(O ósmym przykazaniu) Nie mów fałszywego świadectwa!

 

Przykazania Boże - ludzki język potrafi kąsać niczym wążKochani Bracia w Chrystusie!

Blisko trzy i pół tysiąca lat minęło od czasu, gdy Bóg w jednej z ksiąg Pisma Świętego umieścił słowa, nad którymi się obecnie zastanowimy, bo są one zawsze potężne i aktualne! Niebo i ziemia przeminą, ale słowa boże nie przeminą. Dlatego to Przykazania Boże nawet dziś, po tylu tysiącach lat są tak samo ważne i doniosłe.

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu twemu” – mówi VIII. Przykazanie Boże (Wj 20, 16). A w innym miejscu Pismo Święte dodaje: „Wzgarda zazwyczaj towarzyszy kłamcy, a hańba stale ciąży na nim.” (Syr 20, 26). To, co było grzechem przed tysiącami lat, jest i dziś chociażby świat wszelkimi siłami starał się to wykreślić z listy grzechów, pozostanie na zawsze grzechem! Dzisiaj już nie da się żyć bez fałszu – mniema ogół. Nie można już dzisiaj prowadzić ani polityki, ani handlu bez posługiwania się kłamstwem! To dotyczy nie tylko handlu. Trudno sobie wyobrazić małe zebranie towarzyskie bez szczypty oszczerstwa i plotek! Gdybyśmy na serio brali ósme Przykazanie, to w czasie podwieczorków zabrakłoby nam tematów do rozmów, dzienniki ukazywałyby się z białymi szpaltami, sale sądów honorowych świeciłyby pustką!

W istocie, Bracia, Pan Bóg po dziś dzień nie odwołał VIII Przykazania, a nawet rozciąga nad nim Swoją obronną prawicę. Nie powinniśmy ulegać wpływom zgubnej opinii, pragnącej usunąć VIII Przykazanie z życia społecznego, ale przeciwnie winniśmy przyjmować je z rąk Boga z uczuciem gorącej wdzięczności. Dziękować, że nie poprzestał na Przykazaniu, które broni chwały Jego Imienia, ale w VIII Przykazaniu zawarł osobne prawo, chroniące cześć i honor ludzki!

Czego zabrania, a co nakazuje VIII Przykazanie Boże? Zabrania naruszenia świętości prawdy i staje w obronie godności i dobrej sławy człowieka. Oto temat dzisiejszego i następnego kazania! Dzisiaj zastanówmy się, do czego obowiązuje nas VIII Przykazanie w stosunku do prawdy i w stosunku do nas samych; w przyszłą niedzielę odpowiemy na pytanie: do czego obowiązuje nas VIII Przykazanie w stosunku do bliźnich.

I. Nigdy nie wolno kłamać , a II. Dlaczego tyle jest kłamstwa między ludźmi? – Oto dwie główne myśli, którymi zajmiemy się w dzisiejszym kazaniu.

 

I.

Nigdy nie wolno kłamać!

 

Ale dlaczego nie wolno? – rodzi się pytanie, które wymaga zupełnie wyczerpującej odpowiedzi. Zachowanie VIII Przykazania nie jest rzeczą łatwą.

 

1) Nie wolno kłamać, po pierwsze dlatego, że Bóg tego kategorycznie zabronił. Poza tekstem VIII Przykazania można znaleźć na to dowody w wielu miejscach Pisma Świętego: „Wstrętne dla Pana są usta kłamliwe” (Prz 12, 22). „Oddalisz sprawę kłamliwą” (Wj 23, 7). „Nie okłamujcie się nawzajem” (Kol 3, 9). „Niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami.” (Ef 4, 25). „A dla… wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.” (Ap 21, 8). Są to dosłowne cytaty z Pisma Świętego, których liczbę można by jeszcze kilkakrotnie pomnożyć.

