(O szóstym i dziewiątym przykazaniu) Plan Boga i bunt człowieka

 

Kochani Bracia w Chrystusie!

Dzisiejszym kazaniem doszliśmy w tłumaczeniu praw Dekalogu do VI Przykazania boskiego. W trakcie rozmyślań nad tematem do dzisiejszego kazania, wpadła mi w ucho zupełnie świeża wiadomość. Wiadomość ta będzie wstępem do kazań o VI Przykazaniu, i ona zmusi nas na chwilę do poważnej refleksji.

Niedawno umarła w Paryżu w największej nędzy, stara kobieta, którą wielu ludzi z okolicy z Montmartre widywało codziennie, jak pchała przed sobą wózek z jarzynami, zalecając każdemu swój towar. Mało kto z dzisiejszej generacji wiedział, kim była niegdyś ta opuszczona, obdarta, stara kobieta. Była to swojego czasu najbardziej sławiona i lubiana piękność Paryża. W teatrze znano ją pod nazwiskiem La Goule, a przed czterdziestoma laty była najsławniejszą tancerką Moulin Rouge. Sama się chwaliła, mówiąc o nierządnym swoim życiu w czasie występów, że szczęśliwym był ten paryski młodzieniec, na którym spoczął jej uśmiech.

Ale czas zniszczył jej piękność. Lekkomyślnie roztrwoniła majątek tak, że coraz niżej, niżej spadała w swojej karierze artystycznej. Ostatnią jej stacją artystyczną byt pewien wędrowny cyrk. Ale i tam przestała też być modną. I już od wielu lat, na terenie dawnej swojej chwały, sprzedaje jarzyny…

Bracia! Jakaż o wstrząsająca ilustracja dla doniosłości praw Bożych! Ale jednocześnie jakże skuteczne napomnienie do poważnego zainteresowania się VI Przykazaniem! Zdaję sobie sprawę, że omawianie tego Przykazania z ambony jest nadzwyczaj trudną i delikatną rzeczą. Bezsprzecznie, daleko łatwiej byłoby milczeniem pominąć ten trudny temat.

Ale czy przez to osiągnęlibyśmy cel? Czyby to było lepiej? Czyby było lepiej, Bracia, skoro jesteśmy świadkami, że na ten temat mówi każdy – naturalnie nie według myśli Bożej?! Mówi o nim teatr, kino, romans, dzienniki, towarzystwo, malarstwo, wystawa. – Każdy, wszystko… Tylko kazalnica miałaby milczeć?! Mielibyśmy nie mówić na ten temat, który Pan Bóg uważał za tak ważny i życiowy, że aż dwa Przykazania poświęcił na jego obronę: VI i IX?! Mamy milczeć, nic nie mówić, kiedy właśnie w tej dziedzinie najgłośniej krzyczy grzech? Woła widokiem zdegenerowanych młodych postaci. Krzyczy z wrzawy pohulanek, z zamętu muzyki i głosów ludzkich z lupanarów. Wola z kołysek nieślubnych dzieci, z więzień, szpitali, z domów wariatów! Tylko ambona miałaby milczeć?

Kiedy dzisiaj w teatrze, w kinie, w gazetach, w ilustracjach, na wystawach, w towarzystwach, wśród rozrywek, w tysiącznych formach napada na ludzi pokusa zmysłowa, kiedy w powietrzu unosi się brud niemoralności – brud, od którego szpik zasycha w kościach, kala się krew w żyłach, brud, który powoduje melancholię, rozkład, uwiąd radości, zwyrodnienie siły i wiosny duszy, – w takim czasie czy wolno milczeć stróżowi dusz?! Posłuchajmy, co mówi święty Alfons, jak z dnia na dzień, coraz wyraźniej ziszczają się jego nie do uwierzenia straszne słowa: „Spośród potępionych, którzy zaludniają piekło, nie ma ani jednego, który by nie grzeszył przeciwko szóstemu Przykazaniu, a dziewięćdziesięciu dziewięciu wprost za ten grzech zostało potępionych”.

Nie, Bracia! Kiedy po całym świecie, z jarmarczną wrzawą posuwa się naprzód grzech nieczystości, kiedy tysiące sług piekła z diabelskim wyrafinowaniem stara się wciągnąć ludzi do niego, wiedząc dobrze, że w ten sposób można najwięcej ludzi narazić na potępienie – wtedy nie wolno milczeć sługom Bożym!

