobaczyć prochy swojego męża. – Oto pietyzm palenia zwłok!

W Berlinie przekonano się, że piętrowe składanie urn w ścianach zniechęca wielu do spalania zwłok, więc urny grzebią w ziemię. Dół 80 x 80 cm wypada na cztery urny. Cztery obce trupy do jednego małego grobu! Gdzie mają klęknąć cztery obce sobie rodziny, gdy chcą się pomodlić nad grobem? Niech się nie modlą! I to właśnie ukryty cel palenia zwłok! Tu gnieździ się druga myśl zwolenników spalania zwłok: znieść cmentarze, i tym samym znieść głos cmentarzy. Bracia! Któż z was nie słyszał donośnej mowy cichych cmentarzy? Tak: umarli mówią, mówi cmentarz, woła mogiła, a mowa jej bardziej wzrusza, niż kazanie najsławniejszego mówcy!
W ciche, jesienne popołudnie idę na Powązki… na Rakowice… na Rosę… Chodzę milczący między długimi rzędami mogił… ze wzrokiem spuszczonym w ziemię… Wszędzie mogiły… mogiły… i spadłe z drzew liście. Wrzawa miasta dochodzi tu bardzo słabo. Tu zamiera krzyk ludzi żyjących, pędzących tratujących się wzajemnie.

I w takich chwilach niemi umarli zaczynają mówić. Mówić o tym, jak ważne jest życie! Mówić, jak srogi jest sąd Boży! Mówić, jak inaczej by oni żyli, gdyby jeszcze raz mogli wrócić na ziemię… Burzyciele cmentarzy, propagatorzy palenia zwłok chcieliby zniszczyć ten religijny nastrój. Bo nam i to sprawia ulgę, że możemy przyjść na grób. Samo opiekowanie się grobem, sadzenie na nim kwiatów napełnia nas dziwną otuchą. A najwięcej podnosi nas to, że nad grobami wznoszą się krzyże, które mówią nam o wielkim Zmarłym, który zwyciężył śmierć i zmartwychwstał. O, tak, chrześcijańska mogiła nie przygnębia, ale pociesza, nie łamie, ale podnosi. Z chrześcijańskiej mogiły słyszymy słowa Pisma św.: „Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne… zasiewa się ciało zmysłowe – powstanie ciało duchowe.” (1 Kor 15, 42 i 44).

W szary półmrok naszych cmentarzy sączy się światłość wiekuista. Ponure szaty żałobne rozwesela śnieżna biel aniołów niebieskich. Płacz pożegnania łagodzi nadzieja ponownego zobaczenia, a ponury cień grobu jaśnieje radością oczekującego nas raju. Stojąc na naszych cmentarzach, przeżywamy pełen wyczekującej nadziei nastrój, jaki przeżywa rolnik, patrząc na rolę zasianą pszenicą. Nad mogiłami bowiem naszych kochanych wznosi się wysoko krzyż Chrystusa Pana: Ręce Ukrzyżowanego, wzniesione ku niebu i bluszcz wspinają się po krzyżu, napełniają nas wiarą w życie pozagrobowe. Przy urnach tymczasem na wpół złamane słupy mrożą nas beznadziejnym smutkiem, a wypalona pochodnia swoją czernią zabija naszą wiarę.

Bracia! Katolicyzm, sprzeciwiając się spalaniu zwłok, wypełnia nałożony nań przez Chrystusa Pana obowiązek obrony dusz, i dlatego swoim wiernym nie pozwala na to pod ciężką nawet karą. Kto nie słucha jego przepisów i zarządza, by go po śmierci spalono, i tego nie cofnie, oraz nie wyspowiada się, tego Kościół nie pozwala pochować według katolickiego obrządku.

 

***

Palić, czy grzebać? Chociaż nie mamy dogmatycznych, ani moralnych trudności przeciwko paleniu zwłok, jednak nie możemy stanąć w szeregach jego zwolenników! Nie możemy, bo walka między zwolennikami, choć tak niewinna na pozór, nabrała dziś zasadniczego znaczenia. Tematem dysput nie jest problem „ogień” czy „ziemia”, ale zagadnienie: Olimp czy niebo, pogański czy chrześcijański światopogląd, beznadziejnie wygasła pochodnia, czy krzyż Chrystusa, prowadzący do życia wiecznego?!

Nie zna Kościoła katolickiego, kto sądzi, że ten Kościół przestraszy się głośnej agitacji, i gotów jest porzucić swoje zasady i zwyczaje. Grzebanie umarłych jest jakby echem słów Pana: „wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty” (Rdz 3, 19).

Kościół nasz nie ma powodów, by zaniechać prastarego, pełnego czci dla zmarłych, zwyczaju grzebania. Nie zrezygnuje ze wzruszających i pięknych przepisów liturgii, ze słowami której już od czasów męczenników starochrześcijańskich zwykł był składać na spoczynek ciała swoich wiernych zmarłych.
Niech mnie pochowają do ziemi! Do ziemi, z której powstałem! Do ziemi, którą uświęcił krzyż Chrystusowy! Do ziemi, gdzie spoczywają moi przodkowie! Do ziemi, gdzie w dzień Wszystkich Świętych otoczy mnie modlitwa miłości! Do ziemi, gdzie będę mógł spoczywać aż do poranka zmartwychwstania, do ziemi, gdzie w nadziei wiecznego życia będę oczekiwał chwili, o której powiedział Pan: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia”

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3