 

2) Gdyby nawet Bóg nie zabraniał tak kategorycznie, powinniśmy unikać kłamstwa, choćby tylko ze względu na ogrom zła, które kłamstwo w sobie kryje. Pan Bóg dlatego tak surowo zabrania kłamać, bo fałsz jest sam przez się złem, które poniża człowieka.

a) Do jakiego stopnia prawdomówność jest wrodzoną cech ą człowieka i jak głęboko zakorzeniła się w jego naturze, wymownie świadczy choćby ten fakt, że nawet kłamca nigdy nie chce się przyznać do kłamstwa! Sprzeczność między myślą a mową wytwarza tak okropną dysharmonię, że każdy się jej wypiera i wstydzi. Będzie się starał przekonać ludzi, że to nie było kłamstwo, tylko zwykłe „usprawiedliwienie się”, maleńka „przesada”, „ukoloryzowana” prawda, albo po prostu „naciąganie”.

Tak, tak – bo kłamać nie wolno! Człowiek odczuwa to instynktownie, tak, jak wie, że liść jest zielony, wie też, że kłamstwo jest brzydkie i niemoralne.
Ale dlaczego? Trudno dać na to wyczerpującą odpowiedź.

Bardzo powierzchownie załatwiają się z tym ci, którzy mówią: „Nie warto kłamać, bo prawda i tak wyjdzie na wierzch”. Owszem, i tego można użyć jako argumentu przeciwko kłamstwu, ale słaby to argument. W istocie kłamstwo żyje bardzo krótko.

Rzeczywiście, prawdziwe jest przysłowie o człowieku, który kłamał i o kulawym psie. Ale to jeszcze nie dowód! Są bowiem kłamstwa, których na ziemi nigdy nikt nie wykryje. Nam zaś w żadnym wypadku nie wolno kłamać i dlatego właśnie musimy wytoczyć przeciwko kłamstwu głębsze argumenty.

b) Takim bardzo poważnym argumentem w tym wypadku może być jedna z najszczytniejszych właściwości człowieka: Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, wiecznej Prawdy. Im większą prostotą odznacza się moja dusza, tym pełniej przejawia się we mnie podobieństwo do Boga. Kłamca natomiast upodobnia się raczej do szatana. Posłuchajmy, jakie zarzuty stawia Pan fałszywym faryzeuszom: „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca… bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” (J 8, 44).

Bracia! Dla wielu ludzi najtrudniejszym do zrozumienia jest punkt VIII Przykazania, potępiający każde bez wyjątku kłamstwo jako grzech! Łatwo ludziom zrozumieć, że grzechem jest kłamstwo, którym komuś wyrządzamy krzywdę, albo przez które kogoś oszukujemy, ale trudno im pogodzić się z tym, że nawet wtedy popełniam grzech, gdy kłamiąc, nie wyrządzam nikomu żadnej krzywdy, a tylko siebie chcę – przedstawić w lepszym świetle.

Zaiste nie rozumie tego człowiek, pozbawiony uczuć religijnych. Wiara uczy nas, że Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo Swoje, człowiek zaś przez kłamstwo wykoszlawia w swojej duszy to podobieństwo. Każde kłamstwo jest złem, ponieważ wykreśla z duszy ludzkiej obraz boży.

c) Kłamstwo należy zwalczać jeszcze i z tego powodu, że jest ono grzechem przeciwko naturze.
Pan Bóg wszystkie nasze zmysły przystosował do naturalnego celu, którego człowiek nie może pominąć, nie popełniając grzechu. Dał nam ręce, byśmy pracowali, ale kto używa rąk w celach zbrodniczych, ten gwałci prawa natury. Nasze nogi, oczy, uszy i wszystkie inne narządy mają też ściśle przez Boga obmyślone przeznaczenie.

Specjalny cel otrzymał i język. W jak celu dał nam Bóg język? Żebyśmy mogli porozumiewać się z współbraćmi. Według świętego Tomasza z Akwinu, nie wolno kłamać, bo mowa jest z natury przeznaczona do tego, by wyrażać nasze myśli; więc nadużycie narządu naturalnego jest grzechem, który popełnia każdy, kto wyraża słowami to, co nie istnieje (Sum. Teol. 2– a. 2 – ae. q. 110 a. 3).