Proszę was, Bracia, towarzyszcie mi poważnymi i religijnymi myślami przy omawianiu VI i IX Przykazania.

Odmówcie razem ze mną króciutką modlitwę i proście Niebieskiego Ojca, żebyśmy ten delikatny temat mogli rozpatrzeć z odpowiednią powagą religijną, żeby te kazania pozwoliły nam zrozumieć majestat Jego świętego planu, i umocniły nas w walce o zachowanie VI Przykazania.
Dzisiejsze kazanie będzie jakby wstępem do omówienia podstawowych prawd o VI i IX Przykazaniu.

Chciałbym zbadać wspaniały plan Boga i obok niego postawić straszny bunt człowieka, – czyli rozważać będziemy: I. Plan Bo ż y i II. Bunt człowieka.

 

I.

Jaki jest plan Boży?

1) Kochani Bracia! Według cudownych planów Bożych nie ma na świecie „,człowieka” odpowiadającego naszym pojęciom abstrakcyjnym, lecz: jest mężczyzna i kobieta. W istocie swego istnienia są oni jedno na drugie skazani, wzajemnie się uzupełniają.

Mężczyznę charakteryzuje praca, wymagająca odwagi i energii. Wola jego jest twarda, postanowienia stałe i sprawia mu radość, jeśli burzom życia może zwycięsko przeciwstawiać swoje granitowe czoło. Terenem pracy kobiety jest znów ciche ognisko domowe, gdzie z niewyczerpaną miłością i ofiarnością otacza opieką dom, męża, dzieci i wygładza zmarszczki na czole męża, wracającego z ciężkiej pracy o chleb. Ona nie posiada tylu twórczych zdolności, które są udziałem mężczyzny, ale za to ma większą zdolność wytrwania, cierpliwość i umiejętność znoszenia trudów. W świecie potrzebny jest więc mężczyzna i kobieta! Obok siły mężczyzny, potrzebna jest delikatność kobiety, obok męskiej silnej woli – uczucie kobiety. Oni dwoje razem stanowią dopiero pojęcie „człowieka” w całej pełni.

Bracia! Cóż to za wspaniała myśl Boża, i jednocześnie jak wzruszające zaufanie do człowieka, że w celu uzupełnienia braków, poczynionych przez śmierć, obdarzył człowieka twórczą siłą. Z wielu sposobów, które mogły umożliwić tworzenie życia, obrał współdziałanie mężczyzny i kobiety, zjednoczonych dozgonnie przez sakrament małżeństwa!

a) Cóż to za wspaniały plan!

b) Jak wzruszające zaufanie!

 

a) Jak wspaniały plan! Pan Bóg mógł stwarzać ludzi bezpośrednio Sam, każdego z osobna, tak, jak stworzył pierwszą parę ludzką: w zupełnie rozwiniętym stanie. Ale On tego nie chciał! Z wzruszającym zaufaniem obdarzył człowieka iskierką Swojej twórczej siły, jednym przebłyskiem i przez to wlał w życie ziemskie niezrównany czar i ciepło. Nałożył jednak na człowieka i olbrzymią odpowiedzialność. 

Zastanówmy się na chwilę, jak inne byłoby życie, – o ile zimniejsze, płytsze i bardziej jałowe – gdyby Pan w inny sposób uplanował rodzenie ludzi!
Gdyby człowiek rozmnażał się w inny sposób, życie jego straciłoby wiele swojego uroku. Przede wszystkim boleśnie odczuwalibyśmy brak dzieci na świecie. Wszyscy byliby poważnymi, wąsatymi, brodatymi mężczyznami. Każda niewiasta byłaby już dorosłą kobietą. Nie perliłby się między nami srebrzysty śmiech dzieci. Przepadłyby lata dziecięce. Nie znalibyśmy beztroskiej ich radości i miłych wspomnień. A tych jest tak wiele…
Ale idźmy dalej. Nie byłoby rodziny, miłości rodzicielskiej, dziecinnej, braterskiej ani siostrzanej. Wszyscy bylibyśmy sobie obcy, sieroty, bez krewnych na świecie. Zniknęłoby pojęcie narodu i ojczyzny i szczytny ideał braterstwa ludzkości.