Walka duchowa, którą przeżywa dziecko, zanim odważy się pierwszy raz skłamać, świadczy najlepiej, że prawda jest znamienną cechą mowy, a kłamstwo stanowi sprzeczność z przyrodzonymi właściwościami człowieka. Trudno jest nauczyć się czartowskiego rzemiosła: kłamstwa! Jak drżą usta maleństwa! Jak błędny wyraz ma wzrok! Jaki rumieniec występuje na lica, jak bije serce! Czyż to małe dziecko nie świadczy najwymowniej, że kłamstwo jest rzeczą sprzeczną z naturą?

Łatwiej teraz zrozumieć to, czego nie może pojąć wielu ludzi, że kłamstwo nawet wtenczas jest grzechem, gdy nikomu nie przynosi szkody. Jeśli nie szkodzi drugim, to na pewno szkodzimy sobie! Kłamstwo jest podobne do broni zwanej bumerangiem, jakiej używają tubylcy w Australii. Bumerang rzucony celnie, zadaje ranę przeciwnikowi, podobne jak kłamstwo ze złej woli wraca z powrotem i rani tego, kto go rzucił i nie szkodzi innym, tylko temu, kto je popełnił.

Powiem więcej, Bracia. Jest jeszcze trzeci powód, który nie pozwala kłamać: kłamstwo bowiem niszczy życie ludzkie. Prawda, wzajemna ufność jest spoiwem, które wiąże tysiące cegieł składających się na gmach społeczeństwa. Ogarnia nas lęk nawet na samą myśl, co by się stało z nami, gdyby wolno było kłamać, gdybym w każdej chwili musiał uważać, czy mnie kto nie oszuka; gdybym musiał podejrzliwie zaglądać w oczy każdego człowieka i uważać na każde słowo; gdyby matka nie mogła ufać synowi, mąż żonie, chory lekarzowi, uczeń profesorowi, szef pracownikowi itd. Co by to był za przewrót; niemożliwym stałoby się życie! Wraca do domu mąż po ciężkiej pracy i nie jest pewien, czy go żona nie okłamała. Przychodzi dziecko, a rodzice nie mogą ufać jego słowom…

Prawdomówność ma takie znaczeniu w życiu społecznym, jak pieniądz w handlu, jeśli można zrobić tego rodzaju porównanie. Co by się stało z handlem, gdy nie istniało zaufanie do prawdziwego pieniądza, gdyby przy każdym kupnie i sprzedaży musiał kupiec badać każdy grosz: czy nie jest fałszywy? Kto kłamie, ten fałszuje pieniądz, puszcza w obieg fałszywą monetę: należy go zamknąć, bo zatruwa życie!

 

3) Otóż, Bracia, jeśli złączymy razem wyraźne Przykazanie Boże i potrójne dowody przeciwko kłamstwu, zrozumiemy to może pozornie suche Przykazanie, że nie wolno w ogóle kłamać! 

Powtarzam: każde kłamstwo jest grzechem! Dlatego tak silnie to podkreślam, bo nawet między religijnymi ludźmi może zagnieździć się lekkomyślna i błędna opinia nowych czasów.

a) Są ludzie, którzy zapytani: czy kłamiesz? – z oburzeniem odpowiadają: jak można o coś podobnego pytać? Kłamać?! Ja nigdy nie kłamię, chyba gdy muszę!

– Jak to, jak? Więc jest wypadek, kiedy musi się kłamać?

– Czy jest? Całe dzisiejsze życie pełne jest takich okoliczności, w których trzeba kłamać. Potrzeba zmusza do kłamstwa!

„Kłamstwo z potrzeby – die Notlüge!” Jakie miłe, niewinne słówko wymyślili ludzie dla kłamstwa! A przecież i to tak zwane „kłamstwo z potrzeby – die Notlüge”, jest też grzechem, jak to wynika ze słów Pisma Święte mianowicie Bóg mówi: „Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham” (Ps 91, 15). 