Przemądry Bóg nie chciał, żeby tak było! Dzięki świętej, twórczej przekazanej człowiekowi sile, krąży w jego przeszłych, teraźniejszych i przyszłych pokoleniach potężny prąd krwi pierwszej pary ludzkiej. Tu spoczywa rdzeń dzisiejszego wielkiego braterstwa ludzi. Każdy człowiek od pierwszego aż do ostatniego, który będzie żył na tej ziemi, od cesarza do żebraka, od możnego do słabego, od bogacza do proletariusza, od mędrca do nieuka – posiada wspólną wszystkim krew, jedną spójnię, jednego Ojca Niebieskiego!

Jakaż to niewypowiedziana miłość ze strony Boga, że właśnie ten sposób obrał dla zachowania rodzaju ludzkiego! Że Sam, bezpośrednio stworzył tylko dwoje ludzi, pierwszego mężczyznę i pierwszą kobietę. I tym dwojgu, a przez nich wszystkim, dał cząstkę Swej twórczej siły, by przyszłym pokoleniom już oni udzielali życia cielesnego. Bóg zatrzymał dla Siebie tylko bezpośrednie stwarzanie duszy. Jakiż to cudowny, święty, jaki wspaniały plan Boga – Stworzyciela!

b) Ale chodźmy dalej, Bracia! Zbliżamy się do zrozumienia VI Przykazania. Ogarnęliśmy częściowo wspaniały plan Boży i to wzruszające zaufanie! Ogromny to zaszczyt dla człowieka! Zaszczyt, że w pracy nad odradzaniem się ludzkości – w tej pracy prawdziwie twórczej – pozwala mu Bóg brać udział. Ale ten zaszczyt nakłada na człowieka i wielką odpowiedzialność , żeby używał tej siły tylko w tym celu, do którego ją Bóg przeznaczył, i to w granicach praw, które od początku nakreślił, łącząc mężczyznę i kobietę węzłem nierozerwalnego małżeństwa.

Nie bez planu i nie bez przyczyny umieścił Pan po V Przykazaniu zakaz VI Przykazania. Piąte Przykazanie broni już istniejącego życia, szóste – samego źródła życia. Piąte Przykazanie mówi: „Nie zabijaj!”, to znaczy nie przelewaj krwi! – Szóste zaś mówi: „Nie cudzołóż!”, czyli nie psuj krwi! Podobnie jak piąte Przykazanie zabrania wyrządzać krzywdy życiu nie tylko innego człowieka, ale i własnemu, tak samo VI Przykazanie zabrania czynami i pragnieniami mącić źródła życia tak u innych, jak i u siebie.

Najwznioślejszą i najświętszą w całej naturze jest siła, dająca życie. Człowiek na równi z naturą posiada wspólną moc, że może dawać życie nowym ludziom. Ale jak dusza podnosi człowieka na nieskończone wyżyny ponad wszystkie stworzenia, tak człowiek powinien tę twórczą czynność uduchowić zachowaniem najsubtelniejszych praw moralnych, podnieść z granic materii na wyżyny świata duchowego. Wyrzeklibyśmy się najpiękniejszego przywileju „naszej rozumnej natury”, gdyby istniał w nas choć tylko jeden przejaw życia cielesnego, którego byśmy świadomą duchowością nie uszlachetnili i przez to nie podnieśli ponad czcze czynności zwierzęce.

 

2) Dopiero gdy to zgłębimy, potrafimy objąć okiem cały ogrom VI Przykazania.

Na pierwszy rzut oka załatwia tylko jedną część zagadnienia płciowego. „Nie będziesz cudzołożył.” – nie popełniaj wiarołomstwa małżeńskiego (Pwt 5, 18) – to znaczy miej w świętym poszanowaniu źródło życia! Prawda, iż IX Przykazanie idzie dalej, zabrania nie tylko czynu, ale i myśli oraz pragnienia. „Nie będziesz pożądał żony swojego bliźniego.” (Pwt 5, 21). „Ale – mógłby kto rozumować – w obu tych Przykazaniach jest tylko mowa o obronie życia małżeńskiego. Pan Bóg tutaj nie brał pod uwagę innych przejawów życia seksualnego”. Tak mógłby ktoś myśleć – ale oczywiście myliłby się! Jeśli prawo Boże broni życia małżeńskiego, czyni to dlatego, ponieważ życie małżeńskie według woli Bożej jest rozwiązaniem całego zagadnienia płciowego. Jedynym bowiem terenem działalności twórczej siły, otrzymanej od Boga, jest małżeństwo, jako związek monogamiczny i dozgonny. To nie wynalazek ludzki, nie konwencja podlegająca zmienności czasu, ale zewnętrzny objaw najbardziej wzniosłych wewnętrznych właściwości ludzkich.