Zastanówmy się nad tym, dokąd by nas zaprowadziło kłamstwo, gdyby w razie potrzeby było dozwolone? Czy nie usprawiedliwiłby się każdy, że w danym wypadku taka była sytuacja i naprawdę był zmuszony „kłamać”! Nawet taki wyjątek w naruszeniu VIII Przykazana spowodowałby zamulenie całego życia ludzkiego. Już dzisiaj wieloma nowymi usprawiedliwieniami wspierają ludzie coraz więcej drzewo kłamstwa! Dziś uważają ludzie za naturalne nie tylko kłamstwo z potrzeby, ale kłamstwo dla przesady, dla usprawiedliwienia się, z grzeczności, w celu zainteresowania, wszystko to już nie razi.

b) „Proszę? Kłamstwo? Przecież dzisiaj nie można żyć bez kłamstwa! Zwłaszcza nie można żyć nowoczesnym, kulturalnym życiem! Kłamstwo jest potrzebne do postępu ludzkiego! Proszę sobie wyobrazić polityka, kupca, dziennikarza, małżeństwo, które by nigdy nie kłamało? Ile razy musi człowiek przechowywać sekret! Przecie ż nie mogę każdemu wszystkiego opowiadać!”

Nie, nie można! Inna rzecz, zawsze mówić prawdę (do tego jestem obowiązany), a co innego jest mówić wszystką prawdę, którą znam (to byłoby gadulstwem). Tajemnice należy zachować, trzeba być dyskretnym, ale to nie przeszkadza mi być wiernym strażnikiem prawdy. Nasza święta wiara zdaje sobie sprawę z zawiłych stosunków dzisiejszych, wie, że wobec bardzo trudnego dylematu stoją nawet najlepsi ludzie, kiedy prawdomówność i współczucie, prawdomówność i tajemnica zdają się sobie przeczyć!

Mam prawo do swojej własności i nie jestem obowiązany dać ją innemu, tak samo mam prawo do swoich myśli i nie mam obowiązku z nikim się nimi dzielić. Jest to rzecz jasna! Ciężko choremu nie powinienem w oczy mówić: jutro umrzesz – to też jasne.

Nieraz zachodzą w życiu trudne okoliczności i trzeba pewnej zręczności, mądrości, roztropności, by nie dotknąć ani miłości, ani tajemnicy i szczerości. Wtenczas możemy milczeć, albo dać wymijającą odpowiedź, nic nie odpowiadać.

– Ale kłamać?! O, nie, nigdy! Nie potrzebujesz mówić wszystkiego, co jest prawdą, ale co mówisz, to bezwarunkowo musi być prawdą! Bo Pismo Święte wyraźnie żąda: „Wasze tak niech będzie tak, a nie niech będzie nie.” (Jk 5, 12).

 

II. 

Dużo jest wśród nas kłamstwa! 

 

Skoro, Kochani Bracia, z dotychczasowych dowodzeń jasno wynika, że zarówno prawo boże, jak i rozum ludzki zabrania kłamać, to tym smutniejszy wyda nam się obraz, który chcę przedstawić w drugiej części kazania. 

Ze smutkiem musimy stwierdzić, że chrześcijanie bardzo lekkomyślnie traktują kłamstwo, które szanowni filozofowie klasyczni Pitagoras, Pindar. Arystoteles zawsze, we wszystkich okolicznościach uważali za rzecz niedopuszczalną. 

Jakże zmieniły się nasze pojęcia? Wprost trudno nam sobie wyobrazić prawdomówność, którą odznaczali się wielcy Święci Kościoła! Dziś, słuchająco wypadku świętego Jana Kantego, ze zdziwieniem załamujemy ręce. Święty Jan Kanty piechotą odbywał pielgrzymkę do Rzymu. Po drodze napadli go złodzieje i zabrali wszystkie pieniądze, pytając, czy jeszcze nie ma czego więcej przy sobie. Gdy święty zaprzeczył, złodzieje puścili go wolno. Wtem święty Jan przypomniał sobie, że posiada jeszcze kilka dukatów, zaszytych w ubraniu, przybiegł więc do złodziei, mówiąc, że zapomniał o dukatach. Rabusie, zaskoczeni jego prawdomównością – nigdy bowiem nie zdarzyło się im spotkać tak szczerego człowieka – oddali mu wszystkie zabrane pieniądze.