Zdaje się na pierwszy rzut oka, że VI i IX Przykazanie występują tylko w obronie wierności małżeńskiej. Że obejmują one ponadto i każdy grzech sprzeczny z czystością duszy, wynika jasno z nauki Pana Jezusa, powtórzonej przez Apostołów, według której wszelka nieczystość jest ciężkim grzechem. I tak, u świętego Mateusza czytamy: „Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne… To właśnie czyni człowieka nieczystym” (Mt 15, 19 – 20). Święty Paweł do Efezjan pisze: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne.” (Ef 5, 3 – 4).

A więc, Bracia, jeśli każda nieczystość jest grzechem, grzechem jest również i to wszystko, co do niej prowadzi. Zakaz V Przykazania: „Nie zabijaj!” zabrania i gniewu, bo może spowodować zabójstwo. Tak samo słowa VI Przykazania: „Nie cudzołóż!” zabraniają wszystkiego, co może stać się przyczyną grzechu, jak: myśl, spojrzenie, mowa, czytanie, czy inne niebezpieczeństwa. Bo nigdzie tak dosłownie nie spełniają się słowa Pisma świętego, jak tu: „Miłujący niebezpieczeństwo w nim zginie. ” (Syr 3, 26).

Oto cel VI Przykazania. Oto wspaniały plan Boży! Z jakąż czcią i pietyzmem odnosi się nasza święta wiara do roli mężczyzny i kobiety na ziemi! Korzystanie z praw życia małżeńskiego, wspólne zadanie mężczyzny i kobiety nie tylko, że nie jest grzechem, ale jest wprost świętą, wspaniałą, zaszczytną misją, daną przez Boga. Celem VI i IX Przykazania jest właśnie nie pozwolić na wykoślawienie zasadniczego kierunku tej świętej myśli, – nie pozwolić na kpiny z zamiarów Bożych.

 

II.

Bunt człowieka.

Kiedy to wszystko widzimy, Bracia, i znamy wspaniałe plany Boga, tym bardziej przerazimy się, gdy wyszczerzy na nas zęby obraz, na który zwrócimy uwagę w drugiej połowie kazania, gdy przedstawi się naszym oczom, w całej swojej potworności, bunt człowieka!

1) Rozglądnijmy się dzisiaj po świecie! Cóż zobaczymy? Otaczający nas świat zmienił się we wszystkim, ale może w niczym nie zmienił się tak gruntownie, jak w poglądach na zagadnienie płciowe. Niedawno czytałem smutne spostrzeżenie pewnego trzydziestoletniego kawalera, który stwierdza, że mężczyźni dlatego uchylają się dzisiaj od małżeństwa, ponieważ pojęcia ludzi są dzisiaj we wszystkim o wiele liberalniejsze ani ż e l i przedtem.

Dawniej – pisze – nie było samolotów, ale czyste dusze sprawniej latały. Nie było radia, ale łatwiej trafiały do siebie czyste serca.
Dawniej potępiano używanie pudru, dziś nikt nie odważy się pójść w towarzystwo nieupudrowany. Dawniej kobiety przeglądały się w lustrze tylko w domu; dzisiaj zajrzy do lustra przynajmniej dwa razy między dwoma przystankami tramwajowymi.

Dawniej dziewczęta walczyły z matką o pierwszą długą sukienkę; dziś matka z córką rywalizują ze sobą w zastosowaniu najnowszej mody.
Dawniej dziecko rozmawiało z rodzicami pokornie i spoglądało na nich z szacunkiem: dziś? Mówi do nich przez „ty” i udziela im wskazówek.
Dawniej wiadomości o rozwodzie napełniały nas boleścią, współczuciem i przerażeniem; dzisiaj rozwód jest na porządku dziennym i tylko wtedy nas ciekawi, gdy w powtórnym małżeństwie zanosi się na nowy rozwód.

Dawniej niewierny małżonek spotykał się z ogólną pogardą, towarzystwa wykluczały taką jednostkę ze swego grona; dzisiaj w wykwintnych nawet towarzystwach można się chełpić najgorszymi „przeżyciami”.

Dawniej małżeństwa wiązano w niebie; dziś uważają to za instytucję przestarzałą i zbankrutowaną i żądają jej radykalnej reformy.
Dawniej małżeństwo szło razem i na śmierć; dziś idą razem przed sędziego i sąd rozwodowy.

Dawniej kobieta pragnęła imponować swoją kobiecością, dobrze wychowanymi dziećmi, czysto utrzymanym mieszkaniem, dobrą kuchnią. A dzisiejsza kobieta czym imponuje? Tańcami, paleniem papierosów, przesadnym strojeniem się, rozmową frywolną…
Tak skarży się poważny trzydziestoletni mężczyzna. Któż może mu zarzucić nieprawdę?

Zapytajcie się którego bądź poważnie myślącego mężczyznę (nie musi to być nawet chrześcijanin, byle tylko trzeźwo patrzał na świat), czy nie zgodzi się z tym, że demon życia seksualnego, gdy go się spuszcza z łańcuchów wiary, staje się niebezpieczeństwem, które zagraża śmierci całej ludzkości?!

 

2) Dlaczego? Im wznioślejszy cel posiada jakiś przejaw życia, tym większym grzechem oraz niebezpieczeństwem jest zboczenie od wytkniętego przez Stwórcę zadania życiowego.

Nie ma na świecie żywego tworu, który by mógł wyłamać się z karbów świętych praw Boga, tylko człowiek ma – niestety – ten przywilej; może sięgnąć świętokradzką ręką do planów Bożych, przez co popełnia grzech przeciwko VI Przykazaniu Bożemu. Człowiek może zburzyć porządek ustalony przez Boga, może udaremnić Jego wolę, i z czynności, która według wzniosłego planu Boga ma być źródłem nowego życia, powoływaniem ludzi do bytu, może uczynić źródło rozkoszy i zabawkę lekkomyślną.

„Ciało nie jest zabawką, – mówi pewien niemiecki pisarz – ale narzędziem”, środkiem stwarzania w ręku Boga. Taki jest pogląd chrześcijański! Ale zobaczmy, co się dzieje wkoło nas?

a) Nie ma prawie daru Bożego, którego by człowiek nie nadużywał do złego, ale ze smutkiem bezgranicznym możemy powiedzieć, że żadnego planu Bożego ludzkość tak nie wytrąciła z pierwotnego przeznaczenia, jak poszanowania czystości duszy, jak wzajemnego stosunku mężczyzny i kobiety.
Plan Boży jest zupełnie wyraźny: połączenie się mężczyzny i kobiety w nierozerwalnym współżyciu małżeńskim celem zasilania ludzkości w nowe jednostki. Przeciwko temu występują sztuki teatralne, filmy, obrazy, fotografie, romanse, artykuły w gazetach, książki, fałszywi prorocy w tysiącach postaci, i głoszą społeczeństwu, że mężczyzna i kobieta jeszcze przed wstąpieniem w związek małżeński, jeszcze przed dojrzałością wieku, a później sami z sobą, czy z inną płcią, mają prawo do rozkoszy ciała, którą według planu Stwórcy wolno by poznawać jedynie w świątyni życia rodzinnego.
Braki etyczne nowoczesnej kultury nigdzie nie przejawiaj ą si ę tak okropnie, jak w ohydzie grzechu popełnionego przeciwko VI Przykazaniu.

b) Nie chc ę przesadza ć ! Nie chcę twierdzić, że grzech niemoralności poznano dopiero w naszej epoce, że dawniej ludzie byli od niego wolni. Nie twierdzę tego, bo mijałoby się to z prawdą. Pożądania instynktów – niestety – i dawniej miały moc wypaczania praw Bożych.