Kochani Bracia, zupełnie inaczej myślimy dzisiaj!

a) Nie wolno kłamać! Jeśli przenikniemy tajniki dzisiejszego społeczeństwa, to zobaczymy, że wkoło nas gnieździ się moc robactwa: kłamstwa. Nawet nie wiem, o czym mówić najpierw w ciągu tych kilku minut, jakie mam do rozporządzenia. Dzisiaj ludzie kłamią na każdym kroku, w dodatku sprytnie umieją to ukryć i usprawiedliwić! Kłamią, żartując, i nazywają to „dowcipkowaniem”. Kłamią w nieszczęściu, i nazywają to „sprytem życiowym”. Kłamią w handlu, i nazywają to „zmysłem kupieckim”. Kłamią gazety, żeby oszukać czytelnika.

A jak kłamią reklamy, byle tylko zwrócić ludzką uwagę „na pierwszorzędne i najtańsze towary”. Jak kłamią – przepraszam, że powiem – lśniące naszyjniki, w których każdy „kamień” i każda perła są fałszywe!

Przed kilkoma laty obchodził świat czterechsetną rocznicę sławnego artysty Dürera. Ukazało się o nim wiele artykułów, opisano najbłahsze drobnostki z jego życia, ale że miłością lgnął do Kościoła katolickiego, że ukochał kult Maryi, uważano za odpowiednie przemilczeć. Czego nie pisze się o Bethovenie, grube monografie, ale niechętnie wspomina się jego korespondencję z kardynałem Rudolfem, z której pozostało 108 listów, i korespondencję z Sailerem, profesorem teologii. O Mozarcie też wiele napisano! Ale z jego listów nie cytują zazwyczaj tych wierszy: „w każdą niedzielę i święto słucham mszy świętej, a jeśli mogę, to również w dnie powszednie”. Albo jak pisze o swoim wielkim powodzeniu w Paryżu w 1778 roku, 2 lipca: „…potem zjadłem smaczne lody i odmówiłem różaniec, jak przyrzekłem”.

b) Czy na tym koniec? Już wszystkie kłamstwa omówiliśmy? Gdzie tam! Istnieją jeszcze niesamowite formy kłamstwa, które zdradzają dziwną złość.

Jedno z najsmutniejszych kłamstw jest to, gdy ktoś wyprze się swojej wiary, przekonań religijnych i zasad moralnych, znalazłszy si ę w gronie ludzi o innych poglądach . Trudno by uwierzyć, że są ludzie, którzy wstydzą się wiary, gdyby się to nie zdarzało na każdym kroku. Wstydzą się uklęknąć przed Przenajświętszym Sakramentem, zdjąć kapelusz przed kościołem, stanąć w obronie swoich religijnych przekonań, zachowują się bezradnie, mówiąc: „Przepraszam, nie jestem winien, że jestem katolikiem!”

Naturalnie, można również kłamać w przeciwny sposób, jeśli się na zewnątrz udaje i okazuje dobro ć serca, moralność, religijność, której się w rzeczywistości nie posiada. Takich ludzi potępił Pan, mówiąc: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.” (Mt 23, 27n).

Ile szkód wyrządzają oni wierze! Ile głębokich ludzi odstraszają od prawdziwej religijności! Ludzie, widząc ich chytrość, ich ustawiczne preteksty, grzechy, mówią: Oto, w jakich zasadach wychowuje wiara chrześcijańska! 

Cóż znowu?! Nie wychowuje ich chrześcijańska wiara, ale fałszywa, faryzeuszowska podłość!

c) Czy na tym poprzestaniemy? Czy wymieniliśmy wszystkie kłamstwa? Gdzie tam! Zostało jeszcze najokropniejsze kłamstwo: kłamstwo, które nie da się naprawi ć . Wiecie, jakie? To, które w decydujących chwilach popełnia się u łoża chorego ze źle zrozumiałego współczucia.