Między moralnym upadkiem dawnego człowieka, a dzisiejszego jest jednak olbrzymia różnica. Jaka? Ta, że gdy dawniej w człowieku ciało wzięło górę nad duszą, uważano to za klęskę, liczono się z tym grzechem, jako z przestępstwem, z którym należy się ukrywać, którego trzeba się wstydzić. Dawniej niemoralność piętnowano, jako grzech, a dzisiaj ją wychwalają, jako postęp; dawniej życie moralne stawiano za wzór, a dziś je piętnują, jako zacofanie, faryzeuszostwo, świętoszkostwo. Dzisiejszy człowiek grzeszy w biały dzień, otwarcie, wyzywająco, filozofując i mędrkując! Dzisiaj twierdzą, że nieczystość nie jest grzechem, nie widzą w niej klęski duszy, lecz głoszą, że jest to prawo należne ciału. Dzisiaj – mówią – inna jest technika, niech będzie inna i etyka.

Przerażać nas jednak powinno nie tyle nasilenie grzechu, ile raczej fałszywe pojmowanie zasad, bo stąd płynie cała nędza seksualna naszego wieku.
Nędza, której nie chcę tu szablonowo określać. Serce człowiekowi przestaje bić w piersiach, gdy widzi powódź brudów, buchającą z kloak i zalewającą dusze, te kwitnące ogrody Boże. Nowoczesna technika czyszczenia miast potrafi przez wspaniałą kanalizację ujarzmić zakaźne choroby i epidemie, ale w tym tylko celu, żeby tym większą liczbę ludzi pozostawić na pastwę zarazków duchowych! Wielki kardynał niemiecki, stary arcybiskup monachijski (Faulhaber) wiele przeżył w życiu. Jednak w czasie swojego kazania na Sylwestra w 1928 roku, kiedy poruszył ten temat, ze wzruszeniem zawołał: „Dziś panuje taki radykalizm grzechu cielesnego, taka brutalność w tych rzeczach, ludzie ugrzęźli w takim bagnie niemoralności pogańskiej, że lżej będzie w dzień sądu Sodomie i Babilonowi, aniżeli ludom Europy!”
Wstrząsające słowa sędziwego biskupa!

 

*** 

Kiedy je cytuję, mimo woli przychodzi mi na myśl biblijna scena, która wprawdzie miała miejsce przed tysiącami lat, ale doskonałe harmonizuje z zakończeniem dzisiejszego kazania. 

Znamy dobrze scenę z biblii, kiedy Pan zapowiada Abrahamowi, że zniszczy Sodomę i Gomorę, wskutek niemoralności mieszkańców tych miast (Rdz 18).
Abraham zaczyna się targować:

– Panie, jeśli znajdziesz tylko pięćdziesiąt sprawiedliwych, odpuść karę miastu.
Pan Bóg się zgodził. Abraham przeląkł się, że może rzeczywiście nie będzie tylu sprawiedliwych ludzi. Targuje się dalej.

– Panie, zadowól się czterdziestoma pięcioma… czterdziestoma… trzydziestoma… dwudziestoma… Panie, odpuść miastu, jeśli będzie tylko dziesięciu!

Pan Bóg się zgodził. Ale nie było ani dziesięciu sprawiedliwych!

Prawda, Bracia, że oni nie byli chrześcijanami. Ale biada, gdyby dziś trzeba było targować się z Panem o losy jakiegoś chrześcijańskiego miasta. Czy mielibyśmy łatwiejsze zadanie, niż Abraham? Gdybyśmy musieli oprowadzać Pana po wystawach obrazów, po muzeach, koło plakatów, pójść z Nim do kina, do teatru, do kabaretu! Gdyby przeglądnął ilustrowane pisma, cóż by powiedział? A gdyby odwiedził nasze rodziny, salony, gdzie ściany zdobią artystyczne „akty”; gdyby widział książki, które po kryjomu czytają nasze dorastające panny w swoich białych, lśniąco białych pokojach. Cóż powiedziałby Pan?

Panie, otwórz nasze oczy i wzmocnij naszą duszę, żeby w dzisiejszym chaotycznym upadku moralnych wartości było przynajmniej dziesięciu ludzi Tobie wiernych, których niesplamione, śnieżnobiałe dusze sprawią to, że zmiłujesz jesz się nad rozkładającym się światem!
Bracia! Uklęknijmy z pokorą i po cichu pomódlmy się: Panie! Chcę być między tymi dziesięcioma… być… między dziesięcioma… Amen.

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

November 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3