Bracia! Dotknę teraz piekącej rany, kreśląc co się dzieje u łoża umierającego! Zdarza się to i w rodzinach, które naprawdę żyją religijnie, ale trudno: nie mogą pogodzić się z myślą o śmierci. Babka ciężko zachorowała. Zeszłego roku skończyła 70 lat. Ale czuła się cały czas dobrze. Lekarz, człowiek sumienny, mówi do córki: „Proszę pani, w takim wieku… choroba jest groźna… ale zobaczymy…”

Córka boi się o tym powiedzieć chorej, również i domownikom, a zwłaszcza dziadkowi, żeby ich nie przestraszyć. Dziadek i tak jest przestraszony… Chciałby, żeby zawołano księdza. Ale się boi, żeby „nie przestraszyć chorej”. Chora też chciałaby się wyspowiadać, ale się boi prosić, „bo przestraszyliby się domownicy”. Choroba tymczasem postępuje coraz dalej: chora leży na przemian przytomna i nieprzytomna. Stosują zastrzyki jeden za drugim… ale nikt nie odważy się wspomnieć o księdzu. Kiedy już zbliża się naprawdę koniec, chora zaczyna charczeć, wtenczas biegną po księdza, który przychodzi i z bólem stwierdza, że za późno go przywołano.

Bracia! Oswójcie się z tą myślą: wszyscy musimy kiedyś umrzeć. Wy i ja!… Jeśli widzisz, że lekarz beznadziejnie kręci głową, a przy odejściu mówi, że wszyscy jesteśmy w ręku Boga – o, nie kłam przed chorym! Nie kłam, że to tylko przemijająca choroba! Nie możesz być okrutnym, ale bądź stanowczym, miej siłę i litość, miłosierdzie i miłość, usiądź przy łożu chorego, weź jego rękę w swoją i mów mu o ufności w Bogu, o ofiarnej miłości Chrystusa Pana, o duszach naszych, o jego duszy, o spowiedzi… Chociaż ci to z trudem przychodzi, jednak zrób tak, a chory będzie ci wdzięczny w całym swoim wiecznym życiu. Przeciwnie, jeśli go okłamałeś, to gdy przygaśnie jego wzrok, spojrzy po raz ostatni na ciebie z wyrzutem: dlaczego pozwoliłeś mi umrzeć bez zaopatrzenia?! Dlaczego kłamałeś przede mną nawet w ostatniej chwili?

Oto najokropniejsze kłamstwo, którego nie można naprawić!

Co dzień odmówmy modlitwę na intencję by w ostatnich godzinach nie kłamano przed nami, i byśmy zaopatrzeni i wzmocnieni Najświętszym Wiatykiem mogli się dostać przed Oblicze Wiecznego Sędziego.

 

***

Kochani Bracia! Teraz, kiedy kończę kazanie, wygłoszone przeciwko kłamstwu, chciałbym całą myśl przewodnią dzisiejszego przemówienia unaocznić, opowiadając krótką, naiwną bajkę.

Ojciec złapał syna na kłamstwie. Posadził chłopca obok siebie, spojrzał nań poważnie z głębokim smutkiem i powiedział; „Synu, usta twoje skalało teraz kłamstwo. Chodź, umyjemy je!” I zaprowadził syna do krzyża, razem z dzieckiem ukląkł i zaczął się modlić: „Dobry mój Boże! Przebacz i daj, by moje serce na nowo było uczciwe, żeby moje usta były znowu czyste!” Następnie wziął mokrą gąbkę i otarł nią usta dziecka. Tak, kłamstwo jest grzechem, które kala usta, ale nie tylko usta, także i duszę.

W Apokalipsie święty Jan opisał widzenie. Widzi w zachwycie szczęśliwość niebiańską i śladami Chrystusa chodzące zastępy tych, w ustach których „kłamstwa nie znaleziono” (Ap 14, 5). Bo „nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo” (Ap 21, 27).

Bóg – to promieniejąca szczerość. Bóg, to prostota czysta jak kryształ, Bóg – to przykład i źródło wszelkiej prawdy. Dusza moja u Niego wzięła początek i do Niego zdąża. Kłamstwo zaciera we mnie obraz Boga, któremu chcę pozostać wierny, żeby po śmierci spojrzał na mnie i odnalazł Siebie w mojej duszy.

Niech spojrzy na mnie… niech mnie pozna… i z radością niech mnie przyjmie do wiecznej ojczyzny. Amen.

 

Szukaj

pomóż tej stronie

Szanowny Gościu, jeżeli możesz, zamieść proszę u siebie jeden z linków prowadzących do tej strony.

Wybierz link do zamieszczenia

Wymienię się linkami

.mp3

August 2017
Mo Tu We Th Fr Sa Su
